Sieć na pieniądze

Branża internetowa odradza się po kryzysie z początku wieku. Wieszczony wszem i wobec powrót koniunktury widać także na polskim rynku internetowym. Po nieudanym debiucie przegrupowuje szyki aukcyjny serwis eBay.pl. Wreszcie dostrzegł Polskę na swojej mapie wszechmocny Google i już na starcie fachowcy od internetowej reklamy skazują tę firmę na sukces. Ostatnio głośno było o Amazon.com, który rzekomo miał otworzyć swoje podwoje w domenie PL.

Branża internetowa odradza się po kryzysie z początku wieku. Wieszczony wszem i wobec powrót koniunktury widać także na polskim rynku internetowym. Po nieudanym debiucie przegrupowuje szyki aukcyjny serwis eBay.pl. Wreszcie dostrzegł Polskę na swojej mapie wszechmocny Google i już na starcie fachowcy od internetowej reklamy skazują tę firmę na sukces. Ostatnio głośno było o Amazon.com, który rzekomo miał otworzyć swoje podwoje w domenie PL.

Miniony tydzień upłynął pod znakiem spekulacji na temat wejścia do Polski amerykańskiego giganta e-handlu Amazon.com, jednego z nielicznych potentatów, których jeszcze tu nie ma. W tym samym czasie "polski Amazon", czyli Merlin.pl, przekształcił się w spółkę akcyjną, co natychmiast zostało odebrane jako przygotowania do sprzedaży firmy Amerykanom (później pojawiły się spekulacje, że Merlin raczej myśli o wejściu na giełdę).

Amazon.com nie komentuje doniesień o planach firmy na naszym rynku. Legendę największego sklepu internetowego na świecie - w celu popularyzacji własnych usług - postanowiły wykorzystać serwisy oferujące porównywanie cen, nagłaśniając alianse z Amazonem. W ostatnim czasie o nawiązaniu współpracy z Amazon.com poinformowały m.in. 9sekund. pl, którego właścicielem jest łódzka spółka Interdanet, i Nokaut. pl, serwis w fazie uruchamiania, którego inwestorem został niemiecki fundusz venture capital bmp, notowany na warszawskiej giełdzie.

Amazon nie musi koniecznie przejmować największego gracza na rynku, bowiem spółka może pozwolić sobie na duże wydatki reklamowe w celu popularyzacji nowo utworzonego lub przejętego polskiego serwisu. Inny scenariusz wejścia amerykańskiej firmy to utrzymanie logistyki za granicą i stworzenie małego zespołu do obsługi kontrahentów w Polsce. Na podobnych zasadach funkcjonuje Google - w Polsce ma mały zespół do kontaktów z najważniejszymi klientami, pozostałych obsługuje z Dublina. "Jest to bardzo możliwy scenariusz, który właściwie już działa. Jedyne czego brakuje to włączenie do oferty Amazon polskich produktów i wystawienie witryny w języku polskim. Logistyka jest już dopracowana" - wskazuje Rafał Janik, menedżer ds. marketingu i sprzedaży w Nokaut.pl.

Jak duży polski rynek?

O polski rynek warto się bić, bo wartość handlu elektronicznego rośnie z roku na rok. Według zeszłorocznych prognoz organizacji Interactive Advertising Bureau Polska (IAB), w 2006 r. sięgnie ona ponad 2,5 mld zł (ok. 1,7 mld zł w roku ubiegłym). Kwota ta nie obejmuje wartości transakcji zawieranych na platformach aukcyjnych. Z kolei wartość zakupów przeprowadzonych za pośrednictwem eCard, spółki specjalizującej się w autoryzowaniu płatności kartami kredytowymi w Internecie, wzrosła z 23 mln zł w 2002 r. do 160 mln zł w 2005 r. Swój udział w tym segmencie spółka szacuje na 91%. Na ten rok eCard prognozuje, że wartość transakcji realizowanych w Internecie sięgnie 295 mln zł; na karty płatnicze przypadnie 260 mln zł, a na elektroniczne przelewy 35 mln zł.

Kupującym online polskim użytkownikom Internetu w sukurs przyszły banki elektroniczne, wydając specjalne karty przeznaczone do opłat za towary czy usługi nabywane w sieci. Do tej pory mBank wydał prawie 47 tys. kart, za pośrednictwem których w 2005 r. dokonano transakcji na kwotę 33,5 mln zł. W Merlin.pl transakcje za pośrednictwem kart płatniczych stanowią ok. 25% wszystkich płatności. Przelewem płaci 10% klientów. Nadal najpopularniejszą metodą zapłaty za zakupy jest płatność przy odbiorze.

eBay wchodzi po raz drugi

Wejście kolejnej spółki internetowej zza oceanu nie wzbudza jednak wśród internautów aż tylu emocji, co ponowny debiut platformy aukcyjnej eBay. Amerykański potentat dostał surową nauczkę od polskich internautów, którzy od dawna z powodzeniem dokonują transakcji na platformie prowadzonej przez Allegro - lidera aukcji internetowych w Polsce. Nieudany start eBay.pl opisywaliśmy w CW 18/2005. W późniejszych wywiadach prasowych pracownicy polskiego oddziału firmy tłumaczyli, że wprowadzenie bardzo okrojonej wersji serwisu wynikało z faktu, że eBay.com otwierał kilka oddziałów naraz. Tam gdzie dostrzegł potencjał, rozpoczynał rozbudowę serwisu. Wiele kontrowersji podczas debiutu amerykańskiego serwisu aukcyjnego budził fakt, że firma ewidentnie źle oceniła możliwości i oczekiwania polskiego rynku, w tym liczby internautów sięgającej 9,5 mln, wśród których więcej niż co trzeci korzysta z e-handlu.

"Spodziewamy się odegrać na polskim rynku istotną rolę. Zdobyliśmy już w Polsce sporo doświadczeń. Mamy ponad 450 tys. zarejestrowanych użytkowników" - przekonuje dziś Alina Prawdzik, dyrektor generalny eBay.pl. Wśród nowych funkcji poszerzonej platformy eBay.pl Alina Prawdzik wymienia m.in. "rynek" pozwalający na dokonanie zakupów w ponad 200 . Spółka kusi też polskich użytkowników narzędziami do budowy prostego własnego sklepu w ramach eBay.pl i dotarcie za jego pośrednictwem do 180 mln klientów eBay.com na świecie. Zwiększono także środki bezpieczeństwa, które powinny pomóc w zwalczaniu nadużyć. Stały się one plagą serwisu w pierwszych miesiącach od debiutu. "Z naszych statystyk wynika, że oszustwa stanowią dziś zaledwie ok. 0,01% wszystkich transakcji" - podkreśla Alina Prawdzik.

Według szacunkowych danych IDC, wartość polskiego rynku serwisów aukcyjnych w 2005 r. wyniosła 1,87 mln zł, przy 80-proc. wzroście w stosunku do 2004 r. "Prognozy na 2006 r. przewidują, że obroty na aukcjach, które są najtańszym sposobem robienia zakupów w Internecie, wzrosną do ok. 3 mld zł. To ogromna kwota, nieporównywalna z obrotami w sklepach internetowych" - uważa Rafał Agnieszczak, szef drugiej co do wielkości polskiej platformy aukcyjnej - Świstak.pl. Jej zeszłoroczne obroty sięgnęły 25 mln zł. Niedościgniony lider polskiego rynku - Allegro. pl - w pierwszym kwartale br. zanotował obroty rzędu 550 mln zł. Jego użytkownicy sprzedali prawie 10 mln przedmiotów.

Przedstawiciele serwisów aukcyjnych wśród barier hamujących rozwój polskiego e-handlu wciąż wymieniają wysoki koszt i ograniczoną dostępność Internetu.

Najbardziej skorzysta Google

Na Internecie zarabiają jednak nie tylko sklepy i serwisy aukcyjne. Coraz szybciej rosną także budżety reklamowe przeznaczane na promocję w Internecie. "Polski rynek reklamy online radzi sobie nawet lepiej niż amerykański, ponieważ mamy do czynienia z rynkiem wschodzącym, młodym, a dzięki temu bardzo dynamicznym" - mówi Gwidon Humeniuk, dyrektor sprzedaży departament Internetu w CR Media Consulting. Polski rynek reklamy internetowej rośnie co roku o ok. 50%, choć w 2006 r. może nastąpić lekka korekta, a wzrost wyniesie się "jedynie" 40%. Jego zdaniem, rynek amerykański rośnie w tempie 30% rocznie.

Z szacunków CR Media wynika, że rynek reklamy za rok ubiegły osiągnął wartość 120 mln zł. W 2006 r. reklamowe wydatki wzrosną do 165 mln zł. "Są to szacunki nieobejmujące rynku wyszukiwarek i barterów. Internetowy boom reklamowy trwa w Polsce nieprzerwanie od 1999 r." - podkreśla Gwidon Humeniuk. W jego opinii, na wzroście reklamy online najbardziej korzystają głównie portale, które stanowią 79% rynku na czele z Onet.pl i Wirtualną Polską, a następnie sieci reklamowe z ponad 20-proc. udziałem. Szacunki CR Media zakładają, że reklama w wyszukiwarkach mogła osiągnąć wartość ok. 11 mln zł. "Warto zauważyć, że wydatki na wyszukiwarki stanowią w USA 40% całego rynku, a w tym segmencie Google ma pozycję dominującą. W Polsce właśnie Google upatrywałbym jako jednego z największych beneficjentów wydatków reklamowych w Internecie w kolejnych latach" - uważa Gwidon Humeniuk. W USA w 2005 r. na reklamę internetową wydano 12,4 mld USD.

Dziś e-handel, jutro m-handel

Najbardziej aktywnym graczem w dziedzinie inwestycji w spółki zajmujące się e-handlem jest MCI, który poszukuje w Polsce branż słabo rozwiniętych, które jednak korzystają ze sprawdzonych na Zachodzie pomysłów. W ocenie MCI liczba ciekawych inwestycji szybko się kurczy. Sięgający siedmiu lat dystans, dzielący Polskę od Stanów Zjednoczonych, które dotkliwie odczuły pęknięcie tzw. bańki internetowej wiosną 2000 r., sprawia, że w Polsce firmy z branży internetowej są dużo bardziej atrakcyjne ze względu na niższe ryzyko i sprawdzony na świecie model biznesowy. Niebawem zainteresowanie inwestorów skoncentruje się na kolejnych, dopiero kształtujących się segmentach rynku nowych technologii, takich jak chociażby mobilny Internet. Faworytem będą firmy specjalizujące się w treściach i usługach multimedialnych dla rosnącej rzeszy użytkowników telefonów komórkowych.

3 mld zł - na tyle szacowana jest wartość transakcji dokonywanych za pośrednictwem działających w Polsce serwisów aukcyjnych w 2006 r.

2,5 mld zł tyle - według prognoz organizacji Interactive Advertising Bureau Polska tyle wyniesie wartość polskiego handlu internetowego w 2006 r.

Merlin.pl na sprzedaż?

Siedem lat po uruchomieniu Merlin.pl przekształca się w spółkę akcyjną. Jak zapewniają jej przedstawiciele, oczekiwany dalszy wzrost sprzedaży i obecna skala przedsięwzięcia wymuszają przeprowadzenie zmian strukturalnych. Rok 2005 sklep zakończył przychodami ponad 40 mln zł (31 mln zł w 2004 r.). Spółka od dwóch lat osiąga zysk, chociaż w zeszłym roku inwestycje w nowe biuro i system pakowania przesyłek spowodowały jego spadek do poziomu 100 tys. zł (650 tys. zł). Zgodnie ze sprawdzoną na Zachodzie strategią poszerzania kanałów sprzedaży, Merlin.pl - dotychczas sklep stricte wirtualny - otworzył jesienią 2005 r. sklep w Warszawie.


TOP 200