Swing, tango i obiekty

Brak odpowiedniego standardu wymiany danych ogranicza rozwój systemów informacji przestrzennej.

Brak odpowiedniego standardu wymiany danych ogranicza rozwój systemów informacji przestrzennej.

Ważnym atutem tworzenia systemów informacji przestrzennej (SIP) jest możliwość wymiany danych między różnymi ośrodkami: urzędy miast przekazują informacje z ewidencji gruntów i nieruchomości, przedsiębiorstwa telekomunikacyjne, elektroenergetyczne - dane o przebiegu swoich instalacji do ośrodków uzgodnień dokumentacji, te zaś z powrotem do urzędów samorządowych. Chociaż polskie przepisy geodezyjne tego nie zabraniają, nie upowszechnił się dotąd model powierzania przedsiębiorstwom branżowym prowadzenia i aktualizacji określonych zasobów geodezyjnych. Gdyby tak było, miasto, chcąc wykonać analizę uzbrojonych gruntów pod zabudowę mieszkaniową, sięgałoby poprzez Internet do zasobów informacyjnych przedsiębiorstwa i pobierało potrzebne dane. Tymczasem wciąż administracja państwowa jest przekonana, że musi wiedzieć o wszystkim, co leży w ziemi i znajduje się nad ziemią. Odzwierciedleniem takiego podejścia jest niezwykła, jak na światowe standardy, szczegółowość polskiej mapy zasadniczej (w skali 1:500 lub 1:1000).

Zasadniczo dokładnie

Od czasów Eugeniusza Romera, twórcy polskiej kartografii, już trzecie pokolenie kartografów i geodetów jest uczone drobiazgowej dokładności. Czy jest to konieczne, czy nie, mapa zasadnicza odzwierciedla najmniejszy obiekt w terenie. Amerykanom wystarczają 32 szczegóły topograficzne (nie odzwierciedlają trzepaków ani rachitycznych zarośli). Polacy zadowalają się dopiero 246 szczegółami. Zagraniczni specjaliści nie kryją zdumienia, że nas na to stać. W USA bardziej szczegółowe mapy wykonują zainteresowane przedsiębiorstwa.

Jakie to ma konsekwencje przy tworzeniu systemów informacji przestrzennej, zwłaszcza zaś informacji o terenie, gdzie kluczowe znaczenie mają warstwy ewidencji gruntów, nieruchomości, uzbrojenia terenu, osi ulic i adresów? Wiele miast próbuje odzwierciedlić w systemie informatycznym szczegółowość rysunku map papierowych, samodzielnie tworząc wszystkie warstwy i usiłując je na bieżąco aktualizować. Przy tak określonej szczegółowości jest to niemożliwe, toteż ewidencje gruntów i nieruchomości, uzbrojenia terenu zazwyczaj są nieaktualne. Hamuje to rozwój miast, w tym inwestycje komunalne.

Geodeci, samorządowcy i przedsiębiorstwa branżowe od dawna szukają wyjścia z impasu. Aby każdy urząd czy przedsiębiorstwo odpowiadało za rozwój i aktualizowanie swoich warstw systemu informacji o terenie, konieczna jest implementacja jednolitego standardu wymiany danych. I tutaj zaczynają się problemy.

Standardów na kopy

Zgodnie z rozporządzeniem Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji z marca br. w sprawie standardów technicznych dotyczących geodezji, kartografii oraz krajowego systemu informacji przestrzennej - projektantów baz danych o terenie obowiązują instrukcje geodezyjne: K-1 (mapa zasadnicza), G-5 (dane o ewidencji gruntów i budynków), G-7 (obiekty geodezyjnej ewidencji sieci uzbrojenia technicznego).

Korzystanie z tych samych danych przez różnych użytkowników, dysponujących odmiennymi aplikacjami, zapewniają oficjalne standardy SWING 1.0 i SWING 2.0 (Standard Wymiany Informacji Geodezyjnych). Format ten pozwala na reprezentację w pliku tekstowym obiektów przestrzennych i opisowych. Umożliwia przekazanie opisu modelu danych użytego do transferu oraz informacji o utworzeniu i przeznaczeniu danych zawartych w pliku.

Tyle teoria. W rzeczywistości format SWING nie został zaimplementowany ani przez ESRI (oprogramowanie Arc/Info), ani przez Intergraph (MGE i Geomedia), ani przez Bentley System (Microstation). Firmy te należą do czołówki zagranicznych producentów oprogramowania przestrzennego na polskim rynku. Oponenci zarzucają formatowi SWING akademicki charakter i nieuwzględnienie rynkowych realiów. Twierdzą, że temat SWING świetnie nadaje się na doktoraty i rozprawy habilitacyjne, lecz nie do komercyjnych zastosowań. W opinii niektórych specjalistów, problem wymiany danych nie jest prosty i przekracza możliwości samodzielnego normowania przez Polskę.


TOP 200