Strona premiera zhakowana w proteście przeciwko ACTA

Grupa hakerów o pseudonimie Anonymous postanowiła zaatakować polskie serwisy rządowe. Przypomnijmy, w sobotę wieczorem 21 stycznia pojawiły się był kłopot z wejściem m.in. na strony Kancelarii Premiera, Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz Kancelarii Prezydenta.

Dzień później na koncie Grupy Anonymous na Twiterze pojawia się wpis "Zaczyna się polska rewolucja". Atakowane są też strony Sejmu, ABW, Ministerstwa Sprawiedliwości. W poniedziałek 23 stycznia rano zastąpiła ją jednak strona Grupy Anonymous (załączamy zrzut ekranowy).

Wszystkie te działania stanowiły protest przeciwko podpisaniu przez polski rząd międzynarodowego porozumienia ds. walki z podrabianiem towarów i piractwem (ACTA). Jest to wielostronna umowa określającą międzynarodowe standardy egzekwowania prawa własności intelektualnej. ACTA zostało już podpisane przez Stany Zjednoczone, Australię, Kanadę, Japonię, Maroko, Nową Zelandię, Singapur i Koreę Południową. Mimo licznych kontrowersji wokół treści porozumienia zgłaszanych przez organizacje pozarządowe i środowiska naukowe na szczycie Rady UE ds. Zagranicznych w grudniu 2011 r. ministrowie państw członkowskich przyjęli porozumienie w tej sprawie.

Treść ACTA, na którą - wg Fundacji Panoptykon - wyraźny wpływ miało międzynarodowe lobby przemysłu rozrywkowego, budzi kontrowersje z punktu widzenia ochrony praw obywatelskich. Zdaniem jej przedstawicieli, przyjęcie porozumienia, do czego najwyraźniej dążą instytucje europejskie, może prowadzić do blokowania legalnych i wartościowych treści dostępnych w Internecie, a tym samym spowodować istotne zagrożenia dla wolności słowa.

ACTA dopuszcza też monitorowanie i rejestrowanie działań podejmowanych w sieci przez użytkowników, mimo braku uzasadnionych podejrzeń co do niezgodności ich zachowań z prawem. Przykładem takiej metody może być szczegółowy monitoring danych przesyłanych między użytkownikami przy użyciu technologii głębokiej analizy pakietów DPI (Deep Packet Inspection). Dla użytkowników Internetu oznacza to rażące naruszenie ich prywatności, a dla dostawców postawienie ich w roli "policji internetowej".

ACTA obliguje również dostawców Internetu do ujawniania danych osobowych osób podejrzanych o naruszanie prawa własności intelektualnej domniemanym posiadaczom praw autorskich (por. Art. 11 ACTA). Dane te podlegają ujawnieniu na podstawie niejasnych standardów, przez organy, które trudno uznać za niezależne i bezstronne. Już dziś prawnicy i właściciele praw autorskich korzystają z tej możliwości, strasząc nierzadko niewinnych internautów kosztownymi procesami sądowymi i proponując w zamian zawarcie ugody.

"Przyjęcie ACTA w obecnym kształcie będzie miało poważne, negatywne konsekwencje dla wolności wypowiedzi, dostępu do dóbr kultury oraz naszego prawa do prywatności. Wbrew zapewnieniom lobby wspierającego to porozumienie, będzie też miało niekorzystny wpływ na światowy handel, innowacyjność i konkurencyjność rozwijających się dopiero gospodarek opartych na wiedzy, takich jak Polska" - twierdzi Fundacja Panoptykon.