Sprzątanie operatorów

Telekomunikacja Polska SA zmodyfikuje zasady współpracy z usługodawcami ISP.

Telekomunikacja Polska SA zmodyfikuje zasady współpracy z usługodawcami ISP.

Pod koniec grudnia 2001 r. Urząd Regulacji Telekomunikacji wydał decyzję, uznającą Telekomunikację Polską SA za operatora zajmującego dominującą pozycję na rynku dzierżawy łączy stałych. Decyzja ta - w myśl reguł Prawa telekomunikacyjnego - nakłada na TP SA wiele obowiązków, m.in. konieczność przedstawienia ramowej oferty dzierżawy takich łączy oraz niemożność odmówienia świadczenia usług, jeśli nie stoją na przeszkodzie trudności techniczne.

W jednym ręku

Zaledwie kilka dni później Bertrand Le Guern, wiceprezes Telekomunikacji Polskiej SA ds. technicznych, wydał decyzję, w której zostały zawarte stwierdzenia, że podpisanie umowy na jakąkolwiek dzierżawę dowolnego łącza (włącznie z wynajęciem miejsca w podziemnej infrastrukturze kanalizacji teletechnicznej) będzie możliwie jedynie po wydaniu pisemnej zgody z jego strony.

"To prawdziwe kuriozum, aby takimi sprawami miał się zajmować bezpośrednio wiceprezes jednej z największych firm w Polsce" - uważa Wojciech Gawęda, prezes firmy SM Media. Sprawy, których dotyczy wspomniane pismo, to często małe umowy o wartości kilkuset złotych w skali mie- siąca. "W efekcie od kilku tygodni nie możemy świadczyć żadnych nowych usług naszym klientom. Wszystko stanęło. Blokuje to możliwość rozwoju" - skarży się Zbigniew Sikora z firmy Hor.Net Polska.

Reorganizacja w toku

Do TP SA należy ponad 90% łączy abonenckich. Operator ten zanotował również ponad 78-proc. udział w rynku dzierżawy łączy stałych w Polsce w 2000 r. (według danych przekazanych do Giełdy Papierów Wartościowych). Przedstawiciele TP SA bronią się, twierdząc, że jest to jedynie krótkotrwałe posunię- cie organizacyjne. Decyzja Bertranda Le Guerna ma wymusić centralizację pro-cesu decyzyjnego w zakresie dzierżawy łączy telekomunikacyjnych po to, aby wprowadzić jednolite warunki ich oferowania w całej Polsce. W TP SA zarządzono również inwentaryzację wszystkich zawartych do tej pory umów dzierżawy łączy i innych elementów infrastruktury teletechnicznej.

Obecnie trwa okres niepewności, który odczuwają usługodawcy ISP. "Mam nadzieję, że jest to tylko pewien etap przejściowy, którego przyczyną są reformy organizacyjne, trwające w Telekomunikacji Polskiej SA" - mówi Andrzej Gradzi, prezes Internet Partners. Potwierdzają to przedstawiciele TP SA, ale nie oznacza to jednak, że usługodawcy internetowi nie mają powodów do zmartwień.

Sprzedam usługę, nie infrastrukturę

TP SA dąży bowiem do tego, by jej klienci kupowali od niej usługi, a nie elementy infrastruktury telekomunikacyjnej, czyli pasmo o określonej przepustowości w Pol-paku jak najbardziej, lecz kawałek fizycznego łącza już niechętnie. Dochodzą do tego inne istotne elementy, jak chociaż- by możliwość korzystania z podziemnej infrastruktury kanalizacji teletechnicznej (czyli tzw. studzienek), co dla wielu ISP jest warunkiem sine qua non. "W tej chwili zablokowano możliwość podpisywania nowych umów" - twierdzi przedstawiciel jednego z najdłużej na naszym rynku działających usługodawców ISP.

Telekomunikacja Polska SA chce, aby dzierżawa tego samego łącza na cele transmisji akustycznej była inaczej wyceniana, niż w przypadku transmisji danych. W środowisku polskich firm ISP krążą pogłoski o planach instalowania tzw. tłumików, które ograniczyłyby możliwości transmisji danych na takich łączach do 9600 b/s.

Nowy, droższy cennik?

Według zapowiedzi, TP SA w ciągu kilkunastu tygodni wystąpi z nową ofertą dzierżawy elementów infrastruktury telekomunikacyjnej, która zapewne będzie znacznie mniej korzystna dla ISP niż obecnie. "Nie jesteśmy zadowoleni z obecnej sytuacji. Sprzedawaliśmy za tanio, bez nakładania pewnych obwarowań na umowy. Często pewne niespójności cennikowe, także na poziomie lokalnym, były wykorzystywane przez firmy internetowe" - wyjaśnia Witold Rataj, rzecznik prasowy TP SA.

Takie zmodyfikowanie poszczególnych pozycji cennika wymaga jednak przedstawienia ich (jeszcze przed wprowadzeniem) Urzędowi Regulacji Telekomunikacji. Ten zaś, jeśli uzna zmiany za nieuzasadnione, może zgłosić sprzeciw. Teoretycznie nawet teraz usługodawcy ISP mogliby zgłosić do URT formalne protesty wobec obecnej faktycznej blokady podpisywania nowych umów przez TP SA, ale oznaczałoby to otwarty konflikt z tym operatorem. Na to żadna z nich nie może sobie pozwolić, bowiem każda pozostaje w takiej czy innej zależności od jego usług. To, czy TP SA będzie dyktować warunki na polskim rynku usług internetowych, zależy od aktywności URT, grozi bowiem wtórna monopolizacja rynku. "Wśród firm nie ma jeszcze ofiar nowej polityki TP SA, lecz jest to tylko kwestia czasu" - mówi menedżer jednego z większych usługodawców ISP.

Ostatnią milą do Internetu

Duże emocje wśród firm telekomunikacyjnych w Polsce budzi także kwestia tzw. ostatniej mili, czyli miedzianego łącza prowadzącego od centrali do abonenta końcowego. Na swobodny dostęp do tego elementu infrastruktury telekomunikacyjnej dla wszystkich operatorów naciska Unia Europejska. Stosowny - aczkolwiek bardzo ogólnikowy - zapis zawarto w polskim Prawie telekomunikacyjnym. Dotąd pozostawał on sformułowaniem raczej teoretycznym. Telekomunikacja Polska SA zamierza sama oferować masowy dostęp do sieci z wykorzystaniem technologii xDSL i konkurencja w tym obszarze jest dla niej coraz bardziej niewygodna. "Czekamy na to, aby TP SA przedstawiła ofertę dostępu do kabli miedzianych" - mówi Andrzej Gradzi. Otwarcie ostatniej mili nie musi być darmowe - rzecz sprowadza się jednak do tego, aby cena, jaką zaproponuje TP SA, dawała usługodawcom ISP jakąkolwiek możliwość działania.


TOP 200