Skrybowie Mateusza

Z Krzysztofem Jurkiem i Andrzejem Rozkrutem, twórcami serwera WWW Mateusz, rozmawia Olo Sawa i Sławomir Kosieliński.

Z Krzysztofem Jurkiem i Andrzejem Rozkrutem, twórcami serwera WWW Mateusz, rozmawia Olo Sawa i Sławomir Kosieliński.

Co skłoniło ludzi, którzy na co dzień zajmują się prowadzeniem firm komputerowych, do stworzenia serwisu religijnego?

Krzysztof Jurek (K.J.): W „Mateuszu” połączyliśmy kilka naszych pasji. Od dawna aktywnie uczestniczymy w życiu wspólnoty chrześcijańskiej, współtworząc grupy „Wiara i Światło”. Nauczyliśmy się dawać siebie innym, nie patrząc na zysk. Liczy się wiara i nadzieja, że nasza praca jest komuś potrzebna. W naszym rozumieniu to absolutnie nie koliduje z prowadzeniem kapitalistycznej firmy. Przecież w życiu musi być coś też dla ducha.

Dodatkowym impulsem, aby stworzyć niezależny serwis religijny w Internecie, stały się oglądane przeze mnie niektóre programy TV i artykuły w prasie, których ton bardzo mnie bulwersował. WWW wydał się doskonałą formą wolnej wypowiedzi, którą skrzętnie staramy się wykorzystać.

Postanowiliśmy, że spróbujemy zrobić coś pozytywnego bez angażowania wielkich środków, na własne konto, bez szukania wrogów dookoła i kompleksu „oblężonej twierdzy”, bez polityki, otwarci na wszystkich chrześcijan. Nazwaliśmy naszą stronę WWW „Mateuszem”, jednoznacznie odwołując się do skojarzeń z ewangelią wg św. Mateusza. 29 maja 1996 roku internetowy „Mateusz” oficjalnie otworzył swoje podwoje.

Byliśmy pionierami poruszających tematykę religijną w polskim internecie. Od początku spotkaliśmy się z przychylnym przyjęciem, choć zdarzył się i taki oto list: „Staracie się zrobić Polskę po raz kolejny ciemnogrodem i nawet wam to nieźle wychodzi, ale na litość boską dajcie sobie spokój z Internetem, bo tu was naprawdę nikt nie potrzebuje!”

Lektura „Mateusza” skłania do wniosku, że jest to strona apolityczna.

K.J.: Masz rację. Nie zajmujemy się polityką, ponieważ łatwo może ona zdominować i przysłonić wszystkie inne tematy. Owszem staramy się tak postępować, ale przecież nie żyjemy w „politycznej próżni”. Jeden z czytelników uznał, że w swojej wymowie nie odbiegamy od Radia Maryja. Mamy wolność słowa i to jest jego zdanie.

Staramy się nie zatrzymywać na tej powierzchownej warstwie pochłaniającej tyle energii, choć prezentujemy dużo tekstów o tematyce społecznej, próbujemy także odkrywać sedno chrześcijaństwa - jest sporo miejsca na refleksje osobiste, wiele materiałów i form „dla ducha”. Ciekawym eksperymentem były rekolekcje internetowe

Utrzymując taki charakter, musicie się chyba wspierać pomocą osób duchownych?

Andrzej Rozkrut (A.R.): Tematyka „Mateusza” to wypadkowa naszego gustu, doświadczeń osobistych, dostępności materiałów, głosów z zewnątrz. Od samego początku był z nami mój przyjaciel, dominikanin Wojciech Jędrzejewski, którego teksty były podstawą wczesnego „Mateusza” - oficjalnie zresztą podpisujemy nasze dzieło jako „trójca”: my i Wojtek, którego uznajemy za „wsparcie duchowe”. Jego obecność z nami jest swego rodzaju „autoryzacją” - „No, jak jest tu też ksiądz to dobrze”.

K.J.: Lecz to niech nie zasłania faktu, że tworzymy „Mateusza” na własną odpowiedzialność i nie występujemy w imieniu Kogoś czy Czegoś - daje to dużą niezależność, choć czasami musimy się tłumaczyć kim jesteśmy i „kto za nami stoi”, co miało miejsce zwłaszcza na początku.

Czy taka postawa również dotyczy niezależności finansowej?

A.R.: Tak. Skoro wszystko powstaje społecznie... Materiały i prace mamy za darmo, nie płacimy nawet za miejsce na serwerze, nie umieszczamy reklam, autorzy także nie otrzymują honorariów. Gdybyśmy zastanawiali się skąd na to wziąć pieniądze, to by po prostu nie było „Mateusza”. Może kiedyś tak się rozwiniemy, że powstanie jakaś struktura formalna z własnym budżetem i biurem, ale nie stawiamy sobie tego za cel na „już”. Na razie „Mateusz” wygląda tak, a nie inaczej, właśnie dzięki temu, że powstaje spontanicznie. Ma to oczywiście także wady (nie wszystko jest dopracowane, za wolno wprowadzamy nowe materiały itd.). Jednak postanowiliśmy po prostu tworzyć, zdając sobie sprawę z tego, że ponieważ poruszamy sprawy osobiste, czasami komentowane bardzo emocjonalnie, ryzykujemy zachwianiem równowagi.

Z czego obecnie jesteście najbardziej dumni?

K.J.: Radio Mateusz! Od kilku miesięcy można słuchać (i oglądać!) via Internet naszych audycji w technice RealAudio i RealVideo. Polecamy m.in. „Rozmowy na koniec wieku” z Andrzejem Wajdą, Krzysztofem Piesiewiczem, bp. Tadeuszem Pieronkiem, a także - chyba jedyny zapis w tej technice - relacje z ostatniej wizyty Ojca Świętego w Polsce.

A.R.: Za pomocą RealVideo transmitowaliśmy również informacje telewizyjnych Wiadomości o powodzi. Teraz działamy na rzecz pomocy powodzianom.

K.J.: Z technicznej strony, tak naprawdę cieszy nas to, że strona ta nie jest martwa, czego dowodem są listy od naszych czytelników, którzy nieustannie zachęcają nas, aby rozwijać „Mateusza”.

****

http://mateusz.logon.bydgoszcz.pl


TOP 200