Stuletnie halo

Datę 16 listopada 1904 r. należałoby uznać za początek masowej telefonizacji Polski. Wówczas bowiem na ul. Zielnej 37 w Warszawie otwarto centralę telefoniczną Towarzystwa Telefonów H.T. Cedegren dostarczoną przez Ericssona.

Datę 16 listopada 1904 r. należałoby uznać za początek masowej telefonizacji Polski. Wówczas bowiem na ul. Zielnej 37 w Warszawie otwarto centralę telefoniczną Towarzystwa Telefonów H.T. Cedegren dostarczoną przez Ericssona.

Zegar wskazuje 9:50. W ogromnej sali dopiero co otwartej centrali telefonicznej w najwyższym budynku Imperium Rosyjskiego - zwanym Cedegrenem - przy ul. Zielnej 39 w Warszawie, pracuje kilkanaście kobiet ubranych w suknie z Belle Epoque. Po środku stoi kierowniczka zmiany. Z marsowym obliczem przygląda się, czy telefonistki właściwie łączą rozmowy.

Gdy zgłaszali się abonenci, tzw. "nieme" telefonistki na stanowiskach rozdzielczych łączyły ich z wolnymi w danej chwili telefonistkami łączeniowymi. Przyjmowały one zamówienia, a następnie łączyły z podanym czterocyfrowym numerem. Tak działała ręczna centrala systemu CB (Baterii Centralnej) zaprojektowana i wyprodukowana przez firmę Ericsson.

Cztery lata wcześniej telefonistki pracowały w budynku obok, ale obsługiwały wtedy ok. 5200 abonentów. Szybki wzrost popularności telefonów wymusił na Towarzystwie Telefonów H.T. Cedegren, do którego należała koncesja na telefoniczną sieć w Warszawie, rozbudowę centrali. Autorem projektu gmachu, dzisiaj znanego jako PAST-a, był prof. J.G. Glason z Politechniki Sztokholmskiej. Wystrój wnętrz projektował zaś polski architekt Bronisław Brochwicz-Rogóyski.

Trudne początki

Już rok po upublicznieniu wynalazku Grahama Bella (1876), pierwsze próby łączności telefonicznej zostały przeprowadzone na jednym z przewodów telegraficznych odcinka Warszawa-Skierniewice należącego do kolei warszawsko-wiedeńskiej. Kolejne pokazy odbyły się w 1878 r. Bolesław Prus w swoich "Kronikach" zrelacjonował jeden z nich, podczas którego transmitowano koncert muzyczny pomiędzy Ogrodem Saskim a gmachem Zarządu Wodociągów przy ul. Dobrej. "Boże mój! Cóż to za cudowny instrument. Wyobraźcie sobie kawałek drutu i rurkę nie grubszą od butelkowej szyi... To telefon, z którego nie tylko wylatywały dźwięki muzyki, ale nawet sam muzyk, grający na fisharmonii!" - pisał.

Wkrótce potem, bo 28 września 1881 r., amerykańskie towarzystwo International Bell Telephone Co. otrzymało od rządu rosyjskiego koncesję na budowę i eksploatację sieci telefonicznej w Warszawie. Została ona przyznana na 20 lat. Nie wiemy, o czym rozmawiało pierwszych 106 abonentów, którzy otrzymali 13 lipca 1882 r. Można sobie jednak wyobrazić, że było to dla nich nie lada przeżycie, gdy po podniesieniu słuchawki zgłaszała się telefonistka z pierwszej centrali miejskiej na ul. Próżnej 10. Była to centrala ręczna MB (tj. Miejscowej Baterii) z siecią abonencką napowietrzną, jednoprzewodową (jako drugi przewód była wykorzystywana "ziemia"), zawieszoną na słupach i stojakach dachowych. Pół roku później liczba abonentów wzrosła do 163, rok później do 302. W 1884 r. było to już 416 warszawiaków, w 1885 r. - 520. Notabene przeprowadzono wtedy 651 497 rozmów. Mimo wszystko był to ekskluzywny sposób komunikacji, skoro pojemność centrali do końca 1900 r. nie przekroczyła 2000 numerów.

Cedegren łączy warszawiaków

Po wygaśnięciu koncesji International Bell Telephone, nową koncesję od rządu rosyjskiego otrzymało na 18 lat szwedzkie towarzystwo Telephonaktienbolaget H.T.

Cedegren, należące do Henrika Tore Cedegrena, partnera Larsa Magnusa Ericssona. Nowy koncesjonariusz, który rozpoczął działalność 15 listopada 1901 r. pod nazwą Rosyjsko-Szwedzkiego Towarzystwa Telefonów H.T. Cedegren, zobowiązał się, że w ciągu trzech lat wybuduje centralę i sieć telefoniczną odpowiadającą ówczesnym wymaganiom techniki telefonicznej.

Nowa centrala - od czego zaczęliśmy opowieść - z ulicy Zielnej 37/39 po dalszych rozbudowach mogła pomieścić do 60 tys. numerów. Nic dziwnego, że telefon stał się bardzo popularny w Warszawie. Pod koniec 1914 r. liczba aparatów w Warszawie osiągnęła 33 tys. Oczywiście w innych dzielnicach Polski także rozwijała się sieć - np. w Krakowie i Poznaniu - ale pod względem liczby abonentów pozostawała daleko w tyle za Warszawą.

Niestety, w czasie I wojny światowej, po zajęciu Warszawy przez Niemców, odłączono wszystkich abonentów od sieci. Cedegren musiał zbudować specjalną wojskową centralę, do której podłączono instytucje miejskie i niektóre agendy późniejszej Rady Regencyjnej (1916 r.). Gdy 11 listopada 1918 r. rozbrajano żołnierzy niemieckich w Warszawie, przejęto też centrale międzymiastową i miejską, które obsadzono Polakami, byłymi pracownikami Towarzystwa H.T. Cedegren. Rozpoczęła się wówczas odbudowa warszawskiej sieci telefonicznej.

Telefon z PAST-y

Umów należy dotrzymywać - nawet jeśli została zawarta z zaborcą. Towarzystwo Telefonów H.T. Cedegren trzymało się kurczowo tej rzymskiej maksymy licząc, że po wygaśnięciu koncesji 14 listopada 1919 r. nowy rząd Polski usiądzie do rozmów. Ministerstwo Poczt i Telegrafów zezwoliło co prawda czasowo na dalszą roczną eksploatację Cedegrenowi, ale jednocześnie negocjowało warunki jego działalności. Gdy zezwolenie wygasło, rząd wprowadził tymczasowy zarząd telefonicznej sieci miejscowej w Warszawie, który miał prowadzić eksploatację sieci na rachunek przyszłego koncesjonariusza. Pod jej zarządem znalazło się wtedy ponad 22 tys. abonentów. W 1922 r. było to już 26 tys. osób.


TOP 200