Świat na niby

Ponowoczesność, zdaniem Jeana Baudrillarda, to świat symulakrów - znaków, które nic nie znaczą, nie odsyłają do niczego innego poza samymi sobą.

Ponowoczesność, zdaniem Jeana Baudrillarda, to świat symulakrów - znaków, które nic nie znaczą, nie odsyłają do niczego innego poza samymi sobą.

Symulakry i symulacja - to jedna z najbardziej znanych książek francuskiego filozofa, krytyka współczesnej kultury, badacza epoki mediów elektronicznych. Wciąż jest obiektem licznych dyskusji i źródłem inspiracji do refleksji nad naturą współczesności zdominowanej coraz bardziej przez cyfrowe środki komunikacji. Mimo że zawarte w niej tezy są przez niektórych uznawane za kontrowersyjne to nadal stanowią ważny punkt odniesienia do rozważań nad istotą współczesnej cywilizacji. Jean Baudrillard twierdzi, że nasz współczesny, ponowoczesny świat składa się z samych symulakrów, czyli znaków, które nie mają żadnego znaczenia - nie oznaczają niczego poza samymi sobą i nie komunikują o niczym innym poza samymi sobą. We wcześniejszych kulturach znak zawsze był wyrazem świata zewnętrznego, odsyłał do innej, pozaznakowej rzeczywistości. Ikona stanowiła wyobrażenie Boga, obraz malarski był odzwierciedleniem rzeczywistości naturalnej bądź społecznej. Istotą współczesności jest masowa produkcja znaków, które istnieją same dla siebie, funkcjonują w zamkniętym kręgu rzeczywistości wirtualnej.

W świecie symulakrów nie można odróżnić kopii od oryginału, przedstawienia od pierwowzoru. Każdy nowy znak odnosi się tylko do innego znaku, innego przedstawienia. Skończyły się możliwości porządkowania i interpretacji świata. Wszystko jest płynne i zmienne, nie wiadomo co uznać za skutek, a co za przyczynę zdarzeń. Produkowane masowo przez społeczeństwo znaki funkcjonują według własnej logiki wirtualnego świata, kształtują na swoją modłę nasze wyobrażenia o rzeczywistości. Trudno w takiej sytuacji mówić o jakimkolwiek obrazie rzeczywistości. Współczesna ikonografia, przestrzeń przekazów medialnych i produkowanych przez nie znaków staje się naszym światem, naszą rzeczywistością - rzeczywistością wirtualną.

Według Baudrillarda, dzisiaj istnieje dla nas tylko to co widać, ale paradoksalnie to co widać tak naprawdę nie istnieje. Żyjemy bowiem w świecie udawanym, który co prawda odnosi się do tego, co udaje, naśladuje cechy udawanego, ale rządzi się już własnymi, odrębnymi prawami i regułami. Produkujemy znaki, które niby mają pozwolić nam lepiej odnieść się do rzeczywistości, w której żyjemy, ale w gruncie rzeczy zdominowały one całą naszą rzeczywistość i nie są w stanie odnieść się do niczego więcej poza sferą znaków. Chcąc jak najlepiej poznać świat, dążąc do tego, by wszystko można było zobaczyć, stworzyliśmy sobie model świata, który nie odsyła do niczego innego poza tym modelem.

Udawana wojna

Dobitnym wyrazem opisanych w "Symulakrach i symulacji" zjawisk i procesów była dla Jeana Baudrillarda wojna w Zatoce Perskiej, która rozegrała się w 1991 r. Swoje refleksje na temat jej przebiegu Baudrillard opisał w książce "Wojny w Zatoce nie było". Jego zdaniem, ówczesna wojna przeciwko Saddamowi Husajnowi rozegrała się w rzeczywistości wir-tualnej, na ekranach telewizorów, na dyskach komputerów, w umysłach polityków i wojskowych, w wyobraźni światowej opinii publicznej. Nie była wojną prawdziwą, nie odbywała się w przestrzeni rzeczywistej, lecz wirtualnej. Co więcej, jej główni ak-torzy od początku mieli tego świadomość i robili wszystko, aby granic wirtualnego świata nie przekroczyć. Mimo wielu faktycznych ofiar i dramatów konkretnych osób, które straciły bliskich, wszelkie działania podejmowane przez obie walczące strony odbywały się według zasad widowiska, a nie prawdziwej walki.

Zdaniem Jeana Baudrillarda, politycy i wojskowi po doświadczeniach "zimnej wojny" zdają sobie sprawę z tego, że prawdziwa wojna, z eskalacją prawdziwej siły, z użyciem wszelkich dostępnych środków, w tym również bomby atomowej, musiałaby się skończyć totalną klęską wszystkich. Wiedzą, czym mogłaby grozić wszystkim "gorąca wojna" na prawdziwym teatrze działań wojennych.

Dlatego zarówno Irakijczycy, jak i Amerykanie w 1991 r. w gruncie rzeczy tylko udawali, że walczą. Działania obu stron polegały na tym, aby symulować walkę dla potrzeb przekazu medialnego, który decyduje dzisiaj o obliczu świata, kształtuje opinie i postawy ludzi. To były działania obliczone bardziej na odstraszanie niż na faktyczne, siłowe zwycięstwo.

W tej wojnie nie chodziło, jak twierdzi Baudrillard, o fizyczne zniszczenie przeciwnika, lecz o "wyjście z twarzą" na ekranach telewizorów. Zwycięstwo w mediach, w oczach opinii publicznej stawało się ważniejsze niż zwycięstwo w polu. Pokaz wirtualnej, medialnej potęgi był ważniejszy niż osiągnięcie rzeczywistej przewagi sił. I co ciekawe, to Saddam Husajn miał większą świadomość znaczenia wirtualnych posunięć i większą biegłość w posługiwaniu się nimi niż George Bush.

Potrzeba dostrzegania

Wojna w Zatoce Perskiej była, w opinii Baudrillarda, wyrazistym unaocznieniem dokonującej się nieubłaganie przemiany ontologicznej, prowadzącej ku powszechnej wirtualizacji naszego życia i świata. Ten trwający często niezauważalnie proces znalazł w wojnie irackiej swoje dobitne spełnienie. Właściwie nie była to już wojna, lecz antywojna, która została już z góry rozegrana jako własna symulacja. Mimo prawdziwych ofiar, prawdziwej krwi, prawdziwego cierpienia od początku do końca przebiegała według zasad hiperrealizmu, odbywała się zgodnie z logiką rzeczywistości wirtualnej. Wedle tej logiki będzie przebiegać coraz więcej zjawisk i procesów we współczesnym świecie. Musimy nauczyć się je dobrze rozumieć i właściwie oceniać.

Jean Baudrillard, Symulakry i symulacja, Wydawnictwo Sic!, Warszawa 2005

Jean Baudrillard, Wojny w Zatoce nie było, Wydawnictwo Sic!, Warszawa 2005


TOP 200