Śrubka, pompka i wentylek

Jedno z praw Murphy'ego głosi: "wszystko co działa w końcu się zepsuje, a stanie się to w najmniej dla nas dogodnym momencie". Nic więc dziwnego, że bardziej świadomi użytkownicy komputerów, podobnie jak np. rowerzyści, starają się "dmuchać na zimne". U "komputerowców" przejawia się to zazwyczaj w kompletowaniu zbiorów mniej lub bardziej przydatnych narzędzi (tzw. utilities). Wiadomo - gdy łańcuch spadnie w drodze - trzeba założyć samemu. Potrzebę tę dostrzegają także wytwórcy komercyjnego oprogramowania, oferując gotowe pakiety tego typu.

Jedno z praw Murphy'ego głosi: "wszystko co działa w końcu się zepsuje, a stanie się to w najmniej dla nas dogodnym momencie". Nic więc dziwnego, że bardziej świadomi użytkownicy komputerów, podobnie jak np. rowerzyści, starają się "dmuchać na zimne". U "komputerowców" przejawia się to zazwyczaj w kompletowaniu zbiorów mniej lub bardziej przydatnych narzędzi (tzw. utilities). Wiadomo - gdy łańcuch spadnie w drodze - trzeba założyć samemu. Potrzebę tę dostrzegają także wytwórcy komercyjnego oprogramowania, oferując gotowe pakiety tego typu.

Jednym z najpopularniejszych w naszym kraju programów o takim charakterze jest bez wątpienia produkt firmy SYMANTEC o nazwie Norton Utilities. Doczekał się on już siódmej edycji. Jest więc znakomita okazja by przypomnieć, do czego może się przydać i zarazem odnotować, co zawiera nowego.

Pierwsze spotkanie

W trakcie instalacji "Narzędzi Nortona" możemy czuć się bezpiecznie. Jesteśmy najpierw uprzedzani stosownym

komunikatem, jak mamy postąpić w wypadku, już istniejących kłopotów z twardym dyskiem (to coś dla nabywców, którzy "znajdują się w opresji"), a następnie, gdy zdecydujemy, które z elementów chcemy wgrać na dysk, skonfigurować je wedle naszego uznania. Na koniec program instalacyjny zaleci nam automatyczne sporządzenie tzw. dyskietki ratunkowej, która pozwoli w przyszłości odtworzyć krytyczne dane naszego komputera (boot record, tablica partycji, dane CMOS) oraz będzie zawierała niezbędne do tego programy. I gotowe.

Gdy już przebrniemy przez procedurę instalacyjną, przekonamy się, iż dostarczane na trzech gęstych, 3,5" dyskietkach, a zajmujące na twardym dysku blisko 5 MB, Norton Utilities 7.0 składa się z następujących elementów funkcjonalnych:

recovery (odzyskiwanie utraconych plików i katalogów, naprawa sformatowanych dyskietek, diagnozowanie problemów ze sprzętem, itd.)

security (zabezpieczenie danych przed niepowołanym dostępem i częściowa ich ochrona przed wirusami)

speed (poprawianie sprawności twardego dysku) oraz tools (zbiór różnych, ułatwiających pracę, "pomocników").

Zauważymy też, że wszystkie wymienione narzędzia dostępne są zarówno bezpośrednio z linii poleceń DOS-u, jak i z programu je integrującego - NORTON.EXE. Zawiera on, prócz krótkich objaśnień, co do czego służy, jeszcze tzw. Advisor, czyli bardzo rozbudowany system pomocy, potrafiący w nieco trudniejszych wypadkach prowadzić niewprawnych użytkowników dosłownie "za rączkę" (wyświetla gruntowne objaśnienie problemu i samoczynnie włącza potrzebne do jego rozwiązania programy). A gdy jeszcze przeczytamy blisko 400-stronicowy podręcznik i prawie 1-MB plików README, staniemy się niemal takimi samymi "specami" od obsługi komputerów, jak ich autor

- Peter Norton.

Recovery

Jeśli z naszym komputerem dzieje się coś złego, warto najpierw sprawdzić, czy wszystko jest w porządku ze

sprzętem. W Norton Utilities znajdziemy więc program Norton Diagnostics, który pozwoli nam zbadać poprawność

funkcjonowania takich elementów jak: pamięć, procesor, porty, klawiatura, monitor, itd. oraz udzieli rad i

objaśnień, na których podstawie, być może, sami usuniemy niektóre usterki.

Jeśli nasz komputer nie jest uszkodzony - kolejnym użytym przez nas programem będzie z pewnością Norton Disk Doctor, potrafiący automatycznie wykryć i skorygować większość typowych błędów logicznych, które uniemożliwiają poprawne korzystanie z dysków i dyskietek oraz przetestować powierzchnię nośnika na okoliczność jego fizycznych

uszkodzeń. Gdy nasz dysk wykaże tego typu błędy, w odwodzie mamy Disk Editor - program umożliwiający odzyskanie znacznych porcji utraconych danych, nawet w tak beznadziejnych wypadkach jak fizyczny defekt tablicy

partycji, czy boot sectora, gdyż potrafi on czytać nośnik także z pominięciem procedur DOS-u.

W większości wypadków wystarczy nam jednak znacznie skromniejsze narzędzie, takie jak UnErase (odzyskujące

skasowane pliki znacznie częściej niż podobna komenda DOS) lub UnFormat -program "odformatowujący" przypadkowo sformatowany dysk. Producent wprawdzie uprzedza, że aby mieć całkowitą pewność, że tego typu operacje będą w wypadku naszego komputera zawsze odwracalne, powinniśmy przedtem zainstalować programy Smartcan i Image, które również stanowią część tego pakietu, oraz mieć pod ręką dyskietkę ratunkową sporządzoną programem Rescue. Z doświadczenia wynika jednak, iż bardzo często i bez nich sobie poradzimy, gdyż narzędzia są dobre i działają skutecznie.

Ostatnimi już w tej grupie, lecz równie przydatnymi narzędziami, mogą się okazać dla nas także: program Disk

Tools i File Fix. Pierwszy dając szansę odzyskania plików tym użytkownikom, którzy nieopatrznie użyli DOS-owskiego

polecenia RECOVER, pozwala także przeformatować dyskietkę bez kasowania z niej danych, zaznaczyć uszkodzony sektor i przerobić na dysk startowy każdą, nawet zapisaną uprzednio dyskietkę bez konieczności usuwania nagranych na niej plików. Program File Fix natomiast reperuje uszkodzone pliki pochodzące z niektórych popularnych programów (Lotus 1-2-3, Symphony, Excel, Quattro Pro, WordPerfect i dBase).

Security

W tej grupie pakiet oferuje tylko trzy narzędzia - Disk Monitor - strzegący dostępu do wybranych stacji dysków oraz

pozwalający zaparkować ich głowice w starszych typach komputerów Wipe Info (permanentna wycieraczka, po której użyciu dane bezpowrotnie giną z dysku) i Diskreet - szyfrator. O ile pierwszy z nich nie wymaga, jak sądzę

szerszego wyjaśnienia (jest rezydentny, wyświetla na ekranie literę oznaczającą pracujący dysk i blokuje na życzenie niektóre operacje takie jak np. próba zapisu), drugi i trzeci przenoszą nas częściowo w krainę tajnych agentów i z tego powodu mogą się okazać ciekawe.

Za pomocą Diskreet możemy, bez potrzeby ponownego udziału nośnika, stworzyć zabezpieczony hasłem dysk logiczny, który będzie niedostępny dla osób niepowołanych. A ponieważ zastosowane w tym programie algorytmy szyfrujące pochodzą z Pentagonu, (z tego powodu nie było ich w poprzedniej wersji NU), łatwo nam będzie ukryć to i owo przed oczami ciekawskich. Program jest prosty w obsłudze, ma tylko jedną wadę - jeśli ktoś się uprze, może nas za pomocą Wipe Info pozbawić "tajnego" dysku, (gdyż jest on "widziany" przez innych jako ukryty plik). Ot taka ciekawostka.

Speed

W czasie intensywnej pracy z komputerem (dużo kopiowania i kasowania), pliki znajdujące się na twardym dysku ulegają fragmentacji. Dysk wówczas pracuje wolniej, gdyż musi dłużej czytać potrzebne nam dane. Bodaj najbardziej znanym i uznanym programem z pakietu Norton Utilities, (doczekał się on nobilitacji w postaci włączenia jednej z poprzednich swych wersji w skład systemu operacyjnego MS DOS), jest defragmenter dysków - Norton Speed Disk. Obecną jego wersję przystosowano do obsługi dysków skompresowanych programami Stacker, Double Space (MS DOS) i Super Stor (DR DOS), więc choćby ze względu na to program powinien się przydać każdemu. Trudno też zignorować takie jego zalety jak szybkość działania i dobra kontrola nad sortowaniem plików oraz wyjątkowo bezpieczny i odporny na przeciwności losu mechanizm działania.

Posiadacze starszych komputerów zapewne z zadowoleniem powitają też program Calibrate, z pomocą którego można bezpiecznie zmienić przeplot twardego dysku. Część użytkowników ucieszy natomiast możliwość wykorzystania programu Norton Cache jako zamiennika Smart Drive'u przy buforowaniu transmisji dyskowych, gdyż działa on także w odniesieniu do CD ROM-ów.

Tools

Ostatnią już grupę narzędzi, które składają się na siódmą edycję Norton Utilities, stanowią: Batch Enhancer (dodający

kilka komend do wykorzystania w plikach wsadowych), Norton Control Center (ustawiający prędkość klawiatury, kolory ekranu, szybkość myszy, itp.), Directory Sort (służący do szybkiego przemieszczania się po katalogach), Norton Change Directory (pozwalający przenosić katalogi wraz z plikami na dysku), programik o wdzięcznej nazwie DupDisk (kopiujący całe dyskietki za jednym podejściem) oraz Safe Format (formatowanie dyskietek) i System Information (informator o szybkości pracy i cechach szczególnych posiadanego przez nas systemu komputerowego). Jest w nim także kilka innych, pozornie mniej przydatnych programów: m.in. File Find (szukający "zgubionych" plików według zadanego klucza) i Text Search (wyszukiwacz fragmentów tekstu), który obsługuje także skasowane pliki oraz Line Print (zmieniający drukarkę w maszynę do pisania). Całości zaś dopełnia specjalny program konfiguracyjny.

Inne dziwne rzeczy

Gdyby komuś tego było jeszcze mało, może zmienić systemowy interpreter poleceń (Command.com) na program o nazwie NDOS. Jest to produkt DOS4DOS, licencjonowany Symantec'owi przez JP Software, przystosowany funkcjonalnie do MS DOS-u 6.0. Zapewnia blisko setkę komend i pozwala np. jednym poleceniem zmienić aktualny napęd dyskietek wraz z podkatalogiem na inny, ładuje się cały do górnej pamięci i jest wyposażony w śliczny, luksusowy Help.

Trudno w tak krótkim tekście omówić wszystkie właściwości tego nowego pakietu. Wiele programów zostało bowiem

napisanych od początku z myślą o nowym DOS-ie, chociaż na pierwszy rzut oka wyglądają podobnie do swych poprzedników. (Nawiasem mówiąc, wszystkie elementy składowe tego pakietu dostosowane są do MS Windows i kiedy ich użycie w środowisku wielozadaniowym mogłoby się dla nas źle skończyć, po prostu odmawiają współpracy.) Najdziwniejsze jednak, że jeśli zgodzimy się podczas instalacji na wszystkie możliwe do automatycznego uruchamiania opcje -pozostałe programy z pakietu Norton Utilities nie dadzą się uruchomić. Warto więc z nich korzystać z rozsądnym umiarem.


TOP 200