Szansa dla aktywnych i odważnych

Gdyby wynik unijnego referendum miał zależeć od opinii działających na rynku polskim firm informatycznych, to byłaby szansa na stuprocentowe poparcie przystąpienia Polski do Unii Europejskiej.

Gdyby wynik unijnego referendum miał zależeć od opinii działających na rynku polskim firm informatycznych, to byłaby szansa na stuprocentowe poparcie przystąpienia Polski do Unii Europejskiej.

Przedstawiciele polskiego sektora IT z optymizmem patrzą na możliwości działania i rozwoju na wspólnym rynku europejskim. Uważają, że integracja przyniesie im wiele korzyści, otworzy nowe, niedostępne dotąd lub jeszcze nie istniejące obszary funkcjonowania.

Duże nadzieje są wiązane ze wzrostem zapotrzebowania na systemy informacyjne w sektorze publicznym. "Integracja europejska stawia przed polską administracją konkretne zobowiązania, których wypełnienie będzie się wiązało z rosnącym zapotrzebowaniem na rozwiązania teleinformatyczne" - mówi Grzegorz Rogaliński, dyrektor ds. sprzedaży w . Przed polskimi urzędnikami stoi zadanie stworzenia infrastruktury umożliwiającej sprawne funkcjonowanie w unijnym otoczeniu. Potrzebne będą także systemy wspomagające zarządzanie służbami publicznymi, np. związane z kontrolą finansów czy zarządzaniem kadrami. Systemy IACS, CEPiK czy POLTAX to tylko nieliczne, najbardziej znane przykłady wyzwań czekających polskie państwo w dziedzinie projektów tele-informatycznych. Ich realizacja powinna się przyczynić do otwarcia dużego, chłonnego rynku usług i produktów. "Będzie się on rozwijał aż do osiągnięcia przez polską administrację unijnych standardów" - ocenia Grzegorz Rogaliński.

Polska branża IT liczy także na wzrost zainteresowania swoją ofertą wśród polskich przedsiębiorstw i firm działających w przemyśle, handlu czy usługach. Aby sprostać wzmożonej konkurencji ze strony firm europejskich, będą one musiały m.in. poprawić swoje systemy zarządzania, zwiększyć wydajność pracy, polepszyć kanały dystrybucji. A tego nie można już dzisiaj osiągnąć bez wykorzystania technik informacyjnych. "Żeby móc utrzymać się na rynku, przedsiębiorstwa te będą zmuszone do inwestowania w informatykę" - przewidują przedstawiciele firm informatycznych.

Kolejna szansa jest upatrywana w możliwościach sprzedaży produktów, usług i wiedzy związanej z funkcjonowaniem systemów informacyjnych w warunkach unijnych standardów do państw czekających na przyjęcie do Unii w następnych turach, takich jak Słowacja czy Bułgaria. "Gdyby nie było perspektywy integracji europejskiej, nie byłoby także tak szeroko otwartych dla nas tych rynków, bo po co państwa te miałyby wdrażać rozwiązania spełniające akurat unijne wymagania" - przekonuje Zbigniew Główka, prezes firmy Systemy Komputerowe Główka SA.

Ożywcza konkurencja

Kadra zarządzająca polskich firm informatycznych zdaje sobie sprawę z konieczności zmierzenia się w unijnych warunkach z nowymi, europejskimi konkurentami wchodzącymi po integracji z Unią na rynek polski. Nie uważa jednak tego za czynnik negatywny. Zdaniem Zbigniewa Główki perspektywa integracji europejskiej powinna wpłynąć na nasze firmy mobilizująco, zachęcić je do większej aktywności i pomysłowości. Ustawiona wyżej poprzeczka, zarówno w dziedzinie zarządzania, jak i technologii czy jakości wytwarzanego produktu, sprzyja rozwojowi firmy, działa na nią ożywczo.

"Konkurencja się zwiększy, ale jest ona przecież nieodłączną cechą działalności biznesowej" - przekonuje Wojciech Stachura, dyrektor ds. sprzedaży i marketingu w Rodan Systems. Jego zdaniem prawdziwy biznes nie powinien się bać konkurencji, bo ona stymuluje rozwój i daje większe szanse na osiągnięcie sukcesu. Zwraca też uwagę, że rywalizacja w skali ogólnoeuropejskiej już w gruncie rzeczy istnieje. "Polskie firmy próbują działać na rynkach europejskich, firmy europejskie są na rynku polskim. Po zjednoczeniu będziemy mieli jeden, wspólny rynek" - mówi Wojciech Stachura.

Polscy informatycy i menedżerowie nie liczą na to, że po wstąpieniu naszego kraju do Unii będzie im łatwo utrzymać się na rynku. Mają nadzieję, że oferowane przez nich produkty i usługi wytrzymają konkurencję z innymi. Wierzą we własną wiedzę, umiejętności, doświadczenie i znajomość uwarunkowań rodzimego rynku. "Na pewno będą nowe wymagania i wyzwania, firmy będą musiały się zrestrukturyzować, by osiągnąć lepszą skuteczność zarządzania i zwiększyć wydajność pracy" - przyznaje Andrzej Bendig-Wielowiejski, prezes szczecińskiego Unizeto. Jego zdaniem nowa sytuacja na rynku nie jest jednak tylko pochodną procesów integracyjnych z Unią Europejską, nowe warunki działania dla firm wynikają także z powszechnej globalizacji gospodarki.

Niszowa jakość

Receptą na sukces ma być, zgodnie z powszechnie obowiązującymi regułami gospodarki rynkowej, wysokiej jakości produkt. Do jego stworzenia w branży IT potrzebne jest przede wszystkim zastosowanie jak najlepszej technologii oraz zatrudnienie dysponujących odpowiednią wiedzą i wysokimi umiejętnościami pracowników. "Wszystko inne jest kwestią gry rynkowej, po integracji będzie się ona nadal toczyła według tych samych zasad, zmieni się tylko jej zakres - uważa Andrzej Bendig-Wielowiejski. - Hindusi czy Rosjanie wchodzą ze swoim oprogramowaniem na rynki światowe, chociaż do Unii wstępować nie zamierzają".


TOP 200