Silni, zwarci, niegotowi

"Za to wszystko zapłaci klient" - grożą producenci, dystrybutorzy i dealerzy sprzętu komputerowego. Niewielu z nich wie o nowelizacji kodeksu cywilnego, która w dużym stopniu zmienia odpowiedzialność sprzedawcy, a niemal żaden nie ma jeszcze zdania, jak nowe przepisy wpłyną na działalność jego firmy.

"Za to wszystko zapłaci klient" - grożą producenci, dystrybutorzy i dealerzy sprzętu komputerowego. Niewielu z nich wie o nowelizacji kodeksu cywilnego, która w dużym stopniu zmienia odpowiedzialność sprzedawcy, a niemal żaden nie ma jeszcze zdania, jak nowe przepisy wpłyną na działalność jego firmy.

Jak wynika z sondy, którą przeprowadziliśmy w połowie grudnia br., nie wszyscy duzi sprzedawcy sprzętu komputerowego w Polsce zdawali sobie sprawę z tego, że sierpniowa nowelizacja ustawy Kodeks Cywilny może całkowicie zmienić układy w ich sieciach handlowych. Co prawda, nikt nie wie, jak będzie wyglądała egzekucja nowych przepisów, gdyż brakuje jeszcze orzecznictwa w tej sprawie, ale już można sobie wyobrazić, że po 1 stycznia 1997 roku do sklepów trafiać będzie zepsuty sprzęt komputerowy, za który klientom trzeba będzie zwracać pieniądze.

"Im dalej, tym gorzej" - uważa Andrzej Sobol, przedstawiciel ABC Data. Jego zdaniem konieczność przyjęcia używanego urządzenia przed wygaśnięciem rękojmi może być dla sprzedawcy bardzo kłopotliwe. Źaden z obecnych na rynku producentów nie zapewnił bowiem jednoznacznie swoich partnerów, że sprzęt ten będzie od nich kupował lub wymieniał na nowy.

"IBM będzie chronił swoich dealerów" - uważa Tomasz Bochenek, odpowiedzialny w IBM Polska za sprzedaż komputerów osobistych. Nie wiadomo jednak jeszcze, jak polskie przedstawicielstwo firmy zachowa się w konkretnej sytuacji, gdy sprzedawca sprzętu IBM zwróci się do niego ze zwróconym przez klienta komputerem.

Zdaniem przedstawicieli zarówno dystrybutorów, jak i producentów, w myśl nowelizacji ani jedni, ani drudzy nie są odpowiedzialni wobec ostatecznego klienta, jeśli nie sprzedają sprzętu bezpośrednio. Jednak podkreślają oni, że zależy im na tym, aby chronić własnych partnerów przed skutkami wprowadzenia nowych przepisów.

W zupełnie innej sytuacji są producenci, którzy prowadzą sprzedaż bezpośrednią niezależnie od swojej sieci dealerskiej. Należy do nich m.in. nowosądecki Optimus SA, który - zdaniem Marka Maciasia, rzecznika firmy - przed 20 grudnia br. powinien zakończyć renegocjowanie umów ze swoimi dealerami. "Nie zapadła jeszcze decyzja, co będziemy robić z wadliwym sprzętem, który trafi do nas z punktów sprzedaży. Rozważamy koncepcję powtórnego kierowania go do obrotu jako sprzętu niepełnowartościowego, albo po prostu części komputerowych" - informuje rzecznik. Nowosądecki producent chce wymieniać sprzęt już przy zgłoszeniu przez klienta pierwszej usterki. "Nie będziemy czekać, aż coś się zepsuje po raz drugi" - zapewnia Marek Maciaś. Już na początku III kwartału br. Optimus wprowadził nowe umowy gwarancyjne, sporządzone zgodnie ze znowelizowanym kodeksem. Maciaś twierdzi, że zaledwie ok. 1% całej produkcji Optimusa trafia do serwisu.

Najwięksi producenci sprzętu komputerowego, jak np. Hewlett-Packard, powołali zespoły robocze, badające ewentualne skutki nowelizacji kodeksu. "Bardzo duża część naszych produktów trafia poprzez sieć handlową na rynek korporacyjny, gdzie przy zawieraniu umów kupna-sprzedaży możemy nawet w myśl ustawy wyłączyć układ rękojmi" - twierdzi Andrzej Dopierała, przedstawiciel Hewlett-Packarda. Prawnicy i handlowcy firmy zastanawiają się obecnie nad koncepcją stworzenia funduszu gwarancyjnego, z którego środki mogłyby być kierowane na pokrycie strat związanych z wymianą sprzętu. "Nie mamy dodatkowych pieniędzy do wydania. Jedynym rozwiązaniem na zebranie kapitałów jest podniesienie cen na rynku konsumenckim" - zaznacza Andrzej Dopierała.

Część producentów jest przerażona konsekwencjami nowelizacji i liczy na to, że nie będą one egzekwowane już z dniem 28 grudnia 1996 r. "O komputery się nie martwię - mówi Juergen Pohl z Escomp Polska - ale zdarza się, że kupowane przez nas monitory czasami się psują, a ich producenci zapowiedzieli, że pokrycie kosztów wymiany jest wyłącznie naszą sprawą". Natomiast Włodzimierz Łuksza, prezes warszawskiej firmy Hector, nie wie jeszcze, czy będzie chronił dealera przed skutkami wprowadzenia ustawy. "Jedynie 1/3 wartości komputera trafia do nas, 2/3 zabiera dealer, więc on powinien martwić się wymianę sprzętu" - zaznaczył Włodzimierz Łuksza.

Świadomość dealerów, że mogą być od nowego roku obciążani kosztami wymiany sprzętu, również nie jest zbyt duża. Sami producenci nie są - jak się wydaje - specjalnie zainteresowani w nagłaśnianiu sprawy. Dystrybutorzy i producenci twierdzą, że dealerzy wiedzą na razie mało albo nic. Nawet Optimus, który sprzedaje w Polsce najwięcej komputerów, rozpocznie szkolenia dla punktów sprzedaży i serwisu na temat nowych przepisów kodeksu dopiero w przyszłym roku.

Jacek Lorenc, rzecznik JTT, zwraca uwagę, że nowe prawo może stwarzać okazję do nadużyć. "W JTT Computer zostaną wdrożone nowe procedury serwisowe w celu wykrycia potencjalnych celowych uszkodzeń" - zaznacza Błażej Miernikiewicz z tej firmy. Przedstawiciele wrocławskiej firmy nie sądzą, żeby zjawisko wymiany komputerów było powszechne na polskim rynku. "Ustawa dotknie raczej firmy, które do tej pory nie zdołały rozwinąć silnej sieci serwisowej i mechanizmów kontroli jakości" - uważa Błażej Miernikiewicz.

Najważniejszymi - zdaniem Witolda Saforzyńskiego, odpowiedzialnego za serwis w Compaqu - możliwymi do przewidzenia skutkami nowelizacji będzie podwyższenie o kilka procent cen końcowych, zmniejszenie sieci serwisowych i zniknięcie z rynku urządzeń wadliwych niewiadomego pochodzenia. "Nie wiem jednak, czy zyski, wynikające z nowych regulacji przewyższają koszty" - zastanawia się Witold Saforzyński.


TOP 200