Stworzyliśmy doskonałe usługi cyfrowe

O duńskim modelu digitalizacji usług publicznych, wynikających z tego korzyściach oraz powodach, dla których trudno przypomnieć sobie wizytę w banku bądź urzędzie, z Jego Ekscelencją Steenem Hommelem, ambasadorem Królestwa Danii w Polsce, rozmawiają Tomasz Bitner i Piotr Pietruszyński.

Kiedy po raz ostatni korzystał Pan z cyfrowych usług duńskiej administracji publicznej?

Całkiem niedawno, bo ostatniej nocy, korzystałem z usług banku Nordea. Poprzednio, gdy byłem na placówce w Malezji, nie miałem takiej możliwości. Teraz widzę, jak wiele to zmieniło w moim funkcjonowaniu jako obywatela. Mogę załatwiać wszystkie swoje domowe, duńskie sprawy, będąc tutaj, w Warszawie.

Zobacz również:

Zaraz, zaraz. A co ma wspólnego bankowość z e-administracją?

Wszystko zaczyna się od usługi, jaką jest NemKonto. Poprzez nią mam wgląd do swojego konta, z którego płacę rachunki, potem zaglądam bezpośrednio do mojej specjalnej, publicznej skrzynki e-mailowej w systemie Digital Post, na którą dostaję wszystkie dotyczące mnie informacje od władz miejskich. To tutaj sprawdzam, czy mam do zapłacenia rachunki za wodę czy energię elektryczną, faktury otrzymuję właśnie na tę skrzynkę. Na poprzedniej placówce nie miałem tego rozwiązania, faktury przychodziły tradycyjną pocztą, przez co zawsze byłem spóźniony z opłatami. Teraz wszystko jest na czas. To łatwy i przejrzysty system.

Jak on działa?

Wszyscy mieszkańcy i firmy mają swoje unikatowe ID, używane do wszystkich opłat, ubezpieczeń, podatków. Ten system pomaga efektywnie je pobierać i nimi zarządzać. W przypadku podatku nie trzeba wypełniać żadnych formularzy – jedyne, co należy zrobić, to wchodząc na swoje konto, potwierdzić zgodność naliczonego podatku. Wprowadzanie tego systemu zaczęliśmy od firm, naciskając na nie, by przeszły na e-faktury i korespondencję podatkową za pomocą nowego systemu. Potem obowiązek objął także gospodarstwa domowe. Obecnie każdy mieszkaniec i każda firma mają swoje NemID oraz własną skrzynkę e-mailową do kontaktów z administracją. Każdy, kto otrzymuje emeryturę czy inne świadczenia, musi mieć NemKonto.

To jest obowiązkowe dla każdego obywatela?

Tak, system ten jest obowiązkowy.

Duńczyk bez NemKonta nie dostałby emerytury?

Jego Ekscelencja Steen Hommel, Ambasador Królestwa Danii w Polsce

Jego Ekscelencja Steen Hommel, Ambasador Królestwa Danii w Polsce

Dokładnie tak. Obywatele, którzy otrzymują pieniądze od państwa, muszą mieć swoje NemKonto. Dzięki temu zarówno emerytury, jak i inne świadczenia trafiają na jedno konto. To ułatwia życie. Mamy instytucję Udbetaling Danmark [Duńskie Płatności – przyp. red], która administruje większością transferów finansowych skierowanych do obywateli. W ubiegłym roku przekierowała ona 30 mld euro do 2 mln Duńczyków. Struktura ta pilnuje, aby właściwi ludzie dostawali właściwe pieniądze w wyznaczonym terminie.

Dania ma opinię światowego lidera w rozwiązaniach e-zdrowia. W jaki sposób Duńczycy umawiają się na wizytę u lekarza?

Mamy portal nazywający się Sundhed.dk [Zdrowie.dk – red.]. To miejsce, w gdzie nawet bez logowania można uzyskać wiele informacji o zdrowiu. Portal ma też własną aplikację mobilną. Po zalogowaniu się do serwisu przechodzimy z poziomu ogólnych informacji i porad dotyczących zdrowia do własnego profilu, na którym możemy wyszukać lekarza w najbliższej okolicy i umówić wizytę. Przy czym aby dostać się do specjalisty, najpierw musimy udać się z wizytą do lekarza ogólnego.

To tak jak u nas. Też trzeba pójść do lekarza pierwszego kontaktu, ale wizytę umawiamy raczej przez telefon.

Częścią naszego sukcesu są długofalowe strategie dotyczące wszystkich sektorów. W Danii mamy władze zarządzające cyfryzacją, jednak wszystkie sektory państwowe są za to odpowiedzialne. Każda nowa usługa administracji musi być również wprowadzona w wersji cyfrowej.

W systemie mogę także zobaczyć swoją historię zdrowia, kiedy i gdzie byłem hospitalizowany, a także sprawdzić, jakie leki otrzymałem i jak mam je dawkować. Wydaje mi się, że podobnie jak w Polsce, duńscy lekarze mają okropny charakter pisma, w związku z czym ich recepty czy opisy chorób są trudne do odczytania. Te same dane w wersji elektronicznej sprawiają, że możemy być bardziej świadomymi pacjentami. Co ciekawe, mamy w systemie poradnik zdrowotny, w którym możemy zdobyć wartościowe informacje pochodzące od lekarzy specjalistów, a nie opierać się na niesprawdzonych informacjach znalezionych w Google’u. Bardzo to sobie chwalę. Na tej podstawie można sprawdzić, czy symptomy odpowiadają jakiejś chorobie i czy konieczna jest wizyta u specjalisty.

Czy do obsługi spraw związanych ze zdrowiem potrzebne jest kolejne konto?

Nie, to wszystko nadal dostępne jest poprzez jedno, unikatowe ID obywatela.

To może rodzić obawy związane z bezpieczeństwem danych. Kto ma do nich dostęp?

Wiem, że w Polsce to ważna sprawa, w Danii również tak jest. Wierzymy jednak, że nasze władze używają tych danych w odpowiedzialny i rozsądny sposób i jesteśmy zadowoleni ze sposobu, w jaki nimi zarządzają. Po zalogowaniu się do swojego konta każdy obywatel czy podmiot może zobaczyć, kto oglądał jego profil i do jakich danych uzyskał dostęp. Można sprawdzić, czy lekarz był na profilu i przeglądał dane. Oczywiście, bierzemy pod uwagę zagrożenia i możliwości wykorzystania danych w nieuczciwy lub niebezpieczny sposób, jednak wierzymy, że nie są one używane do złych celów. Powiedziałbym, że mamy w Danii w ogóle wysoki poziom zaufania społecznego. Staramy się zachować równowagę pomiędzy zaufaniem a środkami bezpieczeństwa. Przykładowo, dostęp do historii medycznej mają tylko określone placówki medyczne i lekarze. Wierzymy, że dostęp do historii medycznej dla lekarzy jest ważniejszy niż obawy wynikające z ryzyka kradzieży danych. Ja osobiście nie boję się o moje dane.

W Polsce nikt nie ufa urzędnikom w takim stopniu.

Być może nie wszystkie rozwiązania stosowane w Danii da się od razu przenieść na polski grunt. Uważam jednak, że czerpiemy dużo korzyści z systemu funkcjonującego w Danii: władze mają dostęp do podstawowych danych swoich obywateli, co czyni załatwianie codziennych spraw mniej problematyczne, my zaś angażujemy się przez to bardziej w życie publiczne. Przecież państwo również daje nam dostęp do pewnych danych. To wzmacnia postawę obywatelską i zainteresowanie sprawami publicznymi. Sam używam np. aplikacji z danymi o produkcji i zużyciu energii w Danii. Dzięki temu wiem, gdzie eksportujemy energię, mogę sprawdzić, jaka jej część powstaje na farmach wiatrowych i w elektrowniach. Interesuję się tym jako osoba prywatna, to sprawa zaangażowania obywatelskiego.

Kto w Danii jest odpowiedzialny za całą infrastrukturę, która umożliwia działanie tych usług?

Częścią naszego sukcesu są długofalowe strategie dotyczące wszystkich sektorów. Mamy oczywiście władze zarządzające cyfryzacją, jednak wszystkie sektory państwowe są za to odpowiedzialne. Każda nowa usługa administracji musi być również wprowadzona w wersji cyfrowej.

Polska może przeskoczyć pewien etap rozwoju i wykorzystać nowe, tańsze i bardziej efektywne rozwiązania niż te, które mamy w Danii. W porównaniu z krajami Europy Zachodniej w Polsce jest więcej małych miast i obszarów wiejskich. IT może znakomicie pomóc w ich rozwoju.

A jak wygląda proces tworzenia odpowiednich aplikacji? W Polsce mamy problemy zarówno z architekturą takich usług, jak i ich wykonaniem. Wiele urzędów nie radzi sobie w kontaktach z dostawcami.

Oprogramowanie nie powstało w ciągu jednego dnia. W Polsce problemy z koordynacją publicznego i prywatnego sektora są związane z zaufaniem i koncentracją na zdobyciu finansowania. W Danii mamy stały, otwarty dialog pomiędzy sektorem publicznym i prywatnym, nie mamy poważniejszych problemów z finansowaniem takich pomysłów i nie koncentrujemy się na tym aspekcie. Co do Polski, to myślę, że niektóre Wasze rozwiązania IT są bardzo zaawansowane, czasem nawet bardziej niż w Danii.

Zaskoczył mnie Pan. Co ma Pan na myśli?

Chociażby sektor bankowości. Myślę, że w Polsce nie ma problemu z technologią. Jak widać, kłopoty są raczej ze strategią, odpowiedzialnym planowaniem i porozumieniem. Polska może przeskoczyć pewien etap rozwoju i wykorzystać nowe, tańsze i bardziej efektywne rozwiązania niż te, które mamy w Danii. W porównaniu z krajami Europy Zachodniej w Polsce jest więcej małych miast i obszarów wiejskich. IT może znakomicie pomóc w ich rozwoju.

Kiedy ostatnio, jako obywatel, a nie ambasador, musiał Pan osobiście stawić się w jakimś duńskim urzędzie czy instytucji państwowej?

Nie pamiętam… Naprawdę, nie pamiętam, kiedy byłem ostatnio w jakimś urzędzie czy banku. To musiało być bardzo dawno temu.

Opracował Grzegorz Stech