Sygnity z nową strategią

W roku 2011 firma ma znowu przynosić zyski, zwiększyć przychody, koncentrować się na trzech głównych sektorach, dokonać fuzji ze spółkami zależnymi i zaoferować usługi BPO.

Priorytety dla nas krótkoterminowe są relatywnie proste: zahamowanie spadku sprzedaży i powrót do rentowności. Co ważne wiemy też gdzie chcemy być za rok, za 2 i 3 lata. Sygnity będzie się rozwijać bo ma ogromne kompetencje i ciekawe produkty. Musimy tylko podkręcić trochę tempo.

Norbert Biedrzycki, prezes zarządu Sygnity

Nadzieje na powrót lepszych czasów kierownictwo Sygnity - od czasu fuzji Emaxu i Computerlandu - miało kilkakrotnie. Okazywało się jednak, że zarząd firmy czekają kolejne niespodzianki. Po trzech miesiącach kierowania spółką Norbert Biedrzycki, zapewnia jednak, że dokładnie przeanalizował sytuację Grupy Sygnity i dobrze wie, które elementy nie zadziałały. "Firma jest zwyczajnie za duża, zbudowana na przychody rzędu 1 mld złotych, a obecnie sprzedajemy za mniej więcej 600 mln.. Do tego działamy na zbyt wielu frontach. Wiemy, które sektory są dla nas rentowne i perspektywiczne. Wytypowaliśmy trzy: administrację publiczną, finansowo-bankowy i utilities. Tam chcemy zarabiać, bo mamy na tych rynkach naprawdę silną pozycję. Inwestować będziemy też w ofertę dla małych i średnich organizacji oraz zdecydowanie w rozwój oprogramowania zgodnie ze światowymi trendami." - mówi.

Cięcia i wewnętrzne fuzje

Dostosowanie do nowej strategii nie obejdzie się jednak bez kolejnych redukcji zatrudnienia. Tymczasem celem zarządu jest przede wszystkich przywrócenie spółce rentowności na poziomie 5-7% i osiągnięcie do 2012 roku przychodów w wysokości 650-700 mln. Spółka nie ukrywa, że w wielu miejscach zmniejszy drastycznie koszty. Ograniczona została np. flota samochodowa. Na ok. 2500 pracowników było 600 samochodów. Firma właśnie zrezygnowała ze 150, a to nie koniec. Sygnity będzie też oszczędzać na powierzchni biurowej. Dziś Grupa rozproszona jest w 18 lokalizacjach, a na czynsze przeznacza 33 mln zł. Docelowo ma ich być tylko 5-7. Osoby pracujące w likwidowanych oddziałach mają korzystać z telepracy lub wynajmowanych, znacznie tańszych sal konferencyjnych.

Opracowanie docelowej struktury organizacyjnej wiąże się także z wchłonięciem spółek zależnych. Do końca tego roku Sygnity połączy się z firmami i Winuel. Obecnie te spółki obsługują sektor bankowy i utilities w Grupie, tak samo będzie po konsolidacji. Planowana jest również integracja z . Konsolidacja pozwoli Sygnity zmniejszyć koszty i efektywniej zarządzać biznesem. Centralizacja organizacyjna połączona została z decentralizacją zarządzania. Każdy sektor ma już jednego szefa, odpowiadającego zarówno za wynik, jak i koszty, w tym zatrudnianie pracowników. "Dotychczas było kilka działów odpowiedzialnych za sprzedaż, realizację, development czy wsparcie w ramach jednego sektora. To było nieefektywne." - opowiada Norbert Biedrzycki. "Obecnie mamy piony biznesowe, w których wprowadziliśmy jednoosobową odpowiedzialność za przychody i marżę EBIDT. Określone przez te osoby cele będziemy egzekwować dzięki mechanizmowi monitorowania na bieżąco osiąganych wyników. Na tej podstawie będziemy też podejmować szybkie decyzje menedżerskie. Te zmiany to nie jest rewolucja, nie dostaniemy za to nagrody Nobla, ale tak właśnie powinna działać rentowna firma." - deklaruje.


TOP 200