Szacowanie nieokreślonego

Nieco sarkastyczne hasło ''praca rzeczywista, efekty urojone'' stało się nieoczekiwanie mottem tegorocznej XIII Górskiej Szkoły PTI.

Nieco sarkastyczne hasło ''praca rzeczywista, efekty urojone'' stało się nieoczekiwanie mottem tegorocznej XIII Górskiej Szkoły PTI.

Podczas konferencji Efektywność zastosowań systemów informatycznych podjęto trudną tematykę sza- cowania opłacalności inwestycji w systemy informatyczne. Określanie ekonomicznej efektowności inwestycji informatycznych nadal pozostaje słabo rozpoznanym obszarem przez menedżerów IT. Jeśli nie określa się wymiernych korzyści, to trudno o ocenę, czy dany projekt się udał, co rzeczywiście przyniósł on danej firmie czy organizacji. Bez weryfikacji jego ekonomicznych skutków brakuje potwierdzenia, czy faktycznie sukces jest sukcesem, a porażka porażką.

Intuicyjne przekonanie

Na ogół dokonuje się jedynie oceny jakościowej, bez próby przełożenia ocen na wymierne parametry liczbowe, a więc pieniądze, których uzyskanie miałoby gwarantować opłacalność inwestycji. Wiele przedsięwzięć jest podejmowanych z intuicyjnego przekonania, że warto to zrobić, często jedynie na zasadzie "bo inni tak robią". Są to zatem tylko biznesowe heurestyki.

Goście konferencji PTI byli zgodni, że opłacalność inwestycji w rozwiązania informatyczne trzeba szacować. Jednak podczas konferencji uczestnikom nie udało się uzgodnić, jakie są niezawodne sposoby przeprowadzenia takiego wyliczenia.

Dziedzina ta niestety do tej pory była u nas zaniedbywana. "Wiedzę o określaniu efektywności inwestycji przy wdrażaniu rozwiązań informatycznych posiadają w niewystarczającym zakresie nie tylko menedżerowie informatyki, ale również firmy świadczące usługi konsultingowe i doradcze. Nie jest to również specjalnością firm z tzw. wielkiej piątki - generalnie pozostaje jedynie korzystanie z usług indywidualnych konsultantów" - mówili uczestnicy szkoły.

Niezbędna modyfikacja narzędzi

Teoretycznie szacowanie opłacalności inwestycji jest obszarem działalności biznesowej, który nie powinien budzić zbytnich wątpliwości. W naukach ekonomicznych od lat znane są metody i współczynniki określania tej efektywności, przy zakładanych scenariuszach zmian kosztów. Ten aparat obliczeniowy co prawda nie jest sztuką trudną do opanowania, ale problem sprawia jego nieadekwatność. Przystaje bowiem raczej do ery przemysłowej, dziedzin czysto produkcyjnych. Tymczasem inwestycje w informatykę wiążą się z poprawą efektywności procesów, z wykorzystaniem informacji, która ma trudną do oszacowania wartość. Trudno zresztą mówić o jakimkolwiek realnym wycenianiu wartości inwestycji w firmach, w których nie stosuje się jakichkolwiek miar efektywności.

Gdy tak wiele projektów informatycznych kończy się niepowodzeniem, brakuje możliwości udowodnienia sensownoś- ci podejmowanej inwestycji, a to może wstrzymywać wartościowe przedsięwzięcia. Zawsze trzeba zacząć od precyzyjnego zdefiniowania celów podejmowanego przedsięwzięcia informatycznego. Tylko wtedy będzie można mierzyć osiągnięte efekty.

Każde szacowanie efektywności inwestycji wymaga prognozowania. To zaś oznacza, że istotne parametry decydujące o uzyskanych wynikach trzeba przyjmować na podstawie doświadczeń i przypuszczeń. Dowolność ta sprawia, że szacowanie opłacalności podejmowanej inwestycji powinno być jedynie czynnikiem pomocniczym. Fachowiec, dobierając odpowiednio te parametry, jest w stanie wykazać opłacalność dużej części wątpliwych inwestycji, co może się przydać np. przy ubieganiu się o kredyt bankowy. Firma informatyczna starająca się o kontrakt, która wraz z ofertą może przedstawić analizę ekonomiczną opłacalności inwestycji, istotnie zyskuje w oczach odbiorcy.


TOP 200