Rzut myszą o ekran

Komputer jest skomplikowanym urządzeniem technicznym, a jego obsługa wymaga kwalifikacji - i to zarówno informatyka, jak i użytkownika. Brak właściwej opieki nad sprzętem szybko mści się na jego właścicielu.

Komputer jest skomplikowanym urządzeniem technicznym, a jego obsługa wymaga kwalifikacji - i to zarówno informatyka, jak i użytkownika. Brak właściwej opieki nad sprzętem szybko mści się na jego właścicielu.

Tymczasem użytkownicy traktują komputer jak magiczne pudełko, które ma działać „i już”, nie troszcząc się o to, że im bardziej wyrafinowane urządzenie, tym większej wymaga staranności. Gorzej, że wymogi prawidłowej pracy z urządzeniami komputerowymi często lekceważą także sami informatycy, którzy zostali przecież zatrudnieni właśnie w celu zapewnienia im odpowiedniej opieki i konserwacji. Na efekt nie trzeba długo czekać - komputery psują się znacznie częściej, niż wtedy, gdy byłyby lepiej obsługiwane.

Reminiscencje

Nonszalancki stosunek do urządzeń technicznych i brak szacunku dla maszyny jest skutkiem niskiej kultury technicznej Polaków, odziedziczonej po okresie PRL. O ile przed wojną brak właściwej konserwacji fabrycznych maszyn i urządzeń był nie do pomyślenia, po wojnie poziom kultury technicznej gwałtownie się obniżył, m.in. z powodu dopływu do przemysłu ogromnej liczby nowych pracowników wywodzących się ze wsi oraz braku konkurencji rynkowej. Do dziś na terenach wielu fabryk leżą „trupy” nigdy nie zamontowanych drogich urządzeń, sprowadzonych z Zachodu za ciężkie dolary. Te, które uruchomiono, szybko się psuły ze względu na brak właściwej konserwacji. Robotnik uderzający młotkiem czy kluczem w precyzyjne urządzenie nie jest tylko produktem „inteligenckich” dowcipów.

Dr Henryk Banaszak z Wydziału Filozofii i Socjologii Uniwersytetu Warszawskiego zwraca uwagę, że niski poziom kultury technicznej absolwentów szkół i uczelni wynika z braku poprawnej edukacji informatycznej w Polsce. Tymczasem wciąż trwa moda na popisywanie się w mediach nieznajomością matematyki i innych nauk ścisłych przez przedstawicieli kultury, nauki i polityki - ludzi, którzy spełniają w społeczeństwie ogromną rolę opiniotwórczą. - „Wielu ludzi z mojego środowiska nie posiada wysokiej kultury technicznej” - mówi inżynier Jacek Kubielski z Naczelnej Organizacji Technicznej. - „W naszym kraju nadal wyżej cenione są elementy wychowania humanistycznego aniżeli kultury materialnej, w której mieści się działalność inżynierska”. Jacek Kubielski zwraca uwagę, że należy zadbać o stworzenie równowagi między wychowaniem humanistycznym i technicznym.

Wiedza i kultura osobista

Poziom kultury technicznej uzależniony jest oczywiście od kultury osobistej. Ale użytkownikowi komputera niezbędna jest także wiedza, a nie tylko kultura. Nie można bowiem wymagać kultury technicznej od kogoś, kto nie posiada stosownej wiedzy. Znany jest dowcip o człowieku, który kupił sobie komputer i zwierza się przyjacielowi: „Klikam tą myszą, klikam, i nic”. - „Jak ty to robisz, że nic ci nie wychodzi?” - pyta zdziwiony przyjaciel. - „No, uderzam tą myszą o ekran...”. Inny dowcip z tego samego gatunku jest o człowieku, który mówi, że komputer jest OK, tylko ten pedał kiepsko działa... (chodzi o mysz). Inżynier Jacek Kubielski z NOT podkreśla: - „Jako społeczeństwo nie mamy właściwego stosunku do instrukcji obsługi urządzeń technicznych, z których korzystamy zbyt powierzchownie. Dlatego komputer traktowany jest w Polsce głównie jak dobra maszyna do pisania”.

Skutki lekceważenia tego problemu mogą być opłakane. W jednym z przedsiębiorstw zajmujących się projektami technicznymi pracownicy potrafili używać jedynie edytora tekstów. Ich edukacją techniczną zajmował się wyłącznie kolega, który miał dobre serce i w chwilach wolnych udzielał im wskazówek. Kiedy nagle go zabrakło, firma w krótkim czasie znalazła się niemalże na krawędzi bankructwa. Tak bardzo bowiem obniżyła się sprawność korzystania z komputerów, że nikt z pracowników nie potrafił szybko rozwiązać pojawiających się w trakcie pracy problemów technicznych.

Grzechy użytkowników

Na pytanie o grzechy pracowników przeciw kulturze obsługi sprzętu komputerowego informatycy pracujący w firmach, będących użytkownikami końcowymi, odpowiadają bardzo chętnie. Wymieniają pracowników, którzy nie znają podstaw komputera i traktują go wyłącznie jak maszynę do pisania. Ci bez przerwy zawracają głowę administratorowi, zwłaszcza kiedy nie mogą odnaleźć dokumentów przypadkowo porozrzucanych na dysku. Najbardziej oporni na wiedzę, nawet po wielu wskazówkach, nie umieją prawidłowo zalogować się, ani wylogować, a chcąc zakończyć pracę, wyjmują kabel zasilający z kontaktu albo wyłączają główny przełącznik.

Inny aspekt braku kultury technicznej to nieznajomość pewnych ogólnych reguł pracy z komputerem. Np. wielu użytkowników lekceważy konieczność robienia zapasowej kopii własnej pracy. Tymczasem komputery często ulegają awarii i można utracić efekty całodziennej pracy. Nie wszyscy także uświadamiają sobie, że po zakończeniu pracy należy utworzyć kopię zapasową.

„Artyści” rysują długopisami i flamastrami po , monitorach i obudowach. Naprawdę poważne grzechy to spożywanie posiłków przy komputerze i zalewanie napojami (kawą, herbatą, słodkim sokami) klawiatury, a nawet monitora. W znajomej firmie zdarzył się nawet wypadek spalenia obudowy komputera, która zajęła się od pozostawionego obok w popielniczce niedopałka papierosa.


TOP 200