Społeczeństwo cyfrowe na deptaku

Nowe magiczne słowo przebiło się w Krynicy do słownika wielkiej polityki: społeczeństwo cyfrowe. I jak to zwykle bywa, nikt nie zawraca sobie głowy definicją.

Wizerunkowo na Forum Ekonomicznym w Krynicy dominują największe koncerny surowcowe i energetyczne: KGHM, PKN Orlen, Tauron, RWE. Między nimi przebijają się spółki telekomunikacyjne, np. Grupa TP, czy informatyczne, m.in. . Swoje pięć minut święci też warszawska Giełda Papierów Wartościowych, która stale umacnia pozycję w regionie Europy Środkowo-Wschodniej. Pod względem kapitalizacji - wartości notowanych spółek - GPW wyprzedza większość giełd regionu Europy Środkowo-Wschodniej i Południowo-Wschodniej (CEE i SEE). Warszawa może się już równać ze Stambułem i Wiedniem. "Nie zależy nam na akwizycjach innych giełd, tylko na jak największej liczbie udanych debiutów na naszym parkiecie" - twierdzi Ludwik Sobolewski, prezes GPW.

Poruszeni szybkim Internetem

Największe poruszenie wśród gości wzbudził jednak w tym roku aktywny udział w krynickich dyskusjach Zygmunta Solorza-Żaka, kierującego Grupą Polsat. Politycy - Jan Krzysztof Bielecki, b. premier i prezes banku Pekao, obecnie przewodniczący Rady Gospodarczej przy Premierze, oraz minister Michał Boni, szef Zespołu Doradców Strategicznych Premiera - nie szczędzili mu komplementów i pochwał za zakup Polkomtela (operatora sieci Plus) i budowę sieci LTE.

Notabene podczas IV Forum Inwestycyjnego w Tarnowie, wydarzenia towarzyszącego XXI Forum Ekonomicznemu w Krynicy, Zygmunt Solorz-Żak odebrał z rąk ministra skarbu nagrodę za Inwestycję Roku w Europie Środkowo-Wschodniej. Według kapituły, był nią właśnie zakup Polkomtela przez Spartan Capital Holdings, należącą do niego firmę. Nagrodę laureatowi wręczył minister Aleksander Grad w uznaniu za strategię biznesową przyczyniającą się do zintensyfikowania rozwoju sieci szybkiego Internetu oraz wzmocnienia własności prywatnej w sektorze telekomunikacyjnym. Tak naprawdę wciąż nie ma decyzji UOKiK dotyczącej przejęcia Polkomtela przez Zygmunta Solorza-Żaka…

Nieco później, podczas panelu "Co Polska może zyskać na internetowej rewolucji", Jan Krzysztof Bielecki - na którym duże wrażenie zrobiły wizje Zygmunta Solorza-Żaka, że w 2015 r. wszyscy będziemy w zasięgu szybkiego Internetu, dzięki czemu wzrośnie m.in. nasze bezpieczeństwo - przypomniał maksymę, przypisywaną Włodzimierzowi Leninowi: "Kapitaliści sprzedadzą nam sznurek, na którym ich powiesimy". Czy rozwój teleinformatyki służy wolności? Oto pytanie, które zawisło bez odpowiedzi nad krynickim deptakiem.

Nie zmienia się za to skład osób odwiecznie debatujących o gospodarce elektronicznej i społeczeństwie cyfrowym. Cokolwiek miałoby ono znaczyć, ale o tym za chwilę. Z natury rzeczy o informatyzację odpytuje się Jerzego Millera, ministra spraw wewnętrznych i administracji. Stąd jest już krok do pytań o informatyzację ZUS, o czym nader interesująco opowiada Zbigniew Derdziuk, prezes tej instytucji, ale także o księgi wieczyste i inne rejestry. To domena Piotra Kluzy, wiceministra sprawiedliwości. Z kolei nad innowacyjnością administracji zwykle z troską pochyla się wicepremier Waldemar Pawlak: "Nie mówmy o tanim państwie, ale o sprawnym państwie, a takie wymaga wdrażania najnowszych technologii". Natomiast gdy udamy się na panel o rozwoju Internetu, ani chybi spotkamy tam silną reprezentację TP - prezesa Macieja Wituckiego i wiceprezesa Piotra Muszyńskiego. Razem z nimi zwyczajowo dyskutuje Magdalena Gaj, wiceminister infrastruktury. Jednakże te wszystkie klasyczne dyskusje sprowadzają się do jednego stwierdzenia: za wolno buduje się np. sieci szerokopasmowe. Choć czasami może je przyćmić jedno lub dwa ciekawe wystąpienia, np. ministra Michała Boniego...

Od społeczeństwa informacyjnego do społeczeństwa

Jego zdaniem, usługi społeczeństwa cyfrowego będą dostępne zawsze i wszędzie. Nauczyciele i uczniowie mają zaś korzystać z cyfrowych materiałów edukacyjnych. Natomiast e-praca uaktywni zawodowo gospodynie domowe, matki wychowujące dzieci, osoby niepełnosprawne, starsze i mieszkańców obszarów peryferyjnych. Z kolei powszechna dostępność treści cyfrowych, zwłaszcza publicznych, zmieni strefę kultury i relacje między rządem a obywatelami. To główne cele rządowego programu Polska Cyfrowa, którego założenia na XXI Forum Ekonomicznym w Krynicy przedstawił właśnie Michał Boni. "Nadszedł czas, aby przestać mówić o sektorze ICT i zacząć mówić o ICT w każdym sektorze. Nowe technologie należy wykorzystać do zaangażowania obywateli w proces budowy społeczeństwa cyfrowego" - uważa.

Czym więc jest to - tak popularne w Krynicy - społeczeństwo cyfrowe? Poprzednie, równie magiczne hasło - społeczeństwo informacyjne - pojawiło się po raz pierwszy w 1963 r. Jako pierwszy użył go japoński ekonomista Tadao Umesao dla opisu ewolucyjnej teorii społeczeństwa na przykładzie Japonii. Wówczas już w tamtejszej gospodarce zaczęły dominować informacja i technologia. W kręgu europejskim termin społeczeństwo informacyjne zaczął robić furorę dopiero w roku 1994 r., po ukazaniu się tzw. Raportu Bangemmana, czyli "Zaleceń dla Rady Europejskiej. Europa i społeczeństwo globalnej informacji". Za podstawowe cechy społeczeństwa informacyjnego uważa się to, że informacja jest głównym zasobem gospodarczym, środkiem wzrostu akumulacji dochodu i konkurencyjności. Ludzie konsumują więcej informacji jako klienci i jako obywatele korzystający ze swoich praw. Informacja zaś w coraz większym stopniu jest czynnikiem życia społecznego i politycznego. Z kolei rosnąca rola informacji wymusza szybki rozwój sektora środków oraz usług komunikacyjnych.

Per analogiam, za społeczeństwo cyfrowe należy uznać takie, w którym każdy jest zarazem odbiorcą i producentem informacji, tak zwanym prosumentem. Gdzie życie cyfrowe (lub jak kto woli: wirtualne) jest tożsame z realnym. Nie na darmo o dzisiejszej młodzieży mówi się jako o "pokoleniu cyfrowych tubylców". I właśnie tę sferę chce ogarnąć rząd programem Polska Cyfrowa, ufając, że po latach dyskusji o miejscu teleinformatyki w państwie i gospodarce osiągamy masę krytyczną, która przekształci nasze społeczeństwo w cyfrowe.

Rząd, mając do wyboru kopiować rozwiązania państw bardziej rozwiniętych w "nadrabianiu cyfrowych zaległości", decyduje się na wariant "impetu cyfryzacyjnego", w którym szybki, rewolucyjny rozwój poszerzy obszar i skalę zaangażowania cyfrowego społeczeństwa. "Mieszkańcy terenów dotkniętych ubiegłoroczną powodzią nieraz pytali mnie, gdzie się mają budować, aby skłonić ubezpieczycieli do obniżki składki. Odpowiadam: Główny Urząd Geodezji i Kartografii wkrótce udostępni publicznie mapę Numerycznego Modelu Terenu. To jeden z naszych pomysłów na otwarty rząd, aby obywatele sami chcieli sięgać po informację" - mówi Jerzy Miller, minister spraw wewnętrznych i administracji.

Rząd traktuje niezwykle serio sprawę "otwartego rządu". Żadna informacja raz opłacona z pieniędzy podatników nie może być im ponownie sprzedawana. Takie założenia pojawiają się w Planie Informatyzacji Państwa na lata 2011-2015. Na podstawie zasobów publicznych mają powstać nowe usługi oferowane przez samych obywateli. Rządowi zależy na otwarciu i upowszechnieniu konsultacji społecznych. To właśnie podczas prezentacji raportu Polski Cyfrowej Michał Boni ujawnia, że rząd jest skłonny zrezygnować z formularzy PIT na rzecz dostępu podatników do elektronicznego konta podatkowego, abyśmy sami zatwierdzali wystawioną przez fiskus deklarację. Ale o tym zrobiło się głośno dopiero po konwencji wyborczej Platformy Obywatelskiej. Ciekawe, że politycy nie podchwycili jeszcze gruzińskiego pomysłu, aby rząd zafundował każdemu obywatelowi stronę z informacjami o nim. Po co Gruzin ma agregować wiedzę o sobie, skoro lepiej zrobi to władza?

Warunkiem sine qua non tej rewolucji cyfrowej jest ogólnopolski dostęp do infrastruktury szerokopasmowej. "W 2015 r. każdy, kto będzie chciał, będzie w zasięgu szybkiego Internetu" - twierdzi Magdalena Gaj, podsekretarz stanu w Ministerstwie Infrastruktury, notabene również przewodnicząca zespołu Cyfrowa Polska. "Jeszcze w tej kadencji rząd przyjmie rozporządzenie obligujące deweloperów do doprowadzenia światłowodów do każdego nowego budynku" - dodaje. Zgodnie potwierdzają to Maciej Witucki i Zygmunt Solorz-Żak.

Przy takiej skali przedsięwzięć rządowych, samorządowych i prywatnych na rzecz społeczeństwa cyfrowego staje się konieczne utworzenie jednego silnego ośrodka władzy w polskim rządzie. Postuluje to Maciej Witucki i skłania się do tego Michał Boni. Jest jedno małe "ale". Trzeba ponownie wygrać wybory…