Snowden ma następców

Proces w sprawie największej w historii CIA kradzieży tajnych informacji zbliża się do finału. Wyciek danych pokazał jakie narzędzia hakerskie wykorzystuje CIA w zagranicznych operacjach szpiegowskich do atakowania smartfonów Apple i Android.

Joshua Schulte, inżynier oprogramowania, były pracownik amerykańskiej CIA (Centralnej Agencji Wywiadowczej) został uznany za winnego kradzieży tajnych narzędzi hakerskich i opublikowania ich na stronie internetowej WikiLeaks.

33-letni Joshua Schulte został uznany winnym ośmiu zarzutów szpiegostwa oraz utrudniania śledztwa w związku z tzw. wyciekiem danych Vault 7 określanym jako największą w historii CIA kradzież tajnych informacji. Ostateczny wymiar kary nie został jeszcze ogłoszony, bo zależy on od rozstrzygnięcia w sprawach innych postawionych mu dodatkowych zarzutów dotyczących posiadania i przekazywania pornografii dziecięcej.

Zobacz również:

  • CIA uczy Rosjan, jak nawiązywać z nią w bezpieczny sposób kontakt
  • Ransomware aktywny jesienią

Vault 7 to określenie dotyczące zestawu złośliwego oprogramowania, trojanów i exploitów zero-day, które stały się dostępne dla organizacji wywiadowczych, hakerów i cyberprzestępców z całego świata po ich udostępnieniu w publicznej domenie WikiLeaks.

WikiLeaks rozpoczęła publikację tych informacji w marcu 2017 roku. Wyciek zawierał blisko 9000 dokumentów pokazujących, jak CIA wykorzystuje podłączone do internetu telewizory jako urządzenia nasłuchowe, a także hakuje smartfony Apple i Android w swoich zagranicznych operacjach wywiadowczych.

Śledczy z CIA oszacowali, że w wycieku mogło zostać wykradzionych nawet 34 terabajty danych, a ich ujawnienie spowodowało, że agencja została zmuszona do natychmiastowego wstrzymania niektórych prowadzonych operacji.

Pracując w CIA, Joshua Schulte zajmował się między innymi opracowywaniem narzędzi hakerskich, ale w 2016 roku postanowił zwolnić się z pracy, bo był niezadowolony ze sposobu, w jaki był traktowany przez swoich przełożonych. W wyniku śledztwa, został uznany za głównego podejrzanego i trafił do aresztu już w 2018 roku, gdzie przebywa do tej pory.

W trakcie procesu przed nowojorskim sądem, Joshua Schulte twierdził, że został wrobiony i jest kozłem ofiarnym w sprawie wycieku danych z powodu problemów, jakie miał z kierownictwem CIA. Argumentował, że setki ludzi miały dostęp do wyciekłych dokumentów i mogło je wykraść.

Pierwszy proces w 2020 roku zakończył się jego unieważnieniem, bo ława przysięgłych nie mogła się zgodzić co do zasadności stawianych zarzutów.

Doprowadziło to do drugiego procesu, w którym sąd uznał za zasadne zarzuty dotyczące zbierania, kradzieży i rozpowszechniania informacji niejawnych oraz utrudniania pracy wymiaru sprawiedliwości przez okłamywanie śledczych. W efekcie Joshua Schulte został uznany za winnego "jednego z najbardziej bezczelnych i szkodliwych aktów szpiegostwa w historii USA", jak powiedział prokurator Damian Williams. Ujawnił bowiem przeciwnikom USA niektóre z najważniejszych cybernetycznych narzędzi do zbierania danych wywiadowczych, używanych do zwalczania grup terrorystycznych i innych wrogich organizacji na całym świecie.

W celu komercyjnej reprodukcji treści Computerworld należy zakupić licencję. Skontaktuj się z naszym partnerem, YGS Group, pod adresem [email protected]

TOP 200