Śpiące Compaq-i warszawskiej giełdy

Ruszyła oficjalnie warszawska giełda. Dziennikarzy nie zaproszono wprawdzie na oblewanie uroczystości, jeśli jednak takowe miało miejsce i lał się na nim szampan, był on niewątpliwie francuski.

Ruszyła oficjalnie warszawska giełda. Dziennikarzy nie zaproszono wprawdzie na oblewanie uroczystości, jeśli jednak takowe miało miejsce i lał się na nim szampan, był on niewątpliwie francuski. Specjaliści z Lionu towarzyszą uruchamianiu giełdy niemal od początku i poza gmachem, w którym się ona mieści, cała reszta przypomina BOURSE de Lion sprzed kilkunastu lat. Warunki unowocześnienia giełdy są w zasadzie trzy: pierwszy

to wydatny wzrost liczby akcji notowanych na giełdzie, aby mogła ona stać się instytucją zdolną inwestować w technikę komputerową; drugi to przejście do notowań ciągłych, aby komputeryzacja miała w ogóle rację bytu i trzeci wreszcie - usprawnienie telekomunikacji w kraju, bowiem system połączeń między giełdą a maklerami musi działać absolutnie niezawodnie. Minister Finansów, Gospodarki i Budżetu Republiki Francuskiej -Pierre Beregovoi, przybyły na uroczystości otwarcia giełdy, obiecał pomoc finansową na jej skomputeryzowanie. Informacje o tym, jakiego rzędu mają być to kwoty, są sprzeczne. Dziennikarze usłyszeli sumę 4 mln fr.,szef giełdy Rozłucki twierdzi, że będzie to suma dwa razy większa. Być może wlicza on do tej kwoty równowartość opasłej księgi nt. funkcjonowania systemu komputerowego giełdy Końskiej. Księga ta spoczywa już w gmachu przy Nowym Świecie, nie przetłumaczona jeszcze i co gorsza niedostępna dla osób spoza ściśle wybranego grona. Francuzi dostarczyć nam mają także program aplikacyjny o kryptonimie OS-400, napisany specjalnie dla liońskiej bursy w języku raczej niestandardowym -GAB-3. Co do sprzętu, to centralną jednostką giełdy będzie zapewne

jeden spośród czterech komputerów z rodziny IBM - 400: D-20,D-25,D-35 lub D-45.

To wszystko o czym można usłyszeć od uczących się intensywnie francuskiego informatyków warszawskiej giełdy. Być może za kilka tygodni będą wiedzieli już o wiele więcej na temat koncepcji skomputeryzowanego systemu notowań. Na razie jednak w stołówce specjaliści giełdy, a więc ci, do których należy gromadzenie zleceń maklerów, wyznaczanie kursów i rozliczanie transakcji, skarżą się, że pracują "na piechotę". Jest to w dużej części prawda, choć nie do końca. Na parkiecie giełdy, a więc w głównej sali, przy stanowisku każdego specjalisty (jest ich obecnie pięciu) zainstalowano PC COMPAQ -386 z prostym programem aplikacyjnym. Zestaw jego opcji obejmuje m.in: wprowadzanie zleceń maklerów (z klawiatury)-drukowanie tychże zleceń, aby po porównaniu z oryginałami móc w ramach trzeciej opcji dokonać ich modyfikacji. Samodzielnie komputer buduje już narzędzie dla specjalisty najważniejsze. Jest nim arkusz zleceń, w którym są one uporządkowane według oferowanej przy kupnie i sprzedaży ceny. Komputer pokazuje specjaliście, przy jakiej cenie obrót jest największy i ona w zasadzie stanowi kurs dnia. Kolejne opcje programu aplikacyjnego to interwencja specjalisty, a więc wpisanie z klawiatury decyzji zakupu lub sprzedaży przez niego akcji, w celu niedopuszczenia do zbyt daleko idącej zmiany kursu bądź też do zawieszenia notowań. Komputer dokonuje samodzielnie selekcji zleceń na zrealizowane w całości, częściowo i nie zrealizowane oraz sporządza saldo rozliczeń, aby liczba i wartość akcji sprzedanych równała się liczbie i wartości akcji kupionych.

Komputer jest więc dziś na giełdzie bardziej kalkulatorem niż łącznikiem z maklerem, jak ma to miejsce niemal wszędzie na świecie. Przy obecnym systemie notowań z udziałem specjalisty stosowany program w zupełności wystarcza, choć bez wątpienia komputery można by wykorzystać bardziej efektywnie, gdyby zapewnić im bezpośrednią łączność z końcówkami w biurach maklerskich dawałoby to szansę sukcesywnego przekazywania zleceń dokonania transakcji, bezpośrednio z komputera maklera

do komputera specjalisty, maklerom zaś umożliwiło dostęp do bazy danych, a więc śledzenie kształtowania się kursów poszczególnych papierów wartościowych.

Do tzw. analityki i grafiki służy na giełdzie inny komputer z rodziny Amstradów. Oblicza on Warszawski Indeks Giełdowy (WIG), z którego wynika, iż wartość papierów wartościowych na giełdzie spadała w czerwcu na łeb na szyję.


TOP 200