Społecznie, niekoniecznie bezpiecznie

Łatwość tworzenia prywatnych więzi w sieci powoduje, że przestajemy myśleć o tym, że ktoś może wykorzystać wszystko, co powiemy, przeciwko nam. Zawsze, jednak, znajdą się tacy, którzy są gotowi zawrócić nas na drogę rozsądku i bezpieczeństwa.

Zgodnie z oficjalnymi danymi statystycznymi Facebook, obecnie na świecie ok. 100 mln użytkowników z ogólnej liczby 400 mln korzysta przynajmniej tylko z tego jednego serwisu poprzez urządzenia mobilne. Szacuje się, że jedno na pięć urządzeń mobilnych już służy do korzystania z serwisów społecznościowych. Efekt mobilności, to dwukrotnie większa aktywność użytkowników w serwisach społecznościowych. Użytkownicy wymieniają się ze znajomymi spostrzeżeniami, komentarzami, zdjęciami, muzyką, filmami. Telefony oferują integrację danych kontaktowych z pocztą elektroniczną i serwisami społecznościowymi. Usługi lokalizacyjne pozwalają przekazywać znajomym informacje, gdzie jesteśmy. Dla smart fonów mamy tysiące aplikacji. Czym innym jest, jednak, przeważnie intymna znajomość z rodziną, a czym innym permanentna wspólnota znajomych w sieci.

Tamowanie zabawy

Europejska Agencja Bezpieczeństwa Sieci i Informacji (ENISA) w lutym opublikowała kolejny, szeroko dystrybuowany raport, tym razem na temat bezpieczeństwa serwisów społecznościowych. Skierowany z natury rzeczy do Europejczyków przestrzega nas przed niebezpieczeństwami, proponując stosowanie restrykcyjnej samokontroli. "Złote zasady", to zbiór szczegółowych porad, tyleż rozsądnych co konserwatywnych, sprowadzających się do tego, by nie umieszczać w sieci żadnych wrażliwych informacji, zachować anonimowość tam, gdzie nie ma potrzeby ujawniania danych, potwierdzać znajomość wyłącznie z osobami, których tożsamości jesteśmy całkowicie pewni, nie spuszczać z oczu osobistych urządzeń i generalnie pamiętać o ostrożności odmienianej na wszelkie sposoby. Z pewnością nie wszystkich stać na odpowiednią dyscyplinę i nie wszyscy mają na nią ochotę. W sumie program słuszny, ale trochę nudny dla sporej rzeszy użytkowników, którzy bardziej cenią swobodę niż prewencję lub nie zamierzają się nad tym zastanawiać.

Trochę powierzchowny raport ENISA, to jednak zaproszenie do debaty na temat europejskich uregulowań prywatności. Zestawia on politykę zabezpieczenia serwisów społecznościowych pod kątem obowiązującej w Europie doktryny ochrony danych osobowych w dyrektywie 95/46/WE, która narzuca ostre wymagania na administratorów zbiorów danych, przeniesione do polskiego prawa w ustawie o ochronie danych osobowych. Kolejne odsłony europejskiego systemu ochrony prywatności, wyrażone w ostatnio znowelizowanej dyrektywie o ochronie prywatności 2002/58/WE, która jest częścią pakietu telekomunikacyjnego, stanowią, że administrator zbioru danych bierze na siebie odpowiedzialność nie tylko za bezpieczeństwo, w tym zastosowanie odpowiednich środków technicznej ochrony, ale również powiadamianie użytkownika o wszelkich potencjalnych zagrożeniach. Ma też obowiązek informowania regulatora rynku o wszystkich incydentach. Podstawą europejskiego podejścia jest prawo do prywatności: każdy decyduje o jej granicach osobiście, a przetwarzanie danych jest dopuszczalne dopiero po uzyskaniu wyraźnej zgody.