Są laury, nie ma spoczynku

O sukcesie informatyzacji świadczy stopień, w jakim udało się pobudzić ludzką odpowiedzialność i przedsiębiorczość.

O sukcesie informatyzacji świadczy stopień, w jakim udało się pobudzić ludzką odpowiedzialność i przedsiębiorczość.

Byłoby wielkim złudzeniem sądzić, że udane wdrożenie systemów informatycznych, integracja sieci i oprogramowania wewnątrz i na zewnątrz firmy (lub innej organizacji) polegają na uwolnieniu ludzi od różnych czynności i obowiązków, zastąpieniu ich pracy działaniem systemu, zwiększeniem ich swobody w podejmowaniu decyzji ze względu na zbawienną kontrolną funkcję procedur informatycznych, które nie pozwolą na popełnienie błędu. Owszem, te wszystkie fakty zdarzają się: i automatyzacja procesów, i wyeliminowanie uciążliwych rutynowych czynności, i wsparcie zarządcze. Ale nie są one istotą udanej informatyzacji. Mądrze przeprowadzona informatyzacja uwalnia pracowników i menedżerów od wykonywania działań mniej istotnych, które nie wnoszą do modelu biznesu kluczowej wartości. Często działania te były bardzo ważne w przeszłości albo sprawiały największą trudność, dlatego powierzenie ich wykonywania maszynom przynosi ulgę, zadowolenie, jest powodem do dumy i skłania do ogłoszenia triumfu informatyzacji. Tymczasem twórcze zastosowanie informatyki polega na czymś zupełnie innym.

Trzy cele

O twórczym zastosowaniu informatyki można mówić, gdy zostaną osiągnięte trzy cele. Pierwszym jest nadanie odpowiedniej logiki procesom biznesowym (ewentualnie również pomocniczym), logiki, która jest zaszyta w standardowych systemach, np. MRP II, czy logiki specjalnie skonstruowanej w nowym modelu przedsiębiorstwa, np. przystosowanie do handlu elektronicznego czy działania w zintegrowanym łańcuchu dostaw. Oznacza to zawsze zmianę (mniejszą lub większą) sposobu działania firmy, z tym że - to bardzo ważny element - ta zmiana nie byłaby możliwa bez wsparcia informatycznego. Na przykład w odniesieniu do maszynerii MRP od dziesięcioleci znano mechanizm planowania zawarty w tym standardzie, ale nie można było wyobrazić sobie jego praktycznej realizacji bez odpowiednich mocy obliczeniowych i pamięci, bez komputerów. Zalety scentralizowanej dystrybucji, bez magazynów pośrednich, też nie są nowością, jednak dopiero elektroniczna wymiana dokumentów urealniła wykorzystanie tej formy dystrybucji. Jest to bardzo subtelna gra: każdy następny etap informatyzacji ma sens, jeśli wiąże się z umożliwieniem działań, które były teoretycznie możliwe, ale ze względów technicznych nie do zastosowania. Zmiana kolejności - wymyślanie modeli, bo mamy teraz komputery - kończy się niepowodzeniem, czego dowodzą choćby liczne przypadki firm Nowej Gospodarki. Teoretyczna możliwość jest gwarancją, że biznes dojrzał do jej wdrożenia po dodaniu do niej informatyki, że to będzie funkcjonować.

Drugim celem, którego osiągnięcie świadczy o udanej informatyzacji, jest udostępnianie przez systemy informatyczne takich informacji, które są potrzebne - ba, szczerze pożądane - na różnych szczeblach zarządzania: od mistrza, poprzez kierownictwo jednostki gospodarczej, aż po zarząd całego przedsiębiorstwa, holdingu czy grupy firm. Te informacje, analizy, prognozy i symulacje stanowią wsparcie zarządzania.

Trzecim celem jest pobudzenie ludzkiej aktywności i przedsiębiorczości, uwidoczniające się przede wszystkim w większym i bardziej świadomym zaangażowaniu pracowników w sprawy firmy, silniejszym poczuciu odpowiedzialności za całość biznesu i własny odcinek działania, większej zaradności i pomysłowości na wszystkich stanowiskach, włącznie z robotniczymi. Ten cel jest najtrudniejszy do spełnienia, albowiem w odróżnieniu od dwóch pierwszych wymaga od przedsiębiorstwa bardzo zdrowych fundamentów społecznych, rynkowych i własnościowych. Innymi słowy takich warunków pracy, w których pracownicy i ich zwierzchnicy są przekonani, że efekty ich wysiłków nie idą na marne z przyczyn pozagospodarczych: z powodu układów i gier własnościowych czy odgórnych poleceń politycznych, a także w wyniku prywaty członków zarządu czy rad nadzorczych. Ludzie są gotowi walczyć z wszelkimi przeciwnościami dotykającymi ich firmę w wyniku działania reguł gospodarki rynkowej, ale nieuczciwość i prywata właścicieli, polityków i dyrektorów całkowicie ich demobilizuje i demoralizuje.

Może dziwić brak wśród tych celów np. redukcji kosztów czy zamrożenia kapitału, ograniczenia marnotrawstwa, pozyskania większego udziału w rynku, zwiększenia przychodu, zmniejszenia zatrudnienia itd. To są przecież wymierne wartości, które świadczą o tym, czy inwestycja była opłacalna, a przedsięwzięcie udane. W przypadku informatyzacji jest to jednak kryterium niewystarczające i nawet nie oddające sensu przeprowadzonych działań. Informatyzacja ma przysporzyć przedsiębiorstwu potencjału, a nie jedynie wpłynąć na bieżące wyniki ekonomiczne. Potencjał ten, powtórzę, polega na ukształtowaniu nowego lub w znaczącym stopniu zmodernizowaniu starego modelu biznesu, wsparciu informacyjnym kadry zarządzającej i wyzwoleniu zasobów przedsiębiorczości w całej społeczności przedsiębiorstwa.


TOP 200