Świat w zasięgu

Z profesorem Kazimierzem Krzysztofkiem, socjologiem i politologiem, pracownikiem naukowym Uniwersytetu w Białymstoku i Instytutu Kultury w Warszawie, rozmawia Andrzej Gontarz.

Z profesorem Kazimierzem Krzysztofkiem, socjologiem i politologiem, pracownikiem naukowym Uniwersytetu w Białymstoku i Instytutu Kultury w Warszawie, rozmawia Andrzej Gontarz.

Coraz częściej wszelkiego rodzaju urządzenia wyposażane są w procesory. Prototypowe lodówki przemieniają się już w inteligentnego intendenta, telewizory walczą o przetrwanie, udostępniając możliwość korzystania z Internetu, zaś nawiedzeni wychowankowie różnych uczelni konstruują okulary umożliwiające ciągły dostęp do poczty elektronicznej. Jesteśmy o krok, gdy pisarskie fantazje o androidach czy też cyborgach staną się rzeczywistością. Jaki będzie ten cyfrowy świat? W co przekształci się nasz domowy komputer?

Komputer stanie się omnimedium czy też może metamedium. Zintegruje wszystkie obecnie funkcjonujące środki przekazu. Utworzy dla nich wspólną, cyfrową platformę. Może nawet nie tylko dla nich samych. Na świecie są prowadzone badania nad scyfryzowaniem prądów mózgowych. W Kalifornii działa grupa tzw. ekstropistów.

Są owładnięci manią zdekodowania fal mózgowych, żeby można było je zapisać binarnie. Gdyby się to udało, to można by zrobić z człowieka maszynę na przyciski on i off. Można by też przenieść zawartość mózgu np. na dysk twardy. Pewnie niewiele by to dało, bo mózg na dysku twardym by nie działał. Jeżeli jednak doszłoby do integracji sztucznych sieci neuronowych z naturalną, to wtedy byłaby szansa na "nieśmiertelność".

Można powiedzieć, że to czyste wariactwo. Sądzę jednak, że w rzeczywistości chodzi po prostu o to, by znaleźć sposób zabezpieczenia, zmagazynowania olbrzymich zasobów ludzkiej wiedzy, która mogłaby być użyteczna także po śmierci człowieka. Skoro tyle wartości, przede wszystkim niematerialnych, ulatuje z człowiekiem w zaświaty, to dobrze byłoby jednak coś z tego zachować. Dzisiaj wszak najważniejsza jest wiedza.

Takie cyfrowe archiwum?

Tak, cyfrowa immortalizacja. Dalszy postęp prac w tym zakresie zależy od badań nad mózgiem. Z pewnością dojdzie do integracji ewolucji biologicznej z rewolucją informatyczną. Cała rzecz polega na tym, żeby stworzyć odpowiednie silniki wnioskujące, które będą zdolne wręcz do samodzielnego podejmowania decyzji, do sprawnego obrabiania wiedzy i dostarczania gotowego produktu informacyjnego. Żeby nie musieli czynić tego ludzie. Między innymi program budowy Deep Blue, komputera, który pokonał Kasparowa w szachy, zmierza właśnie w tym kierunku. Szef Laboratoriów Bella, jednej z największej wylęgarni innowacji, Arun Netravali, mówi z fascynacją o silniczkach DNA, rewolucji nanoinformatycznej. Jeśli pojawią się takie silniczki, to znaczy, że obniży się bariera bioelektronicznej hybrydyzacji człowieka, że stanie otworem droga przed implantami domózgowymi w imię wspomagania czy "ulepszania" człowieka. Filmy science fiction, np. Johny Mnemonic, dają przedsmak tego, co może nastąpić.

Ci, którzy będą dysponować takimi narzędziami, będą mieć potężny oręż w walce konkurencyjnej. Chodzi właśnie o to by tak, jak obrabia się rudę czy ropę i wytwarza z niej użyteczny produkt w postaci stali czy benzyny, móc posłużyć się również skuteczną, wydajną technologią do obróbki surowca informacyjnego. Ci, którzy mają możliwości przetwórcze w zakresie surowców naturalnych, dominują w przemyśle. Ci, którzy będą umieli obrabiać wiedzę, instrumentalizować ją, prześcigną konkurencję. Po to inwestuje się w takie maszyny

jak chociażby wspomniany Deep Blue czy jego wielokrotnie potężniejszy "wnuk" Blue Gene. Przy takiej skali działań, jaka będzie potrzebna w walce o miejsce na rynku, z opanowaniem wszystkich danych nie poradzi sobie nawet największy geniusz.

Już teraz mówi się, że menedżerowie nie radzą sobie z przetwarzaniem olbrzymiej ilości informacji, która jest gromadzona w firmach. Do obsługi hurtowni danychposzukuje się coraz częściej matematyków, którzy potrafiliby stworzyć algorytmy pozwalające na jak najskuteczniejsze wykorzystanie dostępnej wiedzy.

I dlatego właśnie inwestuje się w techniki intelligent engine. Wiedzę można bowiem wykorzystać na miliony sposobów. Trzeba mieć do tego jednak odpowiednie środki. Dlaczego doszło w ogóle

do wynalezienia komputera? Niektórzy mówią - przypadek, inni - dziecko wyścigu zbrojeń. Trzeba pamiętać jednak i o tym, że stanęliśmy w obliczu problemów związanych z dostępem do informacji. Pod koniec lat 40., kiedy było tyle rozproszonych na świecie źródeł wiedzy, Amerykanie twierdzili, że jeśli wartość badania nie przekraczała 100 tys. USD, to lepiej przeprowadzić je samemu niż szukać wyników u kogoś innego. To był chyba jeden z powodów, że zaczęto myśleć o stworzeniu systemu wyszukiwawczego, który pozwalałby na błyskawiczne docieranie do takich wiadomości. Wtedy zaczęto dużo inwestować np. w języki wyszukiwawcze.

Inny motyw - problem obsługi transportu, połączeń międzynarodowych, rezerwacji biletów itd. Tego nie sposób było już ogarnąć ludzkim umysłem, wrodzone zdolności i umiejętności już nie wystarczały. Ludzie tonęli w pamięci skoroszytowej, tej papierowej infomasie. Trzeba było coś z tym zrobić, żeby można było w ogóle dalej sprawnie funkcjonować. W erze przemysłowej była potrzebna mechanika, żeby przetwarzać surowce naturalne, bo mięśnie ludzi czy zwierząt już nie wystarczały. W XX wieku stanęliśmy przed podobnym problemem w odniesieniu do możliwości obróbki dokumentów czy zawartych w nich danych. Musiało więc również dojść do wynalezienia odpowiedniej maszyny, aby raz rozpędzona cywilizacja nie została mimo woli zahamowana.


TOP 200