St (r) ata Center, czyli komputer na budowie

Będąc ostatnio w redakcji CW (pozdrowienia dla RedNacz oraz dla zespołu!), dostałem numer okazowy naszego tygodnika. Zajrzałem z ciekawością i została ona nagrodzona. Na stronie 24 numeru 38/785 z 16 października 2007 zobaczyłem znajomy widok.

Będąc ostatnio w redakcji CW (pozdrowienia dla RedNacz oraz dla zespołu!), dostałem numer okazowy naszego tygodnika. Zajrzałem z ciekawością i została ona nagrodzona. Na stronie 24 numeru 38/785 z 16 października 2007 zobaczyłem znajomy widok.

Otóż artykuł pt. "Bezpieczna budowa"<sup>1</sup> został zilustrowany zdjęciem Stata Center na MIT. Akurat pracowałem obok w czasie trwania tej budowy i na bieżąco miałem okazję śledzić zmagania robotników z martwą naturą. Mogłem też oglądać efekty tych zmagań w postaci zacieków oraz przeróbek zaraz po otwarciu budynku. Jakoś nie wypadało mi jednak pisać o tym, bo przecież zły to ptak, który własne gniazdo kala.

Tymczasem kilka dni temu przeczytałem w NYT<sup>2</sup>, że MIT zaskarżyło do sądu architekta oraz firmę budowlaną o fuszerkę. W tej sytuacji myślę, że skoro "puszka z Pandorą" została już otwarta, to i ja mogę dodać swoje co nieco. Otóż architekt, czyli Frank Gehry<sup>3</sup>, zaprojektował budynek w typowym stylu, to znaczy jako wizję pijanego robota, który wszystko powykręcał. Gdzieś w LA lub w Hiszpanii taka konstrukcja miałaby sens, bo deszcze są tam rzadkie, a śniegu ani na lekarstwo. Niestety, w Nowej Anglii pogoda jest jeszcze gorsza niż w Polsce - zdarzają się zamiecie śnieżne z opadem 1 metra śniegu w ciągu doby. Piękny budynek, który już zresztą stał się miejscem wycieczek turystów (polecam odwiedzić Cambridge, jeśli los rzuci Państwa w okolice Bostonu), po prostu przecieka. Nie tylko zresztą z góry i z boków, ale także z dołu. A to dlatego, że bardzo głębokie garaże wybudowano na terenie zalewowym rzeki. Widziałem, jak firma budowlana Skanska mordowała się z pompowaniem wody w czasie budowy niecki pod fundamenty. Żadne komputery nie mogły im pomóc, wreszcie zmrożono ziemię, ale jak widać z pozwu, nie na wiele się to zdało.

Najbardziej jednak smakowita część fuszerki budowlanej ukazała się, gdy przyszło zasiedlić budynek. Został on przewidziany dla wydziału informatyki (Computer Science, tzw. CSAIL) MIT<sup>4</sup>, było więc oczywiste, że znajdzie się tam wiele komputerów. Niestety, współczesne komputery mają to do siebie, że lubią być połączone. Pan F. Gehry, co ogólnie wiadomo, komputera nie używa, bo ma od tego asystentów. Ci jednak zapomnieli lub nie mieli odwagi zaproponować mistrzowi dodania nie tylko pokoi serwerowych, ale nawet tuneli na sieć. W efekcie nowy budynek od razu po otwarciu został upiększony na korytarzach półkami z kablami. Każdy może je sobie zobaczyć, bo budynek jest dostępny dla publiki. Jak uniwersyteckie służby komputerowe umieściły serwery, to pozostanie ich tajemnicą - podejrzewam, że po prostu zmniejszyły liczbę pokoi dostępnych dla naukowców.

Odwiedzający Stata Center zwykle dziwią się, że jedna z klatek schodowych nosi nazwisko założyciela firmy Microsoft. Otóż Bill Gates dał tylko $10 M, a to wystarczyło w sam raz na klatkę schodową. Rodzina Stata dała więcej i dostała całą nazwę budynku. W sumie kosztował on dobrze ponad ćwierć miliarda dolarów - powierzchnia w nim okazała się być trzy razy droższa niż w stojącym po drugiej stronie ulicy budynku<sup>5</sup>, ufundowanym przez naszego szefa, czyli Patricka McGoverna, założyciela IDG. O kosztach utrzymania knota, zaprojektowanego przez Gehrego, nawet nie ma co wspominać - będą duże, nawet dla tak bogatej uczelni jak MIT.

Tak to już jest, nie tylko w Polsce, gdy chce się za wszelką cenę popisać. Budując Stadion Narodowy w Warszawie warto o tym pamiętać.

<hr>

<sup>1</sup>http://www.idg.pl/artykuly/56244/1.html

<sup>2</sup>http://www.nytimes.com/2007/11/07/us/07mit.html?ex=1352091600&en=8fa17c5eaea3c277&ei=5088&partner=rssnyt&emc=rss

<sup>3</sup>http://en.wikipedia.org/wiki/Frank_Gehry

<sup>4</sup>http://www.csail.mit.edu

<sup>5</sup> http://web.mit.edu/MCGOVERN/


TOP 200