Sukcesy i porażki Anny Streżyńskiej

Pod koniec 2011 premier odwołał Annę Streżyńską ze stanowiska prezesa UKE. Czas na podsumowanie jej sukcesów i porażek w walce o liberalizację polskiego rynku telekomunikacyjnego.

ANNA STREŻYŃSKA, odchodząca prezes Urzędu Komunikacji Elektronicznej, zapowiada, że nadal będzie obserwować rynek, ale już z zewnątrz

Anna Streżyńska na fotelu prezesa UKE zasiadła sześć lat temu, w styczniu 2006 roku. Przez pierwsze cztery miesiące pełniła obowiązki prezesa, a formalnie została nim w maju 2006 na pięcioletnią kadencję. Telekomunikacja Polska długo nie mogła się pogodzić z tą nominacją i kilkanaście miesięcy - w każdym pozwie kierowanym przeciwko decyzjom UKE a TP -skarżyła każdą decyzję, która jej dotyczyła. Podnosiła argument nielegalnego powołania. Zgodnie z obowiązującym wówczas prawem premier powinien wskazać nowego prezesa spośród przedstawionych mu przez Krajową Radę Radiofonii i Telewizji kandydatów. Jednak ówczesny premier nie wybrał żadnego z nich. Sprawę przeciął dopiero w lutym 2008 wyrok Sądu Najwyższego, w którym uznano legalność powołania pani prezes.

Jako szefowa UKE Streżyńska budziła skrajne uczucia. Jedni nienawidzili jej, drudzy kochali. Wrogowie mówili o niej "kudłata" i "szeryf", dla zwolenników to "pani Ania". Prezes UKE była niezwykle popularna w mediach, a dziennikarze nie mieli kłopotu, by się z nią skontaktować. I to media kształtowały jej obraz w społeczeństwie. Sześć lat rządów Anny Streżyńskiej w UKE przyniosło setki decyzji. Decyzji ważnych dla konsumentów i całego rynku telekomunikacyjnego albo ważnych tylko dla podmiotu, którego dana decyzja dotyczyła. Jak to w życiu bywa, przedłużona do ponad sześciu lat kadencja przyniosła sukcesy i porażki pani prezes.

Największe sukcesy

Obniżka cen dostępu do internetu

Streżyńska konsekwentnie dążyła do  rozbicia rynkowego monopolu TP SA

Streżyńska konsekwentnie dążyła do rozbicia rynkowego monopolu TP SA

Pierwszy rok swej prezesury Anna Streżyńska poświęciła na zmagania z Telekomunikacją Polską o obniżkę cen stacjonarnego dostępu do internetu. Streżyńska chciała też rzeczywistej liberalizacji rynku usług stacjonarnych. Zapewne niewiele osób pamięta, że w końcu 2005 roku podstawowa prędkość stacjonarnego internetu wynosiła 128 kb/s, a taki luksus kosztował w promocji w umowie na dwa lata blisko 60 zł miesięcznie. Na dodatek klienci Neostrady mieli miesięczne limity transferu danych. 31 grudnia 2005 roku w Polsce było zaledwie 1 mln 16 tys. stałych łączy internetowych, co dawało penetrację na poziomie 2,7%. Prezes Streżyńska w twardych zmaganiach z TP wymusiła na operatorze zasiedziałym wprowadzenie oferty hurtowego dostępu do internetu (BSA), a następnie pilnowała, aby TP nie dyskryminowała dostawców usług BSA. Spowodowało to nie tylko spadek cen i wzrost używanych prędkości, ale także zwiększenie dostępności internetu. Na koniec I półrocza 2011 roku penetracja wynosiła 16,4%, co oznacza, że w Polsce działało 6 mln 249 tys. łączy szerokopasmowych. Za ok. 65 zł można obecnie mieć w sieci TP łącze 10 Mb/s, zaś np. w sieci UPC łącze 25 Mb/s.

Obniżka cen rozmów w sieciach komórkowych

Wraz z pojawieniem się na rynku mobilnym czwartego gracza, czyli P4, operatora sieci Play, prezes Streżyńska rozpoczęła działania zmierzające do obniżenia cen rozmów z komórek. Prowadziła je na dwa sposoby. Po pierwsze, regulując wysokość stawek za kończenie połączeń w sieciach mobilnych (MTR), po drugie - ustalając maksymalne stawki za połączenia z sieci TP do sieci mobilnych. W walce o niskie ceny pomagała też sieć Play, która dzięki niskim cenom pozyskiwała klientów. Wojna cenowa była opłacalna dla P4, bo od chwili startu korzysta z asymetrycznych MTR, co oznacza, że konkurenci płacą więcej za kończenie połączeń w sieci tego gracza, niż sami od niego otrzymują. Asymetria niemal od samego początku powodowała konflikt między starymi operatorami a nowym, wspieranym UKE.