Statystyka szkodzi

Statystyka i rachunek prawdopodobieństwa są przedmiotami zbyt trudnymi, żeby uczyć ich w szkole średniej, a także na nie wyspecjalizowanych w tym kierunku wyższych uczelniach. Tak twierdzi od wielu lat doc. dr Lech Kubik w swoich artykułach, wypowiedziach i prelekcjach.

Statystyka i rachunek prawdopodobieństwa są przedmiotami zbyt trudnymi, żeby uczyć ich w szkole średniej, a także na nie wyspecjalizowanych w tym kierunku wyższych uczelniach. Tak twierdzi od wielu lat doc. dr Lech Kubik w swoich artykułach, wypowiedziach i prelekcjach.

Ofiarą błędów w interpretowaniu podstawowych danych statystycznych padają przede wszystkim czytelnicy gazet. Wierzą oni z reguły wszystkim interpretacjom danych dokonywanych przez nie znających się na naukowych metodach statystyki dziennikarzy. Do absurdu doprowadzone są też wymogi statystycznego uzasadniania prawdziwości tez zawartych w pracach naukowych niektórych wydziałów wyższych uczelni (socjologii, psychologii, medycynie), gdzie sztywno zadekretowano pewne typy tzw. "testów istotności" stawianych hipotez. Nie zwraca się przy tym uwagi, że statystyka wielu zjawisk jest o wiele bardziej skomplikowana niż zadekretowane metody przeprowadzania owych testów. Niebezpieczeństwo pogłębia ułatwione przez coraz łatwiejsze w użyciu, a stosowane coraz bardziej bezmyślnie, wyrafinowane pakiety programów statystycznych. Dzięki nim za statystykę zabierają się niepowołane osoby. Udaje im się preparować łudząco wiarygodne wyniki, nie mające nic wspólnego z rzetelnością naukową.

Jakie wnioski wyciąga z tego doc. Kubik? Po pierwsze statystyką matematyczną powinni zajmować się tylko wysokiej klasy specjaliści; po drugie należy zrezygnować z powszechnego, a zarazem powierzchownego, nauczania rachunku prawdopodobieństwa i statystyki. Zwłaszcza, że przy takiej formie nauki, często mylą się terminy języka potocznego z terminami ściśle naukowymi. Nawet samo rozróżnienie statystyki opisowej od statystyki matematycznej dla niektórych jest niejasne.


TOP 200