Stymulowanie administracji nowymi rozwiązaniami IT

Administracja publiczna coraz bardziej otwiera się na innowacje IT. Pozyskuje je nie tylko od tradycyjnych dostawców, ale także od startupów czy w efekcie organizowanych hackatonów. O tym, co zmienia się w tej materii rozmawiali uczestnicy październikowego spotkania GovTech Klubu.

Justyna Orłowska, GovTech Polska

Według Computerworld TOP200 sprzedaż rozwiązań informatycznych do sektora publicznego spadła w 2016 r. o 25%, a w roku 2017 o kolejne 10%. Spada też średnia liczba ofert w zamówieniach publicznych. W 2016 to 2,89 ofert na jedno postępowanie, w 2017 już tylko 2,3. Co zrobić, by stymulować sferę zamówień publicznych w obszarze IT i jednocześnie odpowiadać na strategiczne założenia państwa cyfrowego? Swoimi spostrzeżeniami podzielili się zaproszeni na GovTech Klub eksperci, którzy uczestniczą w inicjatywach mających podnieść poziom innowacyjności administracji.

Przykład płynie z wysp

Październikowe spotkanie klubu, odbywające się pod honorowym patronatem Ministerstwa Przedsiębiorczości i Technologii, zgromadziło kilkudziesięciu przedstawicieli administracji publicznej oraz dostawców IT. Mieli oni okazję posłuchać i porozmawiać nie tylko o polskiej administracji i wyzwaniach, jakie niesie za sobą cyfryzacja państwa, ale również zapoznać się z modelem stosowanym w Wielkiej Brytanii, która zaliczana jest do piątki najbardziej scyfryzowanych krajów świata, jeśli chodzi o sektor publiczny.

Zobacz również:

Gościem specjalnym klubu był James Brown, Policy Lead for the GovTech Catalyst, Government Digital Service, UK. Odpowiada on za projekty mające na celu cyfrową transformację usług publicznych oraz wsparcie administracji w wykorzystaniu innowacyjnych technologii poprzez programy takie jak GovTech Catalyst. Projekt, uruchomiony oficjalnie w styczniu tego roku, ma za zadanie pomóc sektorowi publicznemu w identyfikacji potrzeb z zakresu usług cyfrowych i w budowaniu współpracy z firmami technologicznymi w celu znalezienia innowacyjnych rozwiązań w zakresie usług operacyjnych i realizacji polityki.

James Brown, Policy Lead for the GovTech Catalyst, Government Digital Service, UK

James Brown, Policy Lead for the GovTech Catalyst, Government Digital Service, UK

Jak zaznaczył James Brown, inicjatywa GovTech Catalyst jest odpowiedzią na problem, z którymi boryka się sektor publiczny, czyli trudnościami w dostępie do innowacji oferowanych przez start-upy i firmy sektora MSP. To działa również w drugą stronę – niewielkie podmioty, które być może mają potencjał innowacyjny, nie zawsze są w stanie przebić się ze swoimi pomysłami, by realizować zamówienia publiczne. GovTech Catalyst jest więc platformą, na której administracja publiczna i dostawcy mają szansę współpracować i stymulować wspólnie rozwój rozwiązań cyfrowych dla sektora.

Burza mózgów po polsku

Z tego typu wzorców skorzystała Polska administracja rządowa, ogłaszając w czerwcu tego roku powstanie projektu GovTech Polska. Jego celem, jak wyjaśniła Justyna Orłowska, dyrektor programu GovTech Polska w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, jest to, by urzędnicy, którzy chcą mieć innowacyjne rozwiązania w swoim urzędzie, mieli szansę na ich pozyskiwanie i pewność, że otrzymają produkty przetestowane i przemyślane. W przypadku GovTech Polska, podobnie jak w opisywanym przez Jamesa Browna brytyjskim GovTech Catalyst liczy się nie wielkość firmy, która chce dostarczać innowacyjne rozwiązania do sektora publicznego, ale pomysł. Na końcu przecież – celem ostatecznym – ma być zadowolenie użytkownika, zarówno wewnątrz urzędu, jak i obywatela.

GovTech Klub to wspólna inicjatywa IDG i The Heart, mająca na celu integrację środowiska menedżerów odpowiedzialnych za cyfryzację w sektorze publicznym. W ramach cyklu spotkań o charakterze klubowym podejmujemy tematy z obszaru ICT o najwyższym priorytecie dla menedżerów reprezentujących instytucje centralne i samorządowe.

Tematy następnych spotkań: Bezpieczeństwo IT oraz Optymalizacja kosztów oprogramowania w sektorze publicznym.

Więcej: na stronie GovTech Klubu

Polski GovTech jest propozycją dla tych urzędów i instytucji, które nie potrafią jednoznacznie zidentyfikować swoich potrzeb zakupowych. Świadomi zamawiający mogą wybrać drogę przetargową, niezdecydowani powinni trafić do Govtech Polska i tam zweryfikować swoje oczekiwania, na które ma odpowiedzieć druga strona – dostawcy. GovTech ma prowadzić proces od momentu identyfikacji potrzeby w danym urzędzie do znalezienia wykonawcy, który potrafi na nią odpowiedzieć.

Justyna Orłowska, Govtech Polsa oraz Hubert Nowak, Urząd Zamówień Publicznych

Justyna Orłowska, Govtech Polsa oraz Hubert Nowak, Urząd Zamówień Publicznych

W ramach GovTech Polska przygotowywany jest obecnie konkurs, który w „ogólnopolskiej burzy mózgów” ma wyłonić do końca roku pięć firm proponujących najciekawsze rozwiązania dla sektora publicznego, które w drugim etapie będą testować je z administracją. W pierwszym etapie nie będzie kryteriów podmiotowych, potencjalny wykonawca musi wykazać się skutecznością. W 2019 roku zostanie wybrana jedna zwycięska firma.

Polski GovTech jest propozycją dla tych urzędów i instytucji, które nie potrafią jednoznacznie zidentyfikować swoich potrzeb zakupowych

W planach projektu jest rozwinięcie takiego modelu wyłaniania innowacyjnych rozwiązań, by mogły być one wykorzystywane w całej administracji publicznej. Konkurs wystartuje 12 listopada, wówczas na stronach pięciu urzędów, czterech ministerstw i jednego urzędu miasta (Świdnik) opublikowane zostaną szczegóły konkursu. Te instytucje włączyły się jako pierwsze w tworzenie programu GovTech Polska. Tu również można znaleźć analogie do rozwiązania brytyjskiego, gdzie również w programie GovTech Catalys krzyżują się inicjatywy kilku podmiotów sektora publicznego. Te dwa przykłady pokazują, że idea GovTech nie jest martwym tworem powstałym w gabinecie ministerialnym, ale strukturą, która łączy wielu interesariuszy procesu transformacji cyfrowej.

Zmiany ułatwią rozwój

Czy poza takimi inicjatywami jak GovTech Polska i GovTech Catalys istnieją inne sposoby na pozyskiwanie innowacyjnych rozwiązań, szczególnie w procesie zamówień publicznych? Na to pytanie podczas klubowego spotkania odpowiadał Hubert Nowak, p.o. prezesa Urzędu Zamówień Publicznych. W listopadzie tego roku do sejmu ma zostać złożony projekt nowej ustawy Prawo Zamówień Publicznych. Jeśli terminy proceduralne zostaną dotrzymane, zacznie ono obowiązywać od stycznia 2020 roku.

Zmiany są między innymi odpowiedzią na potrzeby informatyczne sektora publicznego. Cele strategiczne nowej ustawy to powiązanie nowego prawa PZP z koncepcją polityki zakupowej państwa, by państwo było w stanie wyodrębnić kluczowe, strategiczne zamówienia, które powinny być w odpowiedni sposób monitorowane i zarządzane oraz efektywne wydatkowanie środków publicznych.

Ustawa ma zwiększyć też konkurencyjność i dostęp małych przedsiębiorstw do rynku zamówień publicznych czy usprawnić proces odwoławczy. Większa transparentność procesów upatrywana jest w elektronizacji zamówień publicznych, wspieranej przez centralne repozytorium danych i system klasy BI. Na razie to pieśń przyszłości (od stycznia 2020 roku), jedynak już od 18 października największe zamówienia, powyżej progów unijnych są obowiązkowo realizowane w systemie elektronicznym.

Jak zauważył Hubert Nowak, zamówienia publiczne odpowiadają za blisko 10% polskiego PKB, więc należy te środki wydatkować w sposób innowacyjny, by miało to przełożenie na realne wykorzystanie IT w administracji.

Duży czy mały?

Zarówno w wystąpieniach Jamesa Browna, Joanny Orłowskiej jak i Huberta Nowaka akcent innowacyjny położony był na małe firmy i startupy. Czy rzeczywiście tylko w ten sposób można dziś budować innowacyjną administrację? Czy duzi dostawcy są zbyt duzi na elastyczne, innowacyjne myślenie o wdrożeniach? Kwestia ta była dyskutowana podczas panelu eksperckiego, w którym udział wzięli Jakub Kozioł, prezes PROIDEA, Robert Król, zastępca dyrektora Departamentu Otwartych Danych i Rozwoju Kompetencji w Ministerstwie Cyfryzacji, Hubert Nowak z Urzędu Zamówień Publicznych, Justyna Orłowska z GovTech Polska oraz Artur Wiza, wiceprezes Asseco Poland. Dyskusję poprowadził Tomasz Bitner, redaktor naczelny Computerworld.

Uczestnicy debaty zastanawiali się, czym są dla korporacji i administracji publicznej start-upy i czy rozwiązaniem na problemy cyfryzacyjne dzisiejszej administracji nie powinny być hackatony, jako źródło czerpania inspiracji i innowacji.

Ostrożny w ocenie był Artur Wiza, który podkreślał, że startupy mają swoje miejsce na rynku i należy je wspierać, ponieważ przyczyniają się do rozwoju polskiej gospodarki, ale jednocześnie zwrócił uwagę, że nie do każdego projektu startup się nadaje. Według niego w sektorze publicznym tylko w szczególnych przypadkach uda się rozwiązać problem implementując rozwiązania za niewielkie pieniądze. Jeśli przedmiotem zamówienia na być system bardziej złożony, hackaton niewiele tu pomoże, a bardziej dialog konkurencyjny czy partnerstwo innowacyjne.

Z kolei Jakub Kozioł podkreślał fakt, że podczas hackatonów pojawiają się rozwiązania nieszablonowe, które mają szansę sporo zmienić właśnie przez ten inny sposób podejścia, podczas gdy duzi gracze często mają wytworzone wewnętrzne procesy, które sugerują, w jaki sposób zadanie dla administracji publicznej powinno być realizowane.

Robert Król zwrócił natomiast uwagę, że to, w jaki sposób administracja publiczna zamawia IT, powinno być adekwatne do przedmiotu, który jest zamawiany. Dlatego w jednym wypadku sprawdzi się start-up i hakatonowa burza mózgów, w innym duży dostawca z rozpisanymi procesami. Najważniejsze jednak – tu wszyscy dyskutujący byli zgodni – by mała czy duża firma mogła zacząć działanie, po stronie administracji musi być podmiot, który potrafi zidentyfikować swoją potrzebę. Dobrze, by rozwiązanie było innowacyjne, ale należy dobrze zrozumieć, czym jest sama innowacja, którą chętnie widzielibyśmy w rozwiązaniach IT sektora publicznego. Czy to tylko najnowsze trendy technologiczne? A może raczej to inne spojrzenie na ten sam problem, który znaliśmy wcześniej?


TOP 200