Telekomunikacja w następnej dekadzie

W jaki sposób będzie się rozwijał rynek telekomunikacyjny w następnej dekadzie? Jakie będą potrzeby użytkowników? Czy głównym źródłem przychodów operatorów będzie sprzedaż dostępu do sieci czy przekształcą się oni w firmy medialne, dostawców kompleksowych rozwiązań i treści?

W jaki sposób będzie się rozwijał rynek telekomunikacyjny w następnej dekadzie? Jakie będą potrzeby użytkowników? Czy głównym źródłem przychodów operatorów będzie sprzedaż dostępu do sieci czy przekształcą się oni w firmy medialne, dostawców kompleksowych rozwiązań i treści?

Rozwój rynku telekomunikacyjnego

Rozwój rynku telekomunikacyjnego

Zmieniający się popyt na usługi telekomunikacyjne jest głównym czynnikiem wymuszającym ewolucję rynku. Istnieje dodatnie sprzężenie zwrotne między popytem a rozwojem techniki teleinformatycznej. Nowe możliwości techniczne przyczyniają się do wzrostu świadomości klientów i kreują popyt na nowe usługi, z kolei zapotrzebowanie na nowe sposoby komunikacji wymusza na producentach wprowadzanie innowacji technicznych.

Popyt na usługi teleinformatyczne należy rozpatrywać w trzech podstawowych wymiarach:

  • zapotrzebowanie na linię telefoniczną (lub kartę SIM), czyli podstawowa potrzeba posiadania telefonu lub np. terminalu do połączenia z Internetem;

  • popyt na usługi teleinformatyczne, czyli ilość minut rozmów, megabajtów danych czy liczbę krótkich wiadomości tekstowych;

  • zapotrzebowanie na zawartość informacyjną (content), czyli wszystko co można wysłać i odebrać za pomocą sieci i narzędzi teleinformatycznych.
W każdym z nich popyt nie jest tworem statycznym. Zmieniają się potrzeby klientów, modele biznesowe operatorów i dostawców usług, narzędzia techniczne służące do oferowania usług, a także proporcje ruchu i przychodów z poszczególnych segmentów rynku. Mało dochodowe do niedawna usługi i produkty urastają do rangi "zabójczych aplikacji" (np. SMS), a niezwykle rentowne jeszcze kilka lat temu usługi odchodzą w zapomnienie (np. paging).

Popyt w Polsce

Ostatnie lata w Polsce były okresem intensywnego "zapotrzebowania na linię", wyrażanego bardzo dużym przyrostem liczby klientów sieci stacjonarnych i komórkowych. To wzrost tylko częściowo naturalny, wynikający z rzeczywistego zapotrzebowania na komunikowanie. Został on również wykreowany przez operatorów sieci komórkowych poprzez lansowanie "komórkowego" stylu życia.

To jednak pierwszy etap rozwoju popytu. Wolumen pozyskanych klientów nie musi przekładać się na konsumpcję usług w postaci minut lub SMS-ów. Teraz przed operatorami stoi znacznie trudniejsze zadanie niż sprzedaż klientowi telefonu lub linii telefonicznej - przekonanie go, że powinien dzwonić więcej i korzystać z innych, bardziej zaawansowanych usług dodatkowych.

Ten etap rozwoju nazywa się potocznie eksploracją bazy klientów. Chodzi o wygenerowanie dodatkowego strumienia przychodów od zdobytych już abonentów. Przykładowo, operatorzy patrzą w stronę reklamodawców i innych firm skłonnych do dystrybuowania swojej oferty poprzez nowe kanały kontaktu z abonentami.

Co będzie się działo dalej - w jakim kierunku będzie ewoluował rynek w kolejnej dekadzie?

Trochę historii

Aby opowiedzieć o przyszłości, najpierw musimy spojrzeć za siebie. Do końca lat 80. wyznacznikiem popytu na usługi telekomunikacyjne była technika. Zakres dostępnych usług był zdefiniowany możliwościami technicznymi operatora, a marketing w telekomunikacji praktycznie nie istniał. Przez kolejną dekadę sytuacja stopniowo się zmieniała, ale rozwój prawdziwie konkurencyjnego rynku był hamowany nieudolnie prowadzoną liberalizacją rynku telekomunikacyjnego. Niemniej ostatnie dwa lata upłynęły pod znakiem zmierzania operatorów w kierunku usług konwergentnych oraz podejmowania prób sprzedaży rozwiązań, nie zaś oddzielnych produktów. To również czas coraz uważniejszego przyglądania się potrzebom klientów i faktycznego liczenia się z ich zdaniem.

Minione lata to okres świetności technologii PSTN i ISDN w sieciach stacjonarnych, rozkwit sieci w standardzie GSM i początki xDSL czy dostępu do Internetu przez sieci telewizji kablowej, jak również pierwsze kroki GPRS. W sieciach transmisyjnych nadal niepodzielnie królują SDH i ATM, natomiast IP, z uwagi na jej ułomność w zakresie zapewnienia jakości usług (Quality of Service), pozostaje tylko warstwą nakładkową.