Szturm na wschodni rynek

Producenci sprzętu komputerowego, którzy ze zmiennym szczęściem radzą sobie na przeżywających trudności rynkach w krajach szeroko rozumianego Zachodu, wykazują coraz większe zainteresowanie chłonnym rynkiem w Europie Wschodniej, zwłaszcza od czasu rozluźnienia ograniczeń w handlu z państwami tej strefy.

Producenci sprzętu komputerowego, którzy ze zmiennym szczęściem radzą sobie na przeżywających trudności rynkach w krajach szeroko rozumianego Zachodu, wykazują coraz większe zainteresowanie chłonnym rynkiem w Europie Wschodniej, zwłaszcza od czasu rozluźnienia ograniczeń w handlu z państwami tej strefy.

IDC, jedno z najbardziej aktywnych przedsiębiorstw badających rynki zbytu w skali światowej, zaprosiło do Wiednia komputerowych potentatów, by -jak to określono - "U wrót Wschodu" zaprezentować im wyniki dotychczasowego handlu i perspektywy jego rozwoju. Jak się podkreśla, dziś nie ma już niemal żadnej liczącej się firmy hardware'owej, która nie miałaby planu ekspansji na ten region.

Za najbardziej obiecujący rynek uznano Czecho-Słowację, gdzie w r. 1990 zainstalowano sprzęt wartości prawie 105 mln USD. 2/3 z tego stanowiły komputery osobiste i stacje robocze. Zaangażowanych w handel samymi tylko komputermi z CSFR jest 500 firm zachodnich, ale jak ocenia IDC, liczba eksporterów do tego kraju może wzrosnąć do 1200.

Trwa również run na Polskę i Węgry, jednakże na tych rynkach rej wiodą nie firmy europejskie, lecz wielkie koncerny z Ameryki i Azji. Zwraca się przy tym uwagę na rosnącą konkurencję ze strony mniej znanych firm, dostarczających jednak dobry sprzęt, oraz producentów bezimiennych, których wyroby, montowane na miejscu przez małe przedsiębiorstwa, są znacznie tańsze, a tym samym atrakcyjniejsze.

Potencjał rynku wschodniego jest - jak podkreślano -ogromny i stwarza wielkie perspektywy eksporterom. W r. 1990 sprzedano na nim sprzętu elektronicznego za 340 mln USD. Z tego największych zakupów dokonały Węgry - za 150,1 mln dolarów, wyprzedzając CSFR - 104,9 mln i Polskę - 86,14 mln.

Na temat krajów b. Związku Radzieckiego docierają tylko bardzo sporadyczne informacje o zakupach komputerów i oprogramowania. Wiadomo jedynie, że mimo bardzo niestabilnej wartości rubla i szalejącej inflacji, wielkie koncerny światowe nie rezygnują z handlu z Moskwą. Co więcej - sprzedają swe wyroby za ruble. Jak oświadczyła ostatnio kierowniczka przedstawicielstwa Lotusa w Moskwie, Jane Kitson, przełom w handlu z ZSRR nastąpił na krótko przed puczem. Dotychczas sprzedano tam za ruble wiele tysięcy arkuszy kalkulacyjnych 1-2-3 i to po cenie 6-krotnie niższej niż w Stanach Zjednoczonych, aby zapobiegać sporządzaniu tanich kopii pirackich.


TOP 200