Telekomunikacja w bocznym trendzie

Ubiegły rok przyniósł nieznaczny, o 0,7%, wzrost wartości rynku telekomunikacyjnego w Polsce. Jego wartość wyniosła według naszych szacunków nieco powyżej 42,5 mld zł i była najwyższa od 2013 roku.

Wzrostowi sprzyjał wolniejszy niż do tej pory spadek wartości rynku usług stacjonarnych (obejmuje głos, internet, transmisję danych, płatną telewizję, w tym satelitarną) oraz kontynuacja wzrostu na rynku mobilnym, i to mimo wprowadzenia niekorzystnych dla operatorów, ale bardzo dobrych dla konsumentów zmian w sposobie rozliczania roamingu w krajach Europejskiego Obszaru Gospodarczego. Nadal rosła wartość internetowej części rynku stacjonarnego i mobilnego.

W ocenie firmy Audytel rynek telekomunikacyjny w najbliższych latach będzie znajdował się w trendzie bocznym, a więc jego wartość będzie zmieniała się w niewielkim zakresie. W br. analitycy firmy spodziewają się niewielkiego wzrostu wartości, o 0,7%. Będzie on efektem zwiększenia przychodów z usług dostępu do internetu, transmisji danych oraz płatnej telewizji (głównie za sprawą serwisów udostępniających treści w modelu na żądanie). Spadać jednak będzie wartość rynku telefonii stacjonarnej.

Zobacz również:

  • Huawei ogłasza plany wdrażania 6G w 2030 r.
KUP RAPORT

Raport "Computerworld TOP200" najdogodniej kupić w kiosku IDG

Przejdź do kiosku.

Według naszych obliczeń w ub. r. wartość rynku usług stacjonarnych zmniejszyła się o ok. 0,3%, do 16,7 mld zł. Spadek byłby większy, gdyby Orange nie przekwalifikował do tego segmentu części przychodów z mobilnego internetu.

Grzegorz Bernatek, główny analityk Audytela, ocenia, że coraz większą rolę będą odgrywały pakiety usług, w tym także mobilnych i stacjonarnych. „Dzięki temu czasem nawet strata klientów nie musi oznaczać spadku przychodów. Zwiększając liczbę usług sprzedawanych jednemu klientowi i odpowiednio je pakietując, można jeszcze dużo ugrać” – podkreśla Bernatek.

Mocnym elementem rynku jest stacjonarny szerokopasmowy dostęp do internetu. Według szacunków Audytela w kraju działa ok. 7,3 mln łączy stacjonarnych. Orange szacuje rynek łączy stacjonarnych na ok. 8,8 mln, ale należy pamiętać, że wlicza do niego tzw. mobilny internet domowy, czyli mobilny dostęp do internetu wykorzystywany jako substytut usług stacjonarnych. Audytel szacuje, że w końcu ub. r. ze światłowodowych łączy dostępowych korzystało ok. 835 tys. użytkowników. Z co czwartego korzystał klient Orange, operatora zasiedziałego.

Światłowodowy plac budowy

Od kilku lat Polska intensywnie rozbudowuje sieci dostępowe. Inwestycje zaczęły się w początku dekady i w pierwszym kroku finansowane były głównie środkami unijnymi. Prowadzili je mali ISP, którzy zdobyli finansowanie w ramach działania 8.4 Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka, a także ci operatorzy, którzy tak jak grupa Inea czy kontrolowana dziś przez Netię Telefonia Dialog pozyskali pieniądze z Regionalnych Programów Operacyjnych. W połowie dekady do światłowodowych inwestycji ruszyły Orange Polska i Netia. W 2016 r. uruchomione zostały też unijne pieniądze na sieci dostępowe z Programu Operacyjnego Polska Cyfrowa.

W 2020 r. Orange chce mieć w zasięgu światłowodowej sieci dostępowej ponad 5 mln gospodarstw domowych i firm. Cel realizuje, modernizując własną sieć, budując sieć z wykorzystaniem środków unijnych z POPC (operator był jednym z największych beneficjantów drugiego konkursu) i podpisując umowy hurtowe z operatorami sieci FTTH. W końcu marca 2018 r. światłowodowe łącza dostępowe Orange docierały do niemal 2,7 mln gospodarstw domowych.

Telekomunikacja w bocznym trendzie

Netia, która chce do 2020 r. zmodernizować 1,66 mln łączy w swej sieci, nie może pochwalić się takimi postępami jak Orange. Jak przyznaje zarząd spółki, tempo inwestycji jest wolniejsze od oczekiwań. Do końca marca 2018 r. na inwestycje związane z modernizacją Netia wydała ok. 114 mln zł z zaplanowanej kwoty 418 mln zł.

Poza firmami Orange i Netia sieci światłowodowe budują beneficjenci dwóch konkursów zorganizowanych w ramach POPC. W pierwszym konkursie, rozstrzygniętym w 2016 r., rozdysponowano niespełna 290 mln zł, co ma pozwolić na wybudowanie w sumie 127 tys. łączy FTTH oraz objęcie zasięgiem 490 tys. gospodarstw domowych. W ubiegłorocznym rozdysponowano łącznie 1,98 mld zł. Za te pieniądze ma powstać ponad 1,2 mln łączy FTTH. Obecnie trwa trzeci konkurs, w którym do rozdysponowania jest 1,94 mld zł, a minimalna łączna liczba łączy FTTH, którą mają wybudować beneficjenci, przekracza 460 tys.

Duża liczba światłowodowych inwestycji sprawia, że wąskim gardłem stają się moce wykonawcze. Podczas prezentacji wyników za I kwartał 2018 r. zwracały na to uwagę zarządy zarówno Orange, jak i Netii.

Mobilni na plusie

Wartość rynku usług mobilnych nadal rośnie. W ub. r. według naszych obliczeń zwiększyła się o 1,3%, do 25,8 mld zł. Według danych GUS liczba obsługiwanych przez operatorów kart SIM w ciągu 2017 r. spadła o 3,45%, do 52,86 mln. Zmniejszenie liczby kart to efekt obowiązkowej rejestracji SIM wynikającej z tzw. ustawy antyterrorystycznej.

Na tempo wzrostu wartości rynku negatywny wpływ miało m.in. wprowadzenie zasady Roam Like At Home (RLAH) w euroroamingu, a także zmiany w sposobie raportowania przychodów przez Orange. Orange od ub. r. zalicza część przychodów z mobilnych usług dostępu do internetu w technologii LTE do segmentu stacjonarnego (na koniec 2017 r. dotyczyło to 433 tys. kart SIM). Według naszych szacunków pomniejszyło to raportowane przez operatora przychody z usług mobilnych o ok. 220 mln zł.

Zgodnie z RLAH od połowy czerwca 2017 r. konsumenci przebywający czasowo w krajach Europejskiego Obszaru Gospodarczego (kraje Unii Europejskiej wraz z Norwegią i Islandią) za usługi roamingowe płacą tak jak w rodzimej sieci, a to w wielu przypadkach oznacza nielimitowane rozmowy i SMS-y wliczone w cenę abonamentu oraz spore „bezpłatne” pakiety danych. RLAH pozbawił więc operatorów dodatkowych przychodów z euroroamingu, a także – ze względu na wzrost wolumenu ruchu – zwiększył ich koszty.

Jak podliczyli czterej najwięksi polscy operatorzy infrastrukturalni: P4, Orange, grupa Cyfrowego Polsatu i T-Mobile, RLAH przyczynił się w II połowie ub. r. do zmniejszenia zysku operacyjnego powiększonego o amortyzację (EBITDA) łącznie o ok. 420 mln zł. Jaki był wpływ RLAH na przychody, operatorzy nie informują.

Z danych opublikowanych przez europejskiego regulatora telekomunikacyjnego BEREC wynika, że w III kwartale 2017 r. łączny czas połączeń zainicjowanych w euroroamingu przez klientów polskich sieci komórkowych wyniósł blisko 1,05 mld minut. Statystyczny euroroamer z Polski w lecie ub. r. inicjował przeciętnie 41 minut rozmów miesięcznie. To o 71% więcej niż w II kwartale 2017 r. i o 228% więcej niż w tym samym okresie 2016 r. W przypadku transmisji danych skok był jeszcze większy. W III kwartale na euroroamera przypadało średnio 208,4 MB przesłanych danych miesięcznie, o 297% więcej niż w II kwartale 2017 r. i ponad 18-krotnie więcej niż w III kwartale 2016 r.

W działaniach marketingowych operatorów w ostatnich kilkunastu miesiącach widać dwa wyraźne trendy. Wszystkie sieci poszły śladem grupy Cyfrowego Polsatu i wprowadziły do oferty domowy internet bezprzewodowy. Ponadto – w ślad za Play – operatorzy zaczęli oferować tzw. taryfy rodzinne...

Pozostała część tekstu do przeczytania w Computerworld TOP200

Raport Computerworld TOP200 dostępny jest w w Kiosku IDG.


TOP 200