Szef zaprzyjaźniony z techniką

Michael Porter z Harvard Business School przewiduje ogromne zmiany, które już u progu następnego tysiąclecia nastąpią w różnych dziedzinach biznesu oraz w sposobie robienia interesów.

Michael Porter z Harvard Business School przewiduje ogromne zmiany, które już u progu następnego tysiąclecia nastąpią w różnych dziedzinach biznesu oraz w sposobie robienia interesów.

Im bardziej zbliżamy się do 2010 roku, tym mocniej podkreśla, że wejdziemy w nową erę technologiczną, w której informatyka przekształci organizację. Ale jest też pewny, że specjaliści od technologii informatycznej nie zdominują firm, ponieważ menedżerowie sami będą zdolni tworzyć przyjazne im oprogramowanie. Mocno myli się ten, kto uważa, że powyższe twierdzenie odnosi się tylko do przemysłów tradycyjnie uważanych za zorientowane na wysoką technikę. "W 2010 roku nie będzie już branż nie wymagających nowoczesnej techniki" - twierdzi Porter. Jego zdaniem najważniejsza umiejętność, której muszą się już teraz uczyć menedżerowie, to podejmowanie decyzji z pełnym zrozumieniem technicznych aspektów swojego biznesu. Kończy się czas cedowania technologicznych decyzji na specjalistów. "Nie wolno pozostawiać techniki jedynie inżynierom. Dobry menedżer musi mieć pełną świadomość technologicznych uwarunkowań biznesu".

Biznes i technika w jednym

Wyzwanie nadchodzącego tysiąclecia polegające na odebraniu specjalistom wyłączności na tworzenie i rozwój systemu informacyjnego w przedsiębiorstwach jest przedmiotem badań N. Venkatramana z Boston Uniwersity. Jego zdaniem, "musi nastąpić zasadnicza zmiana myślenia. Technologia informacyjna nie jest już czymś, czym w swoich pracowniach zajmują się informatycy, co stanowi wyłącznie ich domenę. Staje się nieodłączną częścią gospodarowania. Konieczne jest połączenie wizji biznesowej z wizją, którą podsuwa informatyka. W wielu przypadkach wizja informatyczna podpowie, jaki będzie biznes w przyszłości. Odpowiedzialność za biznes jest na równi podzielona między menedżerów i inżynierów, muszą więc teraz pracować razem. Obecnie inżynierowie w pracy wykorzystują technologiczny potencjał firmy, ale bez biznesowego kontekstu. Z kolei menedżerowie doskonale rozumieją, jak powstaje zysk, ale nie rozumieją technologii. Biznes w 2010 roku skrojony będzie według możliwości, jakie daje technologia informatyczna, ale profesjonalnie zarządzana przez menedżerów".

Doraźne trudności

Choć to nowe wyzwanie wynikające z rozwoju techniki informatycznej wydaje się oczywiste, to jednak menedżerowie nie zdają sobie w pełni z niego sprawy i trzeba będzie pomóc w jego uświadomieniu. Dzisiaj rywalizacja polega na zdobywaniu nowych rynków, nowych krajów. Rządy i firmy inwestują, aby upewnić same siebie, że są silne i konkurencyjne. Tymczasem walka o rynek jutra, to w wielu wypadkach kilka uderzeń w klawisze i pół świata jest wzięte. Szybciej niż przejście na drugą stronę ulicy. Dla zilustrowania tego problemu, Venkatraman powołuje się na przykład Indii. "Największe zagłęnie software'owe jest obecnie w Bangalore w Indiach. Dlaczego? Dlatego, że mogę połączyć się i obserwować poczynania twórców oprogramowania w Indiach, nie ruszając się z fotela w Paryżu czy Londynie. Ten biznes możliwy jest tylko dzięki technologii, która na nowo zorganizowała proces produkcji".

Przyspieszenie innowacji

Nowe technologie radykalnie przyspieszą czas dokonywania i wdrażania wynalazków. Możliwe jest dokonywanie wynalazków z pominięciem ograniczeń wynikających z istnienia stref czasowych. Wiele koncernów farmaceutycznych, samochodowych i innych, które mają laboratoria badawcze rozrzucone w USA, Japonii i Europie, połączyło się siecią informatyczną oraz zorganizowało 24-godzinny cykl rozwoju produktu. Utworzyło zespoły pracujące w poprzek stref czasowych. To zupełnie nowa jakość w organizacji biznesu. Dokładnie tak jak nie potrafiliśmy sobie wyobrazić, że kalkulator może być tak cienki, jak karta kredytowa, nie potrafimy sobie dzisiaj oszacować, jak dalece zmieni się biznes i zarządzanie nim pod wpływem rozwoju techniki informatycznej.


TOP 200