Telekomunikacyjne minimum

Outsourcing informatyki ma sens tylko wtedy, gdy istnieją rozwiązania telekomunikacyjne, zapewniające niezawodną i wysokiej jakości łączność między firmą usługową a jej klientem, który powierzył jej zarządzanie swoimi systemami.

Outsourcing informatyki ma sens tylko wtedy, gdy istnieją rozwiązania telekomunikacyjne, zapewniające niezawodną i wysokiej jakości łączność między firmą usługową a jej klientem, który powierzył jej zarządzanie swoimi systemami.

Są firmy informatyczne, które mają na tyle komfortową sytuację, że ich klient mieści się w tym samym albo sąsiednim budynku. Wówczas problemy telekomunikacyjne nie są zbyt dotkliwe. Taką wygodę mają firmy powstałe z wydzielenia i usamodzielnienia działu informatyki danego przedsiębiorstwa albo firmy, które specjalnie utworzyły oddział w bezpośredniej bliskości klienta, nie chcąc ryzykować jakichkolwiek zakłóceń w pracy systemów albo w przepływie danych. Jednak takie rozwiązanie ma również wady: przede wszystkim serwery powinny być w bezpiecznym miejscu, przystosowanym do zapewnienia nieprzerwanej pracy w każdych okolicznościach. Takie centra - coraz częściej budowane specjalnie - nie są liczne, a więc znajdują się w sporej odległości od klientów. Wówczas problem telekomunikacji staje się kryterium sensowności tego przedsięwzięcia, tego rodzaju usług na odległość. Można wręcz pokusić się o stwierdzenie, że powolność rozwoju outsourcingu w Polsce jest spowodowana nieudolnością służb telekomunikacyjnych i monopolem Telekomunikacji Polskiej SA. Każda międzynarodowa firma outsourcingowa, która interesuje się Polską, zwraca uwagę na tę słabość naszej infrastruktury telekomunikacyjnej. Istotne jest także to, że operatorzy telekomunikacyjni rzadko sami wychodzą z inicjatywą świadczenia różnorodnych usług i rozwiązań. Firma zainteresowana outsourcingiem sama opracowuje rozwiązania i negocjuje z operatorem ich wykonalność. Nie ma wątpliwości, że konkurencja między operatorami zmieni tę sytuację. Już są pierwsze sygnały tej odmiany. TP SA, która jeszcze do niedawna zbierała cięgi od wszystkich swoich poważnych klientów, teraz zyskuje coraz lepsze opinie. Ale co ciekawe, tylko od swoich kluczowych klientów, którzy potrafią wynegocjować korzystne warunki. Tak więc możliwości techniczne są w dalszym ciągu barierą zdalnych usług informatycznych, ale jeszcze większą barierą jest niewydolność organizacyjna tego operatora, który potrafi zaspokoić potrzeby tylko nielicznych użytkowników.

Obecnie praktycznie żaden operator telekomunikacyjny nie gwarantuje w podpisywanej z nim umowie żadnej wartości określającej dostępność dzierżawionego łącza. Nie zobowiązuje się również standardowo do usunięcia usterek i awarii w określonym czasie. O ewentualnych rekompensatach związanych z przestojami w komunikacji, innych niż rabat w miesięcznym ryczałcie za dzierżawę łącza, można tylko marzyć (a w rzeczywistości wartość strat spowodowanych przestojem łącza jest zazwyczaj wielokrotnie wyższa od kosztów użytkowania łącza). To uniemożliwia firmom świadczącym usługi outsourcingu zagwarantowanie klientowi dostępności usług na określonym poziomie, bez względu na przypadki losowe nazywane "siłą wyższą".

W oczekiwaniu na poprawę

Firmy informatyczne chcą rozwijać biznes outsourcingowy. Mają świadomość, że jest to rozwiązanie korzystne i dla nich, i dla klientów, rozwiązanie z powodzeniem funkcjonujące i sprawdzone w innych krajach. Lecz na razie w pokonaniu bariery telekomunikacyjnej skazane są na własną pomysłowość.