Slogany to jest to

Trudno sobie wyobrazić współczesny świat bez reklamy. Reklama jest dźwignią handlu - głosi stare hasło reklamowe … reklamy. Nie zawsze jednak uświadamiamy sobie, do jakich uczuć odwołują się twórcy reklam, aby wzbudzić nasze zainteresowanie firmą lub produktem.

Trudno sobie wyobrazić współczesny świat bez reklamy. Reklama jest dźwignią handlu - głosi stare hasło reklamowe … reklamy. Nie zawsze jednak uświadamiamy sobie, do jakich uczuć odwołują się twórcy reklam, aby wzbudzić nasze zainteresowanie firmą lub produktem.

W świecie reklamy technologia teleinformatyczna prezentuje się wciąż skromnie i poważnie. Jej reklama z reguły szanuje zmysły - nie atakuje hałasem, szumem, jazgotem dźwięków i kolorów - bardziej pobudza umysł. Nie mamy zwykle czasu, aby głębiej zastanawiać się, w jaki sposób przekonuje nas do siebie producent oprogramowania lub sprzętu. Liczy się tylko co oferuje, adres i telefon, a ostatnio, czy ma też serwis !WWW. Ponadto specyfika branżowej reklamy powoduje, że jej slogany nie przechodzą do potocznej polszczyzny, jak sformułowania z telewizyjnych reklam proszków do prania czy słodyczy.

Jaki jest więc świat reklamowej informatyki? Do jakich skojarzeń i uczuć odwołują się twórcy komputerowych ogłoszeń? Czy można inaczej promować technologie informatyczne?

Piekło

Reklamy tych technologii sprowadzają się omalże do dwóch twierdzeń: "Jeżeli wybierzesz nasze oprogramowanie, zarobisz więcej pieniędzy" oraz "technologia, którą rekomendujemy, zapewni Twojej firmie bezpieczną, wydajną i niezawodną pracę". W tym przypadku nie ma znaczenia, do jakiego segmentu rynku należy dany produkt. Wybór systemu operacyjnego pewnej firmy ma gwarantować oszczędność i zwiększenie środków na inwestycje. Drukarki XX ograniczą koszty ku zadowoleniu wszystkich, a zwłaszcza ...księgowej. Kiedy zaś zdecydujemy się wyrzucić naszego poczciwego składaka, z pomocą przyjdzie producent markowego komputera, który zapyta wprost: "Lubisz hazard? Zamów komputer w pierwszej lepszej firmie i baw się dobrze... nuda Ci nie grozi. Cenisz spokój? Kup porządny komputer". Bohater reklamy wykrzyknie wtedy: "Kupiłem komputer XX, a zapłaciłem jak za składaka!" Słowa-klucze to marka firmy i jej pozycja na rynku oraz to, że potrafi obniżyć cenę bez utraty jakości.

Warto zauważyć, że uznani producenci traktują tzw. składaki jako poważne zagrożenie dla poczucia bezpieczeństwa klienta (czytaj dla stanu swoich finansów), które tylko oni są w stanie zagwarantować. Składak w reklamie to prawdziwy potwór: budzi strach, frustruje nieustannie właściciela, ponieważ musi on ciągle odtwarzać zawartość twardego dysku i wzywać serwisantów. Wielcy rynku komputerowego zdają sobie doskonale sprawę, że polski klient, który kupuje sprzęt dla siebie do pracy w domu lub w rodzinnej firmie, zwraca uwagę w znacznym stopniu na cenę. Aby zmienić jego nastawienie, koncerny prowadzą kampanie reklamowe, w których oferują "oryginał w cenie falsyfikatu", czyli zakup markowego komputera PC w cenie składaka. Fotografia przodu Roys-Roysa ma podkreślić przy tym niebywałą okazję, przed jaką staje odbiorca komunikatu. Gdyby zdecydował się on skorzystać z oferty koncernu XX, to tak jakby kupował za te same pieniądze słynną angielską limuzynę zamiast Poloneza.

Argumenty finansowe pojawiają się właściwie przy każdej, możliwej okazji. Najlepsze jednak wrażenie mogą wywrzeć na kliencie, który szuka czegoś więcej niż dobrego twardego dysku po przystępnej cenie, np. wsparcia do przeprowadzenia kompleksowej informatyzacji firmy lub wdrożenia nowych rozwiązań. Wtedy przestaje liczyć się cena jednostkowa komputera, a nabiera znaczenia inny czynnik, czy zwrócą się zainwestowane pieniądze w informatykę. Pytanie zmartwionego szefa: "Czy ktokolwiek wie o co w tym wszystkim chodzi...?", łatwo wyrazić słowami: "Jest rozwiązanie. Zacznij od nas", aby na końcu opowiastki mogła pojawić się poważna formuła "pomogliśmy zainwestować optymalnie." Słowem, akceptując treść reklamy i podejmując rozmowy o rozwiązaniach tej firmy, a priori przyjmujemy, że inwestycja bardzo się opłaci.

Pewna kompania, aby nakreślić powagę sytuacji, próbuje przerazić klienta stwierdzeniem, że "prawa budowy sieci przypominają prawa dżungli: przetrwają tylko najsilniejsi". To niezły komentarz do radosnego hasła jednej z naszych giełdowych spółek komputerowych, która "po staropolsku" obwieszcza "Welcome to the future!" Podnieceni doniosłością hasła, nie musimy nawet specjalnie zastanawiać się, czy ten latający bobasek na ekranie monitora zachwalanego tutaj zestawu komputerowego ma uświadomić odbiorcom, że oni są za starzy na świetlaną przyszłość i wyrwanie się z piekła krwiożerczego rynku, czy też, iż technologia jest tak młoda (wręcz raczkująca), że każdy może jej matkować i uciszać rwetes nad nią?