Serwerowe ewolucje

Rynek serwerów staje się coraz bardziej różnorodny, a producenci wprowadzają większą liczbę modeli tworzonych specjalnie z myślą o obsłudze konkretnych aplikacji. W nadchodzących latach możemy też być świadkami radykalnych zmian, spowodowanych z jednej strony rozwojem procesorów ARM, a z drugiej popularyzacją chmur obliczeniowych i mobilności.

Firmowe działy IT stoją przed trudnym zadaniem dostarczania swoich usług w ramach przyznanego budżetu. Niestety budżety stoją w miejscu, a wymagania rosną. To jeden z powodów, że wirtualizacja serwerów odniosła spektakularny sukces. Umożliwia bowiem bardziej wydajne i efektywne wykorzystanie dostępnych zasobów. Co jednak z fizycznymi serwerami? Czy wdrażając nowe maszyny można liczyć na więcej za mniej? Branża udziela wielu odpowiedzi: trwające prace nad serwerowymi wersjami procesorów ARM, producenci upychają w serwerach coraz mocniejsze procesory i niezmierzone ilości pamięci RAM. W branży serwerów, która uchodzi za dość statyczną, sporo się dzieje.

18 rdzeni Intela kontra serwery ARM

Intel we wrześniu wprowadził nową linię procesorów - Xeon E5 v3. To jedna z najważniejszych premier w ostatnich latach. Wprawdzie wykorzystują one dobrze znaną już architekturę Haswell, ale nie są jedynie podszlifowanymi wersjami istniejących układów. Intel zwiększył maksymalną liczbę rdzeni w jednym procesorze do 18 (12 w poprzedniej generacji), zintegrował nowe, zaawansowane mechanizmy Turbo, dodał nowe formy monitorowania pamięci cache, a całą platformę przeniósł na pamięci DDR4. Wyposażył w 45 MB pamięci L3 i podwójną szynę BUS, wykorzystującą wiele interfejsów, aby zwiększyć szybkość przesyłania danych między procesorami. To robi wrażenie. Połączenie nowych funkcji i zwiększonej liczby rdzeni umożliwiło zwiększenie wydajności rodziny Haswell o 20 % w porównaniu do procesorów, które swoją premierę miały rok temu (Xeon E5 v2).

Zobacz również:

Skąd taka intensyfikacja prac nad nowymi procesorami? Intel przygotowuje się na premierę serwerów ARM, nad którymi od jakiegoś czasu pracuje AMD i kilka innych firm. Parę lat temu swoich sił próbowała firma Calxeda, wprowadzając architekturę ARM do serwerów. Ta próba zakończyła się niepowodzeniem i firma ogłosiła upadłość. Teraz podobną próbę podejmuje AMD, zapowiadając premierę pierwszych swoich serwerowych produktów z procesorami ARM na 2015 r. W podobnym kierunku zmierza nowy gracz, firma Cavium. Plotki głoszą, że również Google i Facebook budują własne platformy serwerowe ARM.

Na razie żadna z faktycznych czy domniemanych inicjatyw nie zagraża pozycji Intela w świecie serwerów. Firma ma 97 % udziału w sprzedaży procesorów serwerowych, pozostałe 3 % należą do AMD. Dlatego w praktyce wymienione firmy w początkowych latach będą musiały zmierzyć się z zasadniczymi wyzwaniami związanymi ze stosunkowo niewielką skalą działalności oraz koniecznością zbudowania ekosystemu deweloperów. Te czynnik będą w pierwszych latach produkcji ograniczały wielkość sprzedaży. Nawet najlepszy stosunek ceny do wydajności niewiele znaczy, jeśli procesor nie obsługuje pełnego spectrum aplikacji, które można na nim uruchomić. Intel jest tego świadomy. W krótkim okresie (2015-2016) serwerowe procesory ARM nie stanowią zagrożenia dla interesów Intela. Jednak w dłuższym okresie mogą stać się realnym konkurentem. To dlatego Intela przenosi rozwiązania znane z procesorów klasy EX do tańszego segmentu EP.

Wydaje się, że premierę nowych Xeonów EP należy traktować jako przygotowanie do rozgrywki z nadchodzącymi procesorami ARM. Rynek serwerów zmienia się stosunkowo wolno w porównaniu do rynku komputerów osobistych. Przykładowo, udziały w sprzedaży tabletów mogą się wyraźnie zmieniać na przestrzeni kilku miesięcy, jeśli akurat ma miejsca premiera nowej wersji któregoś z popularnych modeli. Natomiast wdrożenia nowych serwerów w środowisku korporacyjnym to długoterminowe projekty. Wprowadzając tak duży zestaw nowych funkcji, Intel z wyprzedzeniem przygotowuje sobie grunt do potyczki z nowymi graczami.

To śmiały ruch. Zamiast typowego odświeżenia, zwiększenia szybkości zegara i nieznacznie liczby rdzeni, nowe procesory Haswell to cała seria obejmująca modele energooszczędne po 18-rdzeniowe monstra. Co istotne, te procesory są przeznaczony do platform serwerowych ze średniej półki. Nawet jeśli strategia Intela zadziała, nie zapobiegnie wejściu procesorów ARM na rynek, ale może sprawić, że skończą one w mniej dochodowych segmentach rynku. Podobnie, jak 10 lat temu Intel doprowadził do ograniczenia pozycji AMD.

Serwery ARM

Na przełomie września i października miały miejsce dwa ważne wydarzenia. Po pierwsze, podczas konferencji JavaOne AMD pokazało dwa systemy operacyjne (RedHata i SUSE), dwie implementacje Javy (OpenJDK oraz Oracle) oraz klaster Hadoopa po raz pierwszy uruchomienie na serwerach z procesorami ARM A57. Prezentacja Hadoopa to nie przypadek, ponieważ potencjalnymi klientami AMD są użytkownicy przetwarzający duże zbiory nieuporządkowanych danych. Niski pobór mocy przez procesory ARM czyni je dobrym wyborem do takich zadań.

Drugim ważnym wydarzeniem była premiera produkcyjnych serwerów HP ProLiant m400 wyposażonych w układy ARM przygotowane przez AppliedMicro. Są to pierwsze serwery klasy korporacyjnej z 64-bitowymi procesorami ARM. Mimo że branża od kilku lat interesowała się wykorzystaniem energooszczędnych procesorów ARM, możliwości testowania, które aplikacje mogą skorzystać z migracji na tę platformę, były ograniczone. Nie było bowiem na rynku serwerów ARM klasy korporacyjnej, które weszłyby w fazę produkcyjną. Na początku 2014 r. firma AppliedMicro rozpoczęła produkcyjną sprzedaż X-Gene, który jest pierwszym, 64-bitowym układem ARMv8 przeznaczonym do zastosowań serwerowych. Nowe serwery HP ProLiant m400, wykorzystujące właśnie układ X-Gene, trafią wreszcie do korporacyjnych centrów danych. Na serwerach można uruchomić system Ubuntu. RedHat zapowiada, że wersja jego systemu operacyjnego dla procesorów ARM będzie gotowa w 2015 r.


TOP 200