Szansa czy zagrożenie

Wybory elektroniczne w innych krajach zachęcają do mówienia o potrzebie wdrożenia podobnych rozwiązań w Polsce. Wystarczy jednak przyjrzeć się technologiom e-wyborów, aby zacząć podchodzić do tego tematu z dużą dozą ostrożności.

Wybory elektroniczne w innych krajach zachęcają do mówienia o potrzebie wdrożenia podobnych rozwiązań w Polsce. Wystarczy jednak przyjrzeć się technologiom e-wyborów, aby zacząć podchodzić do tego tematu z dużą dozą ostrożności.

Nim omówimy "e-rozwiązania" przypatrzmy się bolączkom związanym z tradycyjnymi procedurami. Pierwszym problemem są duże koszty i poważne problemy organizacyjne. Powoduje to między innymi, że pytania zadawane w trakcie referendów są na tyle ogólne, że możliwość wyboru jest niesłychanie niska.

Kolejnym problemem jest identyfikacja głosującego i uniemożliwienie wielokrotnego głosowania. W krajach bez obowiązku posiadania dokumentu tożsamości (np. USA) jest to szczególnie widoczne. Sytuacja w Polsce jest pod tym względem stosunkowo dobra, ale i u nas system nie jest doskonały - brak centralnego spisu wyborców pociąga restrykcje uniemożliwiające często oddanie głosu lub czyniące tę czynność nadmiernie uciążliwą.

Członkowie komisji mogą oddać głos za wyborcę, podrabiając jego podpis. Ta metoda jest jednak dość niebezpieczna, gdyż aż do zakończenia głosowania nie wiadomo, czy głosujący pojawi się na wyborach. Ponadto wymaga to współpracy członków komisji. Mimo tego zdarzają się takie przypadki (udokumentowane skargami wyborczymi i wyrokami sądowymi). Nie jest to jednak zbyt dziwne, gdyż skład komisji wyborczych jest losowany i nie wszystkie komitety wyborcze są w nich reprezentowane. Bardzo poważnym problemem jest obecnie możliwość unieważniania głosów przez członków komisji wyborczej. Niesłychanie łatwo jest unieważnić czyjś głos podczas liczenia poprzez dostawienie kolejnego "krzyżyka" lub jakiegokolwiek dopisku na karcie do głosowania. Takie rzeczy zdarzają się nie tylko w USA, ale mogą mieć poważny wpływ na wyniki wyborów w Polsce (odsetek nieważnych głosów w wyborach parlamentarnych 2005 r. - 3,6%, 2001 r. - 4%, przy czym dla sporej liczby komisji odsetek nieważnych głosów sięga ok. 10% głosów).

Największą niedogodnością, która w praktyce ogranicza prawo do głosowania, jest ich termin i konieczność osobistego stawienia się w lokalu wyborczym. Osoby podróżujące zawodowo mają mniejsze możliwości złożenia głosu, niż pozostali wyborcy. Wyjątkowo silnie ograniczone w praktyce jest prawo do głosowania dla osób przebywających za granicą - wpływają na to wymóg wcześniejszego zdobycia zaświadczenia o prawie do głosowania (w przypadku osób przebywających czasowo za granicą) i konieczność przybycia do polskiej placówki dyplomatycznej.

Wymagania wobec systemów wyborczych

Po pierwsze, należy jasno określić, jakie wymagania stawiamy systemom wyborczym, aby wybory nie stanowiły jedynie "demokratycznego parawanu" dla nieuczciwych wyborów.

Wymienia się następujące podstawowe kryteria:

1. Anonimowość - to jest niemożność określenia przez organizatora wyborów jak głosował konkretny wyborca.

2. Niemożność sprzedaży głosu - czyli niemożność wykazania osobie trzeciej przez wyborcę jak zagłosował.

3. Prawidłowość wyników.

4. Weryfikowalność wyników przez wyborcę.

Znaczenie pierwszego kryterium jest jasne. W przypadku jawnych wyborów łatwo jest wywierać nacisk na wyborców - głosowanie na "niewłaściwego" kandydata mogłoby pociągać na przykład represje ekonomiczne, czy prześladowania polityczne wobec wyborców, którzy głosowali przeciwko partii sprawującej władzę. Problem ten jest niezwykle poważny - systemy tradycyjnego głosowania nie zapewniają bezpieczeństwa wyborcy. Niewidoczne w momencie głosowania oznakowania kart wyborczych mogą pozwalać totalitarnym reżimom na zdobywanie listy "niepokornych obywateli".

Możliwość kupowania głosów jest jednym z większych zagrożeń fundamentów demokracji. Jest ono tym większe, im większa jest potencjalna grupa sprzedających głosy i im jest to łatwiejsze. Tradycyjne metody głosowania w poważnym stopniu utrudniają sprzedawanie głosów, choć fotograficzne stwarzają tu coraz więcej możliwości.

Wynik wyborów powinien być prawidłowy i weryfikowalny. Pragnęlibyśmy, aby nasze przekonanie co do prawidłowości wyniku wyborów nie było jedynie wynikiem zaufania, jakim obdarzyliśmy komisję wyborczą, czy też firmę obsługującą wybory. Powinny istnieć procedury pozwalające na weryfikację obliczenia wyników wyborów. W przypadku procedur tradycyjnych pogodzenie pełnej weryfikowalności z wymogiem anonimowości nie jest możliwe.

Wybory drogą listową

Aby ułatwić głosowanie, w wielu krajach na świecie wprowadzono wybory drogą listową. Wyborca otrzymuje stosowny formularz od komisji wyborczej, zaznacza swój wybór i wysyła tradycyjną pocztą. System ten stosuje się m.in. w Niemczech, gdzie odsetek głosów oddanych tą drogą systematycznie rośnie - w niedawnych wyborach 25% głosujących wybrało właśnie tę metodę.

Wybory drogą listową są doskonałym przykładem na zwycięstwo użyteczności nad bezpieczeństwem. Metoda ta wprost idealnie nadaje się do sprzedawania głosów. W 2002 r. w Niemczech można było kupić głosy (pomimo zagrożeń karą więzienia za takie praktyki) w pakietach po 10 tys. głosów za 59 tys. euro, co w porównaniu z kwotami wydawanymi przez niektórych polityków na kampanię wyborczą wydaje się ceną dość atrakcyjną. Dla przykładu, senator Jon Corzine z New Jersey wydał na swoją kampanię w 2004 r. 65 mln USD i otrzymał 1,47 mln głosów, co daje 44 USD wydane na głos.

Innym niebezpieczeństwem stosowania tego rozwiązania jest niszczenie głosów z okręgów o wyraźnej przewadze danego kandydata. Przypadek tego typu miał miejsce w hrabstwie Broward na Florydzie w 2000 r., gdzie w tradycyjnych wyborach A. Gore osiągnął wynik ok. 67%. Z urzędu pocztowego "zniknęło" wtedy 58 tys. listów z głosami, co zapewne zadecydowało o wyniku wyborów prezydenckich.Wybory drogą listową ułatwiają niesłychanie proces oddawania głosów. Minusem jest nieuniknione zjawisko sprzedaży głosów i znikoma weryfikowalność wyników.

Maszyny do głosowania

Krokiem do zredukowania kosztów wyborów jest wykorzystanie elektronicznych maszyn do głosowania w lokalach wyborczych. Dzięki nim proces głosowania może być mniej pracochłonny. Jednakże maszyny do głosowania, wykorzystywane m.in. w USA, Brazylii, Paragwaju, są nie tylko urządzeniami stosunkowo drogimi, ale przede wszystkim niespełniającymi większości z postulatów wymienionych powyżej. Protokoły głosowania umożliwiają pełną kontrolę przebiegu wyborów przez producentów, wraz z niezauważalnym wpłynięciem na ich wynik (były takie udokumentowane przypadki!). Zdarzało się, że jako maszyny do głosowania stosowano stacje PC ze standardowymi systemami operacyjnymi i prostymi aplikacjami bez jakichkolwiek zabezpieczeń. Z kolei stosowanie wyspecjalizowanych maszyn do głosowania może być problematyczne pod względem ekonomicznym (problemy tego typu odnotowano w Brazylii).

Wybory drogą internetową

Kolejnym etapem są wybory internetowe. Pierwsze wdrożenie (nie testy) wyborów internetowych miało miejsce w tym roku w Estonii. Stało się to pomimo negatywnej oceny tamtejszych specjalistów od bezpieczeństwa komputerowego. Opiszmy kilka podstawowych cech rozwiązania estońskiego. Pierwszą istotną cechą jest to, że oficjalne informacje na temat schematu wyborów publikowane na stronach WWW nie zawierają istotnych informacji na temat procedur bezpieczeństwa. Już to budzi zastrzeżenia. Autentyczność głosów jest zapewniona przez opatrzenie wypełnionej karty wyborczej podpisem elektronicznym wyborcy. Co prawda mówi się o usunięciu podpisu elektronicznego po przyjęciu karty wyborczej przez komisję wyborczą, ale nie przesądza to, iż komisja wyborcza nie zachowuje informacji, które pozwalają następnie zestawić wyborców z odkodowanymi głosami. System estoński przewiduje możliwość odwołania głosu oddanego przez Internet poprzez głosowanie w tradycyjny sposób - co przeciwdziała sprzedaży głosów. Jednak nie eliminuje tradycyjnego sposobu głosowania.

Omówmy pokrótce najważniejsze trudności techniczne związane z głosowaniem przez Internet. Pierwszym problemem jest możliwość oszukania wyborcy przez jego własny komputer. O wiele łatwiejsze od prowadzenia kampanii wyborczej może być zainfekowanie komputerów wyborców specjalnym wirusem czy "patchem" na system operacyjny, którego jedyną funkcją ma być modyfikacja głosu wysyłanego przez wyborcę. Stosowanie podpisu elektronicznego dla uwierzytelnienia głosu nic tu nie daje, ponieważ wirus może przejąć kontrolę nad danymi przesyłanymi do urządzenia do składania podpisu.

Drugim problemem jest trudność ukrycia przed maszyną wyborcy, w jaki sposób został złożony głos. Stwarza to idealne wprost warunki dla sprzedaży głosów. Osoba kupująca głos instaluje na komputerze wyborcy (za jego przyzwoleniem) odpowiednie oprogramowanie monitorujące aktywność wyborcy. Po oddaniu głosu oprogramowanie to przesyła odpowiedni meldunek do kupującego głos, a ten odsyła odpowiednie wynagrodzenie (choćby w postaci kodów dostępu do płatnych serwisów).

Nie jest zaskoczeniem, że problemy związane z wyborami przez Internet są bagatelizowane przez firmy oferujące takie rozwiązania. Przekonują one o bezpieczeństwie swoich systemów, przedstawiając zagadnienie identyfikacji wyborcy jako najważniejszy problem. Oferowane systemy są bezpieczne przy założeniu, że wszyscy uczestnicy procesu wyborczego są uczciwi. O tym, że nie jest to rozsądna droga uczą doświadczenia innych krajów, a szczególnie USA, gdzie firmy dostarczające sprzęt i oprogramowanie wpływały na wyniki wyborów. Złe praktyki zostały powielone w innych krajach.

Zaawansowane technologie

Wszystkie te problemy nie oznaczają, że nie ma możliwości implementacji procedur wyborczych w sposób spełniający omawiane wymagania. Istnieją dwie główne gałęzie rozwoju tego typu technik. Jedna, oparta na zaawansowanym kodowaniu kryptograficznym, została zaproponowana przez A. Neffa. Zapewnia ona prawidłowość wyników oraz anonimowość dla wyborcy. Wadą jest niska skalowalność oraz nieczytelność mechanizmów bezpieczeństwa nawet dla specjalistów.

Druga ważna technika została zaproponowana przez Davida Chauma. Pozwala ona na skonstruowanie maszyn do głosowania, które spełniają wszystkie założone własności. Jej wadą są stosunkowo wysokie koszty związane z koniecznością budowy specjalistycznego sprzętu do drukowania oraz trudny do zrozumienia mechanizm bezpieczeństwa. Istnieje kilka algorytmów, które upraszczają schemat Chauma. Okazuje się, że możliwe jest zachowanie własności bezpieczeństwa przy uproszczeniu zarówno wymagań hardware'owych, jak i koncepcyjnych. Co więcej, możliwe jest zaprojektowanie głosowania przez Internet tak, że maszyna, z której dokonywane jest głosowanie, nie może określić jak głosował wyborca. Ponadto wyborca może sprawdzić, że jego głos nie został usunięty, jakkolwiek nie może udowodnić jak głosował (co na pierwszy rzut oka wydaje się ze sobą sprzeczne).

Wiele technicznych informacji dostępnych jest na stronie WWW Frontiers in Electronic Elections, poświęconej materiałom z forum na temat e-wyborów, jakie odbyło się we wrześniu 2005 r. Dalsze informacje na temat wspomnianych rozwiązań znajdują się na stroniehttp://e-voting.im.pwr.wroc.pl .


TOP 200