Teraz IT

Gdyby politycy potraktowali poważnie chociaż kilka z licznych postulatów branży teleinformatycznej, przestaliby narzekać na niską innowacyjność polskiej gospodarki.

Gdyby politycy potraktowali poważnie chociaż kilka z licznych postulatów branży teleinformatycznej, przestaliby narzekać na niską innowacyjność polskiej gospodarki.

Szkoda, że w przemyśle teleinformatycznym nie ma spektakularnych protestów, demonstracji ulicznych czy strajków. Chyba że za taki uznać... awarię systemu do głosowania w Sejmie. Dopóki branża próbuje dyskutować z władzą w sposób cywilizowany, pisząc memoranda, apele, uczestnicząc w posiedzeniach komisji sejmowych i senackich, to - z punktu widzenia polityków - jest kolejną grupą interesów, którą nie trzeba się za bardzo przejmować. Nawet życzliwość i słabość wicepremiera Waldemara Pawlaka do teleinformatyki na niewiele się zda, skoro w oczach większości klasy politycznej ważniejsze są węgiel, ropa, rzepak i buraki cukrowe.

Słuszne postulaty a rzeczywistość

Teraz IT

Wicepremier Waldemar Pawlak podczas dyskusji o memorandum PIIT.

To fenomen, jak nasi politycy postrzegają współczesny świat i społeczeństwo. Pozostawiam na boku obraźliwy dla internautów komentarz Jarosława Kaczyńskiego. Twierdzę, że Waldemar Pawlak może kolegom z rządu opowiadać z wypiekami na twarzy o 6 mln internetowych kont bankowych, milionach transakcji na Allegro i komunikatów SMS wysyłanych co dzień, powoływać się na przykład Stanów Zjednoczonych, ponieważ tam Kongres przyjął ustawę, iż dostęp do Internetu nigdy nie będzie opodatkowany, ale gdy na ulicach zaczną protestować pielęgniarki, górnicy czy nauczyciele, ich medialna siła powstrzymuje od myślenia najbardziej zagorzałych miłośników nowoczesnej gospodarki. Taki wniosek płynie z tegorocznej konferencji Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji (PIIT) TeraForum "Polski Przemysł Teleinformatyczny".

Na piętnastolecie działalności kolejny raz Izba przedstawiła - jak zwykle słuszne - postulaty w szesnastopunktowym memorandum. Znalazły się tam stwierdzenia dotyczące tego, że należy zwiększyć poziom powszechnej edukacji i umiejętności teleinformatycznych, że trzeba ułatwić dostęp do środków europejskich przeznaczonych na modernizację infrastruktury teleinformatycznej, że musi nastąpić "nowelizacja, w celu ujednolicenia oraz likwidacji barier rozwoju, aktów prawnych dotyczących praw własności intelektualnej, ochrony danych osobowych oraz baz danych, świadczenia usług na odległość, informatyzacji administracji oraz innych - istotnych dla rozwoju społeczeństwa informacyjnego". Każdy z tych wniosków i zadań jest jak najbardziej uzasadniony, tylko ile lat będziemy czekać, aby rząd i parlamentarzyści zrozumieli, o co nam chodzi?

Nadzieja na zmianę

Być może wtedy, gdy niepostrzeżenie - z punktu widzenia ul. Wiejskiej - polskie firmy teleinformatyczne zaczną coraz śmielej zdobywać kontrakty w Europie, i nie tylko, oraz konsolidować rynek środkowoeuropejski. "Obserwujemy cztery strategie rozwoju sektora. postawiło udanie na konsolidację rynku środkowoeuropejskiego. Comarch doskonale sobie radzi z produkcją i wdrożeniami w regionie, ze sprzedaży oprogramowania żyje i ma się świetnie Grisoft, wreszcie okrzepli menedżerowie małych i średnich spółek, którzy coraz częściej decydują się na wykupy menedżerskie, co powoduje stabilniejsze zarządzanie aktywami" - opowiada Tomasz Czechowicz, prezes zarządu funduszu MCI Management.

Nadzieja na zmianę leży również w tradycyjnym przemyśle, nawet w kopalniach czy też w rolnictwie i sektorze rolno-spożywczym. Tam właśnie branża ICT może się najbardziej wykazać innowacyjnością. Wiąże się to ze zmianą paradygmatu zarządzania współczesnym przedsiębiorstwem, gdzie informatyk (o ile potrafi) przestaje być panem od przestawiania ikonek na pulpicie i czyszczenia myszek, zaczyna być zaś menedżerem, z którego zdaniem liczy się kierownictwo firmy i traktuje jako partnera w zwiększaniu jej wartości.

Musi się z tym wiązać stały dopływ "świeżej krwi" do branży: absolwentów wyższych uczelni z kierunków informatycznych uniwersytetów i politechnik. Ma to swoje konsekwencje w sposobie nauczania nowych kadr. Wacław Iszkowski, prezes PIIT, uważa właśnie, że od poziomu kształcenia na tych uczelniach zależy dalszy rozwój polskiego przemysłu teleinformatycznego. Jak zabraknie rąk do pracy, z czym już się branża boryka (czytaj, tych co umieją pisać programy, prowadzić analizy biznesowe czy też wdrażać aplikacje), nie pomoże żaden polityk. Jednak edukacja jest procesem wieloletnim.

I właściwie tak należy patrzeć na postulaty PIIT jako zadania na dziś, na jutro, ale również za dziesięć lat. Kropla drąży skałę nie siłą, ale częstością spadania - mówi łacińska sentencja. Oby tak było i w tym przypadku.

Nagrody PIIT za 2008 r.

  • Ireneusz Dąbrowski - za sukces w biznesie dystrybucyjnym oraz działalność w Polskiej Izbie Informatyki i Telekomunikacji
  • Anna Streżyńska - za bezkompromisowe porządkowanie rynku telekomunikacyjnego
  • Tomasz Kulisiewicz - za niezależną działalność opiniotwórczą na rynku ICT

Nagrody Infostar AD 2007

  • w kategorii osiągnięcia biznesowe: Jacek Murawski, dyrektor generalny Dell Polska
  • w kategorii rozwiązania informatyczne: Tomasz Bagiński, reżyser animacji
  • w kategorii propagowanie informatyki: prof. Krzysztof Diks, dyrektor Instytutu Informatyki Uniwersytetu Warszawskiego, przewodniczący Komitetu Głównego Olimpiady Informatycznej


TOP 200