Sposób na Ediego

Czy gminy posiadają podstawę prawną do finansowania systemu zbiórki zużytego sprzętu elektrycznego i elektronicznego? Oto podstawowy problem, na który zwrócili uwagę samorządowcy i przedstawiciele biznesu podczas naszego szkolenia "Na śmieci czy do odzysku".

Czy gminy posiadają podstawę prawną do finansowania systemu zbiórki zużytego sprzętu elektrycznego i elektronicznego? Oto podstawowy problem, na który zwrócili uwagę samorządowcy i przedstawiciele biznesu podczas naszego szkolenia "Na śmieci czy do odzysku".

Selektywna zbiórka odpadów kosztuje mnie osobiście ok. 22 zł miesięcznie" - mówi Jerzy Wysocki, burmistrz podwarszawskiego Milanówka. "Tyle wydaję na kolorowe worki, do których wkładamy w domu posegregowane śmieci. Raz w miesiącu przyjeżdża po nie specjalny samochód". Ta gmina już w 1993 r. wprowadziła system selektywnej zbiórki odpadów. Jak tłumaczy burmistrz, miasto-ogród, jakim jest Milanówek, musi przykładać szczególną wagę do czystości i ochrony środowiska. Jest to podstawowe zadanie dla władz samorządowych zapisane w różnego rodzaju planach rozwoju. Nawet tegoroczne święto miasta odbyło się pod hasłem "Milanowskie rady na wszystkie odpady", by popularyzować ich segregację, również zużytego sprzętu elektrycznego i elektronicznego. Ale wkrótce władze miasta być może zaprzestaną takiej formy przydomowej zbiórki odpadów, ponieważ regionalne izby obrachunkowe kwestionują podstawę prawną do finansowania systemu selektywnej zbiórki odpadów, w tym starych lodówek, pralek czy komputerów. Stało się tak m.in. w Łaziskach i Rudzie Śląskiej.

Edi, jest praca dla ciebie

Po raz kolejny okazało się, że prawo nie przystaje do życia. W przypadku ochrony środowiska można mówić o walce silnych lobbies, albo jak kto woli układów, które uniemożliwiają zracjonalizowanie całego systemu, co unaocznia proces wdrożenia przepisów Ustawy o zużytym sprzęcie elektrycznym i elektronicznym.

"Przez blisko 10 lat selektywna zbiórka odpadów była zadaniem własnym gmin, które po początkowych oporach związanych głównie z brakiem przekazania środków przez ustawodawcę na realizację tego zadania zaczęły wprowadzać skuteczne systemy selektywnego zbierania odpadów (nieodpłatne dla mieszkańców)" - tłumaczy dr Marek Mrówczyński, prezes Międzygminnego Przedsiębiorstwa Gospodarki Odpadami "MASTER" z Tychów. Niestety, posłowie poprzedniej kadencji Sejmu uznali, że należy zobowiązać do realizacji tego zadania w pierwszym rzędzie przedsiębiorców. Skoro nie jest to zadanie własne gmin, to może zabraknąć pieniędzy na taki system w budżecie samorządowym.

Znowuż przedsiębiorcy zaoferują wykonanie tego zadania jako odpłatnej usługi dla mieszkańca. W konsekwencji mieszkańcy utracą bodziec do selekcjonowania śmieci. Tak nasze lasy znów zaroją się od przerdzewiałych pralek czy też puszek po farbie. Edi, złomiarz z pamiętnego filmu Piotra Trzaskalskiego, będzie miał co robić.

Kto zapłaci za nasze śmieci

Jak to możliwe? Gmina nie może wnikać, z kim właściciel domu podpisał umowę na wywóz śmieci. "Aż 50 firm może wywozić śmieci z jednej łódzkiej ulicy" - przyznaje Teresa Woźniak, dyrektor Wydziału Gospodarki Komunalnej Urzędu Miasta Łodzi. I każda może mieć własny pomysł na selektywną zbiórkę odpadów. Słowem, samorządy nie mają instrumentów do sterowania tzw. strumieniem odpadów, w tym pochodzącego z gospodarstw domowych zużytego sprzętu, a jed-noczenie są odpowiedzialne za funkcjonowanie systemu jego se-lektywnego zbierania. Na mocy Ustawy o zużytym sprzęcie elektrycznym i elektronicznym "od 1 października 2006 r. gminy udostępniają mieszkańcom na stronie internetowej oraz w sposób zwyczajowo przyjęty informacje o zbierających zużyty sprzęt elektryczny i elektroniczny pochodzący z gospodarstw domowych". Może być to zatem punkt należący do niezależnego przedsiębiorcy, zakładu oczyszczania miasta lub do sieci handlowej.

Chociaż wspomniana ustawa mówi, że system zbiórki zużytego sprzętu ma być finansowany w całości przez podmioty wprowadzające ten sprzęt na rynek, w praktyce koszty ponoszą gminy. Jak już wspomnieliśmy, zbieranie takich śmieci powinno być dla mieszkańca darmowe. "Tymczasem zakłady przetwarzania nie są zainteresowane nieodpłatnym przyjęciem tego odpadu. Kto za to zapłaci, skoro gminy nie mają wystarczającej podstawy prawnej i środków finansowych?" - pyta Krzysztof Krauze, dyrektor Zakładu Zagospodarowania Odpadów w Poznaniu.

Oferta organizacji odzysku

Być może problem da się rozwiązać dzięki współpracy gmin z organizacjami odzysku sprzętu elektrycznego i elektronicznego, do których mają należeć wszyscy wprowadzający taki sprzęt na rynek. W rejestrze Generalnego Inspektora Ochrony Środowiska widnieje pięć organizacji, z czego najbardziej aktywne są spółki ElektroEko i ERP Polska.

Obie proponują gminom zbliżone rozwiązanie do już obecnie promowanych przez gminy (czytaj ramka "wystawka" i "Gratowóz"). "Możemy dostarczyć kontener do gminnego punktu zbierania, do którego np. co środę mieszkańcy będą dostarczać zużyty sprzęt" - deklaruje Grzegorz Skrzypczak, prezes ElektroEko. Następnie ElektroEko informuje właściwy zakład przetwarzania o nowym punkcie zbierania sprzętu oraz przekazuje gminie doń kontakt. W momencie zapełnienia kontenera gmina informuje wskazany zakład przetwarzania o możliwości odbioru starego sprzętu. Odbiór finansuje ElektroEko.

Sprzęt może też zbierać wybrana firma, tzw. operator gminny. Różnica jest taka, że tenże dostarcza samodzielnie sprzęt do wskazanego przez ElektroEko zakładu przetwarzania.

W każdym razie - wg obserwacji pracowników sieci handlowej Euronet - jedyną skuteczną metodą zbiórki zużytego sprzętu jest jego aktywne zbieranie u źródła, tak jak to robi Milanówek, Poznań czy Łódź. A to znowuż wymaga ścisłej współpracy z gminami, co postuluje Polska Izba Informatyki i Telekomunikacji. Niestety, jej pogląd nie znajduje uznania u urzędników Ministerstwa Ochrony Środowiska, poddanych presji przedsiębiorców-recyklerów, którym zależy na utrzymaniu status quo. Edi, możesz spać spokojnie.

Łódzka "wystawka", poznański "Gratowóz"

W Łodzi trzy firmy prowadzą nieodpłatnie dla osób fizycznych zbiórkę zużytego sprzętu elektrycznego i elektronicznego: Miejskie Przedsiębiorstwo Oczyszczania - MPO-Łódź (Miejska Sortownia Odpadów Komunalnych na Lublinku), Zakład Robót Komunalnych oraz firma REMONDIS. W wybranych Spółdzielniach Mieszkaniowych na terenie Łodzi ustawione są specjalne, oznakowane pojemniki na zużyty sprzęt elektryczny i elektroniczny. Największą nadzieją dla miasta jest jednak pomysł organizacji tzw. wystawki - sprzątanie starych lodówek, telewizorów i innych zużytych sprzętów domowych. Mieszkańcy zostawiają sprzęt pod domem, po który przyjeżdża miejski samochód. Program pilotażowy się powiódł, teraz "wystawka" na stałe wpisze się w życie miasta, ale z częstotliwością raz w roku.

Natomiast po Poznaniu jeździ "Gratowóz", czyli Punkt Gromadzenia Odpadów Problemowych, który w każdą pierwszą sobotę miesiąca przyjeżdża do określonej dzielnicy. Można oddać tam stary telewizor, pralkę, komputer lub farby. Krzysztof Krauze, dyrektor ZZO Poznań uważa, że to najlepsza metoda na rozwiązanie problemów z gospodarką odpadami. O ile dalej miasto będzie mogło na to legalnie wydać pieniądze.