Środowy Przegląd Prasy

Big Data ułatwi walkę z cyberprzestępczością… Google chce dostarczać Internet za pośrednictwem balonów… Odpowiednik Twittera dla Kubańczyków był finansowany przez rząd USA… Rynek reklamy w Internecie rośnie, ale mniej dynamicznie… Gromadzenie danych o użytkownikach przez operatorów komórkowych jest łamaniem prawa?... Sony musi Szwedom zapłacić prawa autorskie… a Megaupload jest o nie pozywany przed amerykański sąd…

COMPUTERWORLD

Big Data coraz ważniejsze dla bezpieczeństwa informatycznego

W ostatnich latach liczba ataków na największe firmy wyraźnie wzrosła, a źródeł zagrożeń czyhających na firmy jest wiele, począwszy od cyberprzestępczych gangów po haktywistów i insiderów. Wszystko wskazuje na to, że rozwiązania analityczne i Big Data będą odgrywać kluczową rolę w zapewnieniu bezpieczeństwa firm, bo techniki wykorzystywane do kradzieży danych stosowane przez cyberprzestępców są coraz szybsze i bardziej wyrafinowane. Zdaniem Daniela Cohena, dyrektora ds. rozwoju wiedzy i biznesu w firmie RSA, firmy są dopiero na początku drogi we wdrażaniu systemów bezpieczeństwa opartych o inteligentne narzędzia. Najnowsze badania przeprowadzone przez Gartner dowodzą, że obecnie zaledwie 8 proc. dużych firm korzysta z analityki Big Data, a do 2016 roku odsetek ten ma wzrosnąć do zaledwie 25 proc. Na razie większość z nich koncentruje się na gromadzeniu danych. W dużych firmach każdego dnia generowane są terabajty danych, które można automatycznie analizować pod kątem anomalii wskazujących na działanie złośliwego oprogramowania. Np. monitorując profile użytkowników w celu identyfikacji zmian ich lokalizacji, urządzeń używanych do łączenia z siecią lub odwiedzin stron o wysokim poziomie ryzyka. Jeśli pojawiają się jakieś niepokojące sygnały, analitycy zajmujący się bezpieczeństwem mogą zdecydować czy i jakie działania należy podjąć. Człowiek nie jest w stanie szybko przeanalizować dużej ilości danych, a dzięki wykorzystaniu narzędzi analitycznych umożliwiających przetwarzanie informacji o zagrożeniach w czasie rzeczywistym, firmy mogą znacznie szybciej niż obecnie zareagować na atak, często już w momencie, gdy ma on miejsce. Źródło: Analiza Big Data przyszłością bezpieczeństwa informatycznego

RZECZPOSPOLITA

Google dostarczy Internet z nieba

Jednym z projektów laboratorium Google jest plan dostarczenia bezprzewodowego Internetu przy pomocy balonów. Nazywa się Project Loon i jego nośnikiem są stratosferyczne balony, pełniące role routerów. Prace nad tą technologią trwają, ale na razie skończyło się na testach takiej sieci nad Nową Zelandią. Ostatnio jeden z google'owych balonów zakończył jednak podróż dookoła świata. Wyruszył oczywiście z Nowej Zelandii i okrążył ziemię wokół Antarktydy. Pełne koło zatoczył po zaledwie 22 dniach. Model Ibis-167 leciał szybko, bo miał dostęp do... Internetu. Balon wyszukiwał korzystne wiatry i bazował na danych zbieranych przez centralę Google. Stworzono specjalne modele przewidujące kierunki i siłę powietrznych prądów. Dzięki temu balonową podróż można było skrócić do 22 dni. Ibis-167 leci dalej, by sprawdzić, ile taki powietrzny router będzie w stanie znieść. Bezprzewodowy Internet z nieba to doskonała okazja, by dostarczyć sieć mieszkańcom krajów trzeciego świata. Sieć routerów nie będzie wymagała skomplikowanej struktury naziemnych masztów i będzie też aktywnie reagować na zmiany pogody. Może być także wykorzystywana do przewidywania katastrof naturalnych oraz do monitorowania terenów zagrożonych klęskami żywiołowymi. Źródło: Internet z balonów

Zobacz również:

  • Banki centralne z całego świata pochyliły się nad gromadzeniem danych przez Big Techy
  • Co to jest XSS? Wyjaśnienie na temat ataków typu cross-site scripting

Twitter dla Kubańczyków nie wypalił

Amerykańska rządowa agencja ds. rozwoju międzynarodowego (USAID) przyznała niedawno, że w 2010 roku otrzymała zlecenie stworzenia kubańskiego Twittera. Skonstruowała bardzo zagmatwaną siatkę powiązań między firmami, by trudno było szybko dojść do twórców takiej aplikacji. Zdecydowano się na klon Twittera. Nazwano go ZunZuneo, bo tak w kubańskim slangu mówi się na dźwięk wydawany przez kolibra. W szczytowym momencie popularności, w marcu 2011 roku korzystało z niego 40 tys. użytkowników. W ZunZuneo można było rozmawiać o sporcie, muzyce i pogodzie. Dla Kubańczyków to i tak było wiele, ponieważ dostęp do Internetu w tym kraju jest bardzo drogi, trudno dostępny i kontrolowany przez państwo. Kubański Twitter miał stworzyć grunt pod rewolucję na wzór irańskiej z 2010 roku. Niestety, skończyły się na to pieniądze i społeczność trzeba było zamknąć. USAID podobno prosiło o pomoc założyciela oryginalnego Twittera, Jacka Dorseya, ale ten nie zgodził się na dofinansowanie przedsięwzięcia. Źródło: Koliber w kraju Castro

Rynek reklamy w Internecie wciąż rośnie

Czas ogromnych wzrostów na reklamę w sieci się skończył, ale w 2013 r. rynek wzrósł jeszcze o 10,2 proc. Najszybciej zwiększały się oczywiście wydatki na reklamę mobilną, wideo i w mediach społecznościowych. Największy udział w torcie reklamy internetowej ma w Polsce wciąż reklama graficzna: 43 proc., wydatki na nią wzrosły rok do roku o 13 proc. Za reklamą graficzną plasuje się reklama w wyszukiwarkach internetowych, która przyniosła 35 proc. rynku, o 11 proc. więcej niż przed rokiem. Kolejne były ogłoszenia (14 proc. udziału) oraz E-mail (5 proc.). - Wart odnotowania jest także dalszy dynamiczny wzrost wydatków na reklamę mobilną, która ponownie osiągnęła trzycyfrowy wzrost względem roku wcześniejszego (a jej wartość podwoiła się do prawie 27 mln zł) – podało IAB. Najwięcej wydawały na reklamę w sieci w ubiegłym roku firmy z sektora motoryzacyjnego (16 proc. całego rynku), finansowego (14 proc.) i handlowego (10 proc.). Źródło: 2,4 mld zł na reklamę online w Polsce

GAZETA PRAWNA

Telekomy nie będą gromadzić danych o użytkownikach?

Dyrektywa retencyjna jest nieważna - tak orzekł Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Zasadniczym celem dyrektywy 2006/24/WE jest harmonizacja przepisów państw członkowskich w dziedzinie zatrzymywania danych generowanych lub przetwarzanych przez przedsiębiorców telekomunikacyjnych. Dąży ona do zapewnienia dostępności takich danych do celów zapobiegania poważnym przestępstwom, takim jak w szczególności przestępczość zorganizowana i terroryzm, oraz do celów dochodzenia, wykrywania i ścigania takich przestępstw. Zatem zgodnie z przepisami dyrektywy, wspomniani przedsiębiorcy powinni zatrzymywać dane o ruchu i lokalizacji oraz dane niezbędne do identyfikacji abonenta lub użytkownika. Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej uznał jednak, że nakładając obowiązek zatrzymywania danych i umożliwiając dostęp do nich właściwym organom krajowym, dyrektywa ingeruje w sposób szczególnie poważny w prawa podstawowe do poszanowania życia społecznego i do ochrony danych osobowych. Ponadto okoliczność, że zatrzymywanie i późniejsze wykorzystywanie danych jest dokonywane bez poinformowania o tym abonenta i zarejestrowanego użytkownika, może wywołać u zainteresowanych osób poczucie, iż ich życie prywatne podlega stałemu nadzorowi. Źródło: Dyrektywa retencyjna nieważna: telekomy przestaną gromadzić dane o użytkownikach?

PULS BIZNESU

Sony musi w Szwecji zapłacić prawa autorskie

Sąd w Szwecji nakazał Sony Mobile Communications zapłacenie 300 tys. SEK (46 tys. USD) tytułem praw autorskich szwedzkim muzykom. Sąd uznał, że telefon W715 japońskiej spółki, który ma wbudowany odtwarzacz MP3, może służyć do kopiowania materiałów chronionych prawem autorskim. W Szwecji sprzedaż wszystkich urządzeń z takim potencjałem, nawet pendrive'wów, jest obłożona niewielkim podatkiem na rzecz praw autorskich. Źródło: Szwecja: producent komórek Sony ma zapłacić prawa autorskie

Megaupload pozwany przez studia filmowe

Sześć największych amerykańskich studiów filmowych złożyło do sądu pozew przeciwko serwisowi internetowemu Megaupload i jego operatorom, w tym założycielowi Kim Dotcomowi, informuje serwis BBC. We wniosku znalazły się m.in. zarzuty związane z łamaniem praw autorskich oraz zachęcaniem i stwarzaniem możliwości do nielegalnego rozpowszechniania materiałów, do których użytkownicy serwisu nie mieli odpowiednich praw. Przed zamknięciem w 2012 r. przez amerykańskie władze Megaupload był największym na świecie serwisem wymiany plików. Prokuratorzy federalni szacują, że działalność serwisu doprowadził właścicieli praw autorskich do utraty ponad 500 mln USD w przypadku przychodów ze sprzedaży. Źródło: Studia pozwały serwis Megaupload

W celu komercyjnej reprodukcji treści Computerworld należy zakupić licencję. Skontaktuj się z naszym partnerem, YGS Group, pod adresem [email protected]

TOP 200