Szukanie w książkach

Serwis Google będzie udostępniał w Internecie zdigitalizowane zbiory amerykańskich bibliotek naukowych.

Serwis Google będzie udostępniał w Internecie zdigitalizowane zbiory amerykańskich bibliotek naukowych.

Na początek w sieci mają znaleźć się zasoby bibliotek uniwersyteckich: Uniwersytetu Michigan, Stanforda, Harvardu, Oxfordu i Nowojorskiej Biblioteki Publicznej. W przyszłości mają być podpisywane umowy z innymi, chętnymi do współpracy ośrodkami. Przedsięwzięcie zakrojone jest na szeroką skalę. Samo skanowanie zbiorów biblioteki Uniwersytetu Michigan potrwa 6 lat. Placówka ta posiada ok. 7 mln woluminów. W bibliotece Uniwersytetu Stanforda znajduje się jeszcze większa liczba książek. Digitalizacja zbiorów wszystkich wymienionych bibliotek może potrwać co najmniej dekadę. Dzięki wsparciu technicznemu zespołu Google codziennie można skanować i zamieniać na wersję cyfrową dziesiątki tysięcy stron książek w różnych bibliotekach.

W zamierzeniach autorów projektu ma to być tylko pierwszy krok na długiej drodze do stworzenia globalnej, wirtualnej biblioteki. Marzeniem współpracujących z Google bibliotekarzy jest wyjście poza bieżącą, eklektyczną zawartość Internetu i stworzenie spójnego, cyfrowego katalogu bibliotecznego umożliwiającego dostęp do światowych zasobów książek i innych publikacji. "W ciągu dwóch najbliższych dziesięcioleci większość światowych zasobów wiedzy zostanie zdigitalizowana i - miejmy nadzieję - swobodnie dostępna w Internecie; podobnie jak mamy możliwość nieograniczonego czytania książek w bibliotekach" - uważa Michael A. Keller, dyrektor biblioteki w Stanford University.

Za 10 dolarów

Informacje o zasobach bibliotek umieszczane będą w specjalnym katalogu wyszukiwarki. W przypadku książek, do których wygasły już prawa autorskie, dostępne będą ich pełne teksty w wersji elektronicznej. O zawartości pozostałych publikacji będą informowały streszczenia, chociaż same książki będą również w całości zeskanowane. Dostępne mają być także bibliografie. Zeskanowane strony nie będą zawierały reklam. Pojawią się na nich natomiast dowiązania do internetowej księgarni Amazon.

Zarząd Google odmawia informacji na temat kosztów przedsięwzięcia. Nie wiadomo też, jakie konkretnie rozwiązania techniczne będą użyte przy skanowaniu książek. Szacuje się jednak, że digitalizacja jednej książki będzie kosztować ok. 10 USD.

Dzięki nowej inicjatywie Google zwiększy się z pewnością dostęp do wyizolowanych, hermetycznych w wielu przypadkach zbiorów naukowych. Osoby, które nie mieszkają w pobliżu dużych ośrodków akademickich, będą miały możliwość stałego korzystania z zasobów amerykańskich bibliotek naukowych.

Czy inne wyszukiwarki i serwisy internetowe pójdą w ślady Google? Pewnie tak, gdyż zasoby biblioteczne mogą stanowić bardzo atrakcyjną ofertę dla użytkowników sieci. Dzięki temu serwisy uzyskają większe możliwości sprzedawania reklam, a biblioteki będą mogły liczyć na fachową pomoc przy digitalizacji zbiorów, na którą ze względów finansowych same zapewne nie mogłyby sobie pozwolić.

Wdzięczni za naukę

Projekt internetowej biblioteki naukowej to kolejna inicjatywa Google skierowana w stronę środowisk akademickich. Od kilku miesięcy działa już wyszukiwarka Google Scholar (na razie bezpłatnie w wersji beta -http://scholar.google.pl ). Jej zadaniem jest wyszukiwanie dostępnych w Internecie publikacji z różnych dziedzin nauki. Mogą to być zarówno artykuły, jak i książki, raporty, , preprinty, abstrakty czy streszczenia. Przeszukiwane mają być przede wszystkim zasoby akademickie, ale nie tylko. Sprawdzane będą nie tylko otwarte źródła informacji, lecz również niektóre serwisy płatne oraz część płatnych baz danych (abstraktowych i pełnotekstowych, np. archiwa czasopism naukowych).

Użycie prefiksu author pozwala na wyszukanie materiałów konkretnego autora. Obok rezultatów wyszukiwania podawana jest wtedy również liczba cytowań w innych pracach.

Dzięki możliwości dokonywania analizy wyszukiwanych tekstów mogą być uwzględniane również cytaty w dokumentach, których oryginalne wersje nie są zamieszczone w sieci.

Twórcom Google Scholar przyświeca ujawnione na stronie głównej wyszukiwarki hasło - "Stand on the shoulders of giants" (Stań na ramionach gigantów). Nawiązuje ono do słynnego powiedzenia Isaaka Newtona - "Jeśli widziałem dalej niż inni, to dlatego, że stałem na ramionach gigantów". Przedstawiciele firmy prowadzącej serwis tłumaczą, że w ten sposób rewanżują się środowiskom akademickim, z których dorobku zaczerpnęli wiele cennych doświadczeń i wiedzy przy prowadzeniu swojej działalności. Teraz dzięki nowej wyszukiwarce będą mogli ułatwić naukowcom dostęp do wiedzy poprzedników i pomóc w rozwoju dalszych badań. W ten sposób Google będzie mógł spłacić dług wdzięczności zaciągnięty u ludzi nauki.

Nie tylko dla wybranych

Jednym z pierwszych, zakrojonych na szeroką skalę, pomyślanych całościowo i długofalowo planów digitalizacji zbiorów bibliotecznych był rozpoczęty pod koniec lat dziewięćdziesiątych projekt Biblioteki Kongresu Stanów Zjednoczonych. Jego podstawowym celem jest wykorzystanie technik informacyjnych do demokratyzacji dostępu do informacji. Dzięki zastosowaniu narzędzi informatycznych z bogatych i cennych zasobów bibliotecznych będą mogły korzystać nie tylko małe, wyselekcjonowane grupy użytkowników, np. studenci i naukowcy, lecz wszyscy zainteresowani.

Pod koniec ubiegłego roku Biblioteka Kongresu Stanów Zjednoczonych utworzyła konsorcjum z innymi bibliotekami amerykańskimi oraz bibliotekami z Kanady, Egiptu, Chin i Holandii. W wyniku ich współpracy ma powstać publicznie dostępne, cyfrowe archiwum książek z całego świata, zawierające ponad milion publikacji. Do kwietnia br. ma się w nim znaleźć 70 tys. woluminów.

Z wydawnictw do sieci

Wyszukiwanie wydawanych aktualnie książek i zawartych w nim informacji ma umożliwiać wyszukiwarka Google Print (http://print.google.com ), która w wersji testowej została udostępniona użytkownikom Internetu pod koniec ub.r.

Wydawcy mogą zgłaszać drogą elektroniczną swoje publikacje (na razie w języku angielskim, potem mają być obsługiwane również inne języki). Pracownicy Google za darmo je zeskanują i zindeksują. Dzięki temu staną się one dostępne przez sieć dla czytelników. Będzie to działać w ten sposób, że wśród wyników normalnego wyszukiwania w Google, oprócz odwołań do stron WWW, pojawią się również adnotacje, że potrzebne informacje można znaleźć w danej książce. Dowiązanie będzie odsyłało do strony ze szczegółowymi informacjami o tej książce, jej fragmentami oraz kolejnym odsyłaczem do internetowej księgarni, gdzie daną publikację można nabyć. Będzie można także wykupić prawo dostępu przez sieć do wybranych fragmentów książki, by przeczytać je na ekranie lub np. wydrukować na domowej drukarce.

Do współpracy przy tworzeniu Google Print przystąpiła księgarnia Amazon oraz kilka największych amerykańskich wydawnictw: Harper Collins, Penguin Group, Houghton Mifflin, Scholastic. Z kolei Random House negocjuje obecnie warunki uczestnictwa w programie.


TOP 200