Taniej i lepiej

Z Tomem Pritchettem z Hewlett-Packarda rozmawia Przemysław Gamdzyk.

Z Tomem Pritchettem z Hewlett-Packarda rozmawia Przemysław Gamdzyk.

Bob Metcalfe, twórca technologii Ethernetu i znany publicysta, nie ustaje w głoszeniu wizji rychłego kolapsu sieci globalnej. Jego zdaniem najbardziej dokuczliwe wady Internetu, jaki znamy dzisiaj, a przede wszystkim przepełnienie łączy i rozproszenie informacji, którą trudno zlokalizować, będą odnosić się także do sieci wewnętrznych - intranetów - jak tylko staną się one odpowiednio wielkie. Dlaczego więc HP stawia na intranet?

Nie widzę takich zagrożeń. Obecnie mamy bodaj największy intranet korporacyjny - pracuje w nim ponad 100 tys. użytkowników, którzy przesyłają ponad 5 TB danych każdego miesiąca. HP wykupiło 60 tys. licencji na przeglądarkę Netscape. Ze swoich baz danych korzysta nasz marketing, przez intranet komunikują się ze sobą działy produkcyjne.

Ruch wzrasta wykładniczo także w naszej sieci, ale stale podnosimy jej wydajność. W przypadku sieci wewnętrznych główni informatycy zawsze mogą nakreślić strategie ich rozwoju i na bieżąco rozwiązywać pojawiające się problemy. Zaś nad Internetem nikt nie sprawuje władzy i to właśnie jest jednym z głównych problemów.

W naszym intranecie umieszczono wszystkie informacje wykorzystywane w działalności korporacji, także te przeniesione z komputerów mainframe. Przejście na model klient/serwer zajęło nam prawie 10 lat.

Korzyści są bardzo wyraźne: do tej pory na jednego pracownika wydawaliśmy na sprzęt komputerowy i oprogramowanie ok. 10 tys. USD. Od kiedy dystrybuujemy informacje za pomocą intranetu, koszty spadły mniej więcej o połowę. Wszystkie narzędzia mogą być rozsyłane z jednego, centralnie nadzorowanego serwera.

World Wide Web, będący w pewnej mierze jednolitym interfejsem służącym do przeglądania multimedialnych zasobów sieci, oparty jest przede wszystkim na koncepcji hipertekstu. Jest to jednak prymitywna i mało elastyczna metoda organizacji gromadzonych informacji.

Ta prostota jest zarazem główną zaletą, która zadecydowała o popularności WWW. Z całą pewnością zmienią się metody przeszukiwania zasobów informacyjnych. Właśnie nad tym zagadnieniem pracują intensywnie ośrodki naukowe, np. moja korporacja kooperuje w tym zakresie z MIT. Od jakiegoś czasu pracujemy nad programami - inteligentnymi agentami - które miałyby ułatwić poruszanie się w sieci i wynajdywanie interesujących nas danych w morzu informacji. W naszej ofercie takie oprogramowanie znalazło się już pięć lat temu, jednak interfejs - jakim dzisiaj dysponują agenci - jest trudny i niezrozumiały dla użytkownika. Być może powinien być oparty na języku HTML. Wykorzystujemy te programy do przeszukiwania dużych baz danych.

Trudno nie odnieść wrażenia, że HP nie jest zbyt entuzjastycznie nastawiony do SUN-a. Dlaczego więc jednocześnie jesteście zainteresowani Javą i zamierzacie wbudowywać ją do swoich produktów?

Zawsze staramy się wybierać najlepsze elementy, a Java ma w sobie ogromny potencjał. Pozwala rozwiązywać skomplikowane zadania. Co prawda upłynął rok i nadal na rynku nie ma obiecywanych poważnych aplikacji napisanych w Javie, takich jak edytor tekstu czy arkusz kalkulacyjny. Sądzę jednak, że sytuacja ulegnie szybkiej zmianie. Do tej pory brakowało użytecznych narzędzi, służących do tworzenia programów w Javie. Dziś oferta producentów tych narzędzi jest coraz bogatsza, więc nie zabraknie aplikacji. To kwestia najbliższych miesięcy, jeśli nie tygodni. Sami też będziemy rozwijać takie narzędzia dla programistów.