Technologia wyborów

Komputeryzacja obejmuje kolejne dziedziny - po gospodarce i rozrywce przychodzi czas na świat polityki. Czy systemy wyborcze staną się równie proste, jak zakupy w sklepie internetowym?

Komputeryzacja obejmuje kolejne dziedziny - po gospodarce i rozrywce przychodzi czas na świat polityki. Czy systemy wyborcze staną się równie proste, jak zakupy w sklepie internetowym?

Pytania te są jak najbardziej aktualne. Oto mamy czas wyborów: niedawne w Unii Europejskiej, przed nami krajowe wybory parlamentarne, a także prezydenckie. Rzecz to normalna, dla wielu spowszedniała i pewnie dlatego nie zawsze atrakcyjna technicznie. W końcu i współczesna polityka opiera się na wynalazku starożytnych Greków, zmodyfikowanym na potrzeby społeczeństw znacznie większych niż w przypadku państw-miast dawnej Hellady. Obecne sposoby sprawowania władzy mają charakter pośredni. Czy media elektroniczne mogą zmienić ten stan rzeczy?

To, co było możliwe w starożytnych Atenach, jest nie do pomyślenia dzisiaj. Zgromadzenie wszystkich mieszkańców wielkomiejskiej dzielnicy w jednym miejscu w celu podejmowania decyzji politycznych to czysty absurd. Cóż dopiero mówić o województwie czy całym kraju! Przyjęliśmy zatem system przedstawicielski, a z bezpośrednią demokracją na dużą skalę mamy do czynienia rzadko (w ten sposób możemy np. brać udział w referendach). Kosztowne te przedsięwzięcia poprzedzają długotrwałe kampanie wyborcze, zakończone krótką chwilą aktu wyborczego, który ma ważki wpływ na polityczny obraz państwa w ciągu następnych lat. Czy warto coś tu zmieniać? W końcu tak było "od zawsze".

Pierwsi krytycznie odnieśli się do tego stanu rzeczy... mistrzowie samby i futbolu - Brazylijczycy. Myśląc stereotypami, trudno jest skojarzyć państwo nad Amazonką z wyzwaniami teledemokracji. W uszach dźwięczy nam melodyjna i głośna muzyka, a przed oczami stają obrazki półnagich Indian z filmów krajoznawczych. A jednak to właśnie ten kraj powinien być wymieniany w przyszłych annałach historyków społeczeństwa informacyjnego.

3 października 1996 r. miliony Brazylijczyków udały się do elektronicznych urn wyborczych.

Nowy system elektronicznego głosowania (electronic voting) autorstwa firmy Unisys został z powodzeniem zastosowany w wyborach municypalnych.

Elektroniczne urny

Wyborcy wprowadzali do komputera kod swojego kandydata widzianego na ekranie. Dane z poszczególnych urn elektronicznych przekazywane były do lokalnych centrów wyborczych i dalej do centrali w stolicy. W ten sposób wyłoniono burmistrzów kilkudziesięciu największych miast. Warto dodać, że naciśnięcie klawisza przez wyborcę generowało automatycznie odpowiedni wydruk lądujący w klasycznej urnie, co gwarantowało możliwość dodatkowej kontroli i czyniło zadość przepisom wymagającym papierowej dokumentacji wyborczej.

To oczywiste, że to, co było możliwe w elektronicznym lokalu wyborczym, można wykonać bez wychodzenia z domu - pod warunkiem, że ma się dostęp do internetowego terminala. Techniczna efektywność takich systemów nie budzi wątpliwości, kwestią niedługiego czasu jest zatem ich rozpowszechnienie jako alternatywy dla tych wyborców, którzy zechcą z niej skorzystać. W Polsce organizacyjnym warunkiem dla tych zmian byłoby wprowadzenie odpowiedniego ustawodawstwa - na razie nie mamy w naszym kraju nawet możliwości głosowania za pomocą poczty tradycyjnej.

Nasze prawo wyborcze na razie nie przewiduje takiej opcji, znanej ze sprawdzonych praktycznie rozwiązań w wielu innych państwach. Jak taki system działa?

Oto krótki szkic:

  1. Wszyscy uprawnieni do głosowania otrzymują pocztą imienne zawiadomienia o wyborach z możliwością wyboru opcji głosowania korespondencyjnego.

  2. Po wybraniu opcji głosowania listownego (wystarczy odpowiedni krzyżyk na zawiadomieniu) wyborca odsyła zawiadomienie do komisji wyborczej.

  3. Komisja przesyła wyborcy komplet dokumentów do głosowania (lista do głosowania).

  4. Wyborca głosuje w domu, w odpowiadającym mu czasie, wkłada dokumenty wyborcze do właściwej koperty wyborczej, zakleja ją, wkłada do drugiej koperty adresowej i wysyła na stosowny adres komisji wyborczej.

  5. Komisja przechowuje głosy oddane drogą pocztową w zaklejonych kopertach do momentu zamknięcia głosowania, po czym głosy oddane drogą korespondencyjną podlegają tym samym procedurom, co głosy oddane bezpośrednio do urny.
Dylematy wyborczego weekendu

Państwa, które wprowadziły procedury głosowania pocztowego, zanotowały relatywny wzrost frekwencji wyborczej. Rozwiązania takie, stosowane za granicą, uwalniają wyborców od przykładowych dylematów: "czy spędzić weekend na rybach czy pozostać w pobliżu urny?". Jest to oczywiste ułatwienie dla chorych i dla wszystkich, którzy z różnych przyczyn nie mogą lub nie mają ochoty na drogę do lokalu wyborczego w danym dniu. Dodatkowym efektem jest podniesienie poziomu frekwencji wyborczej, na którą zwykle się narzeka.

Krótko mówiąc, chodzi o optymalizację metod dotychczasowych, a doświadczenia zdobyte w wyniku umożliwienia głosowania drogą pocztową z pewnością zaprocentowałyby podczas przechodzenia do elektronicznych systemów wyborczych.

Krytycy zdalnych głosowań wytoczą natychmiast argumenty dotyczące bezpieczeństwa takich rozwiązań. Trzeba jednak pamiętać, że wszelkie technologie, z jakich składa się nasza cywilizacja, funkcjonują głównie dzięki naszemu przyzwoleniu, a nie wskutek przymusu. Nie sposób postawić policjanta przy każdym koszu na śmieci. To my umawiamy się, iż będziemy wrzucać doń odpadki i dzięki temu nie toniemy w śmieciach. Nie sposób skontrolować, co zrobi listonosz z naszą przesyłką. Może zechce cały ich worek wrzucić do Wisły? A jednak poczta funkcjonuje i powierzamy jej ważne dokumenty czy czeki. Każdego dnia drogą elektroniczną dokonywane są na całym świecie wielomiliardowe transakcje finansowe i stosowane przy tym standardy bezpieczeństwa sprawdzają się w praktyce, pozwalając na sprawne działanie całego systemu, mimo sporadycznych problemów, które bez wątpienia należy eliminować.


TOP 200