Softarg po raz szósty

Softarg sięga swą historią czasów prehistorycznych, bowiem pierwsza impreza o tej nazwie miała miejsce - któż to pamięta? - jesienią 1979 roku.

Softarg sięga swą historią czasów prehistorycznych, bowiem pierwsza impreza o tej nazwie miała miejsce - któż to pamięta? - jesienią 1979 roku.

Organizował go, podobnie jak dziś, katowicki Ośrodek Postępu Technicznego. Były to pierwsze targi oprogramowania w całej Europie Wschodniej. Właściwie, słowo "oprogramowanie" jeszcze nie funkcjonowało, były to po prostu "programy" i służyły, o dziwo, wykonywaniu obliczeń. Pierwszy Softarg zgromadził przedstawicieli wyłącznie państwowych instytucji zajmujących się obliczeniami komputerowymi (słowo "informatyka" też się jeszcze nie narodziło). Nie istniejąca jeszcze informatyka nie miała wymiaru sprawy ogólnonarodowej i nie budziła tak żywego jak dziś zainteresowania prasy ani też emocji. Nic więc dziwnego, że pierwszy Softarg był praktycznie imprezą zamkniętą. Brali w niej udział wyłącznie zawodowcy, którym nie śniła się jeszcze pozycja posiadaczy wiedzy tajemnej. Niemniej, już wtedy imprezie nadano charakter, którego główne cechy przechowały się do dzisiaj - szeroki przegląd polskiego dorobku w dziedzinie oprogramowania. Najlepszym produktom przyznano nagrody, które środowisko programistów natychmiast uznało za wysoce prestiżowe.

Softarg numer dwa odbył się siedem lat później w całkowicie odmiennej atmosferze. Był to już czas wzmagającej się inwazji komputerów domowych i osobistych. Ponad 100 firm, w tym również prywatne, zaprezentowało ok. 600 programów na takie maszyny jak: Odra, Mera, RIAD, IBM360/370, ale również IBM PC, ZX Spectrum, Commodore-64 oraz mikrokomputery pracujące pod kontrolą CP/M. Hasło Softargu '86: "Nawet najlepszy sprzęt pozbawiony dobrego oprogramowania nie spełni pokładanych w nim nadziei" - jakże dziś oczywiste - stanowiło bodaj po raz pierwszy tak głośno wypowiedzianą prawdę, że oprogramowanie nie jest zaledwie sposobem postępowania z komputerem, lecz stanowi osobną wartość. Należy mu się więc godziwe traktowanie jako godnemu ochrony produktowi wysiłku intelektualnego. Jest to także potrzebny ludziom towar o rynkowej wartości.

Softarg '86 obrodził w laureatów: 4 nagrody I stopnia w trzech kategoriach, 3 drugie, 4 trzecie i 15 wyróżnień. Towarzyszyły mu również imprezy dodatkowe: seminaria, sympozja i projekcje filmów poświęconych informatyce. Wtedy również padł pomysł rozszerzenia formuły imprezy o uczestników zagranicznych.

Dwa lata później - we wrześniu 1988 r. - pojawiła się kolejna jakość. Był nią katalog prezentowanych na targach programów. Trzytomowa edycja zawierała opisy 1074 programów polskiej produkcji, stanowiąc pierwszy w Polsce spis tego rodzaju. Nic dziwnego, że przez jakiś czas katalog ten był dobrem szeroko poszukiwanym i praktycznie jedynym kompendium wiedzy o stanie polskiego softwaru. Coraz wyraźniej zaznaczał się też komercyjny aspekt imprezy, w jak najbardziej pozytywnym znaczeniu tego słowa. Sympozja były pomyślane jako spotkania autorów prezentowanych programów z potencjalnymi uczestnikami. Po raz pierwszy pojawił się z pełną wyrazistością problem polskiego alfabetu na ekranie i drukarce, choć na razie niewiele produktów oferowało jakieś rozwiązania w tym zakresie. Wiele programów było już przystosowanych do pracy w sieci. Tematycznie dominowały problemy komputeryzacji przedsiębiorstw, jednak dużą rolę odgrywało oprogramowanie techniczne -obliczenia wytrzymałościowo-konstrukcyjne, projektowanie i nadzór procesów technologicznych. Po raz pierwszy pojawiły się krajowe systemy DTP: PL Druk i Cyfroset.

Tak więc w 1988 r. ogólna formuła Softargu ukształtowała się już prawie ostatecznie. Niedosyt budziła tylko stosunkowo słaba frekwencja zwiedzających. Tłumaczono to "specjalistycznym" charakterem imprezy i brakiem wystaw sprzętu, co nie do końca było prawdą.

Trudno powiedzieć, co mogło stanowić przyczynę pewnego regresu ilościowego, zaobserwowanego na Softargu '90. Wzięło w nim bowiem udział 50 firm i 320 programów. Jednak merytoryczny ładunek prezentowanej oferty nie skłaniał bynajmniej do pesymizmu. Dla zwiedzających było rzeczą oczywistą, że produkowane w kraju oprogramowanie w szybkim tempie podąża za światowymi tendencjami, zyskując na atrakcyjności, kompletności i przyjazności wobec użytkownika. Tym razem nie przejmowano się zbytnio tradycyjnym już brakiem tłumów, bowiem doświadczenia innych imprez tego rodzaju pokazywały, że lepiej jest móc w spokoju porozmawiać z każdym potencjalnym klientem, niż zmagać się z tłumami zwiedzających, z którymi siłą rzeczy nie sposób nawiązać prawdziwego kontaktu.

Kolejna impreza Ośrodka Postępu Technicznego w Katowicach, zorganizowana już w trybie corocznym, odbyła się w pierwszych dniach października 1991 r. Znalazły na niej potwierdzenie wszystkie dotychczasowe tendencje rozwojowe z wyjątkiem frekwencji uczestników, która poprawiła się wyraźnie. Ponad 100 uczestników przedstawiło ok. 340 programów. Wzrosła znacznie liczba programów do obsługi biura, zmalała zaś podaż dla potrzeb technologii, produkcji i edukacji. Można było się zżymać na taki stan rzeczy, nie pozostawało jednak nic innego jak przyznać, że podaż po prostu dostosowuje się do popytu. Wzrósł wyraźnie wachlarz platform sprzętowych i systemowych, pojawiły się też bardzo nowoczesne produkty wykonane za pomocą zaawansowanych narzędzi programistycznych. Po raz pierwszy pojawiły się także stoiska firm zagranicznych reprezentowanych bezpośrednio, a nie tylko przez dealerów i dystrybutorów. Okazało się, że środowisko komputerowe sprywatyzowało się na długo przedtem, zanim minister Lewandowski przystąpił do realizacji swych reform; państwowych producentów oprogramowania można było policzyć na palcach jednej ręki.

Jakie tendencje ujawnią się na tegorocznym Softargu? Raczej trudno mieć nadzieję, że zmieni się struktura oferty, w której programy dla biur i magazynów bezwzględnie dominują nad softwarem technicznym i edukacyjnym. Przypuszczalnie zaostrzy się konkurencja między systemami dla banków. Będziemy też zapewne świadkami dalszego wzrostu popularności platform systemowych Unixa i Windows. Na pewno też niewiele będzie programów ignorujących problem polskiego języka w menu, podpowiedziach, wydrukach i dokumentacji. Za kilka dni wszystko to zobaczymy na własne oczy. Do zobaczenia w Katowicach.


TOP 200