Rzeczpospolita v. 3.5

Nikt nie odprawił egzekwii nad śp. Ministerstwem Nauki i Informatyzacji. Toteż dopóki nie powstanie Główny Urząd ds. Informatyzacji, tą dziedziną zajmie się minister spraw wewnętrznych i administracji, na którym spoczywa obowiązek budowy Schengeńskiego Systemu Informacyjnego (SIS II) oraz Sieci Teleinformatycznej Administracji Publicznej (STAP).

Nikt nie odprawił egzekwii nad śp. Ministerstwem Nauki i Informatyzacji. Toteż dopóki nie powstanie Główny Urząd ds. Informatyzacji, tą dziedziną zajmie się minister spraw wewnętrznych i administracji, na którym spoczywa obowiązek budowy Schengeńskiego Systemu Informacyjnego (SIS II) oraz Sieci Teleinformatycznej Administracji Publicznej (STAP).

Nie tak miało być. Miała powstać silna koalicja Prawa i Sprawiedliwości (PiS) oraz Platformy Obywatelskiej (PO) - mamy de facto koalicję PiS, Samoobrony, Polskiego Stronnictwa Ludowego i Ligi Polskich Rodzin. Informatyzacją administracji publicznej miał się zająć minister właściwy ds. administracji, czytaj Jan Rokita - został zaś Ludwik Dorn, minister spraw wewnętrznych i administracji. Dopiero za dwa miesiące powstanie Główny Urząd ds. Informatyzacji, którego prezesem najprawdopodobniej zostanie prof. Józef Oleński, główny ekspert PiS w sprawach infrastruktury informacyjnej państwa, w tym rejestrów państwowych. Tylko po co, skoro to odbiera władzę i kompetencje silnemu człowiekowi w nowym rządzie - Ludwikowi Dornowi?

Ponadto można sądzić, że Jarosław i Lech Kaczyńscy, obecnie najważniejsi bliźniacy w państwie, kompletnie nie rozumieją, czemu mają się przejmować rozwojem jakiegoś tam społeczeństwa informacyjnego. Na szczęście uznali za swój priorytet wejście Polski do strefy Schengen, zaś tym samym dali zielone światło swojemu zapleczu politycznemu, by tworząc Schengeński System Informacyjny (tzw. SIS II), uporządkować sferę rejestrów państwowych i uczynić z rejestru PESEL główny system referencyjny.

Niestety, pozbądźmy się złudzeń, że kogokolwiek poza garstką specjalistów i firm informatycznych, które liczą na rządowe kontrakty, interesuje problem modernizacji państwa z wykorzystaniem technik informacyjnych i komunikacyjnych (ICT). Najlepiej dało się to zauważyć po pierwszej konferencji ministra Ludwika Dorna, który połowę swojego wystąpienia poświęcił bliskim nam sprawom, zaś media odnotowały jedynie, że panem wiceministrem od PESEL został Grzegorz Bliźniuk, były dyrektor Departamentu Systemów Informatycznych Administracji Publicznej w Ministerstwie Nauki i Informatyzacji. Dla nas ważniejsze jest, że dzięki niemu została uchwalona w tym roku Ustawa o informatyzacji podmiotów realizujących zadania publiczne.

Rządowe klocki

Zostawmy na boku sentymenty. Owszem, mamy rząd mniejszościowy, ale raczej nie należy się spodziewać jakichś gwałtownych zmian w ciągu najbliższych kilku miesięcy. Toteż spróbujmy zrozumieć, o co toczy się gra.

Premier może dowolnie budować swój rząd z poszczególnych działów administracji rządowej ku strapieniu departamentów informatyki poszczególnych ministerstw, które znowu czeka reorganizacja. Kazimierz Marcinkiewicz, zlikwidowawszy m.in. Ministerstwo Nauki i Informatyzacji, dział Nauka przypisał Ministerstwu Edukacji, które odtąd będzie się nazywać Ministerstwem Edukacji i Nauki, zaś dział Informatyzacja - jak już wspomnieliśmy - ministrowi spraw wewnętrznych i administracji.

Do tegoż ministerstwa trafiły zatem dwa departamenty dawnego MNiI - Społeczeństwa Informacyjnego (dyrektorem jest Dariusz Bogucki) oraz Systemów Informatycznych Administracji Publicznej (dyr. Marek Słowikowski). Pieczę nad nimi będzie sprawował właśnie wiceminister Grzegorz Bliźniuk, któremu podlegają nadto Departament Rejestrów Państwowych oraz Centrum Personalizacji Dokumentów, słowem przejmie kompetencje Leszka Ciećwierza. Ale to nie wszystko. Grzegorz Bliźniuk musi się zająć SIS II - to było zadanie wiceministra Pawła Dakowskiego, pełnomocnika rządu ds. SIS II. Drugim jego celem stanie się niechybnie Sieć Teleinformatyczna Administracji Publicznej (STAP), nad którą pracował jeszcze w MNiI.

W sprawy SIS II jest też mocno zaangażowany Piotr Piętak, koordynator zespołu ds. administracji publicznej PiS, który został doradcą Ludwika Dorna w jego gabinecie politycznym. Notabene Piotr Piętak opowiada się za utworzeniem Głównego Urzędu ds. Informatyzacji. Ale zadajmy po raz kolejny pytanie: po co?

Cele, takie jak opracowanie i aktualizacja koncepcji i modelu infrastruktury informacyjnej państwa, zatwierdzenie założeń infrastrukturalnych systemów informacyjnych państwa czy też opracowywanie standardów informacyjnych da się realizować z powodzeniem w strukturze silnego resortu, jakim jest MSWiA. Także pod jego skrzydła mogłaby trafić zmodyfikowana Rada ds. Informatyzacji.

Poza tym wystarczy zapoznać się z projektem budżetu na 2006 r. (przygotowanym jeszcze za Marka Belki), by sprawdzić, że na nowy urząd nie ma pieniędzy. Jest tam, owszem, rezerwa celowa na przekształcenia instytucjonalne w administracji rządowej, ale większość środków pochłoną o wiele ważniejsze resorty z politycznego punktu widzenia, jak Ministerstwo Rozwoju Regionalnego, Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej, czy wreszcie Ministerstwo Sportu. Chyba że uznamy nowy urząd za wynagrodzenie dla prof. Józefa Oleńskiego za kilka lat wytężonej i skutecznej pracy na rzecz PiS. Ale jeśli Józef Oleński zostanie doradcą premiera ds. infrastruktury informacyjnej państwa, czyż to nie wystarczy?

Załóżmy, że nie. Wtedy okaże się, że Ludwik Dorn i jego podwładny Grzegorz Bliźniuk będą wzywani notorycznie przed oblicze prezesa Józefa Oleńskiego i napominani za np. jakieś drobne uchybienia przy budowie SIS II, ponieważ prezes urzędu, którego bezpośrednim zwierzchnikiem stanie się premier, będzie realnie wyżej w hierarchii władzy. Czy o to właśnie chodzi?

SIS II

Tymczasem jak wiadomo nie ma ważniejszego zadania niż SIS II i STAP. Do 2007 r., kiedy mamy wejść do Strefy Schengen, wokół działu Informatyzacja powinna zapaść cisza, by Ministerstwo Spraw Zagranicznych i służby, jak Straż Graniczna i policja wreszcie poczuły, kto tu rządzi. Dotychczas ignorowały jak tylko mogły poczynania Pełnomocnika Rządu ds. SIS. Nadzieja, że Grzegorz Bliźniuk wykaże się stanowczością i odwagą w podejmowaniu decyzji.

Właśnie tego potrzeba, by główną osią krajowego komponentu SIS II stał się jak na razie sprawnie działający Krajowy System Informatyczny Policji (KSIP). Należałoby go wyjąć ze struktur Komendy Głównej Policji i przenieść do MSWiA. Przeciwstawiać się będzie temu policja (inaczej przejdą im koło nosa etaty, pieniądze i splendor), ale po to jest ministrem Ludwik Dorn, by sobie poradził z niepokornymi służbami. Na dodatek Grzegorz Bliźniuk może liczyć na kompetentne grono fachowców od problematyki unijnej w Straży Granicznej, o ile nowy komendant główny płk Mirosław Kuśmierczyk, który dotychczas zajmował się zwalczaniem korupcji wśród funkcjonariuszy SG, z SIS II uczyni swój priorytet. Notabene, wciąż nie jest ukończona unijna część SIS II, którą od początku roku tworzy HP.

Tymczasem prace nad SIS II w Polsce trafiły już pod lupę Grupy Roboczej Rady ds. Ewaluacji Schengen (SCHEVAL), od opinii której zależy, czy staniemy się beneficjentami Układu z Schengen. Już na początku mamy pecha, ponieważ otrzymaliśmy do wypełnienia formularz przystosowany do warunków greckich...

A jakby tego było mało, Grzegorz Bliźniuk odpowiada też za dostosowanie systemu paszportowego do wymogów prawa unijnego, czyli m.in. wprowadzenie danych biometrycznych. Toteż lepiej skupić siły na tych kilku celach, niźli potykać się na Radzie Ministrów o pieniądze dla nowego urzędu.

STAP

Operatorzy telekomunikacyjni mają za sobą gorące lato. Właśnie 2 sierpnia br. ukazała się nieupubliczniona Uchwała nr 202/2005 Rady Ministrów w sprawie etapów budowy i ogólnych zasad funkcjonowania Sieci Teleinformatycznej Administracji Publicznej (STAP).

Koncepcję budowy wspólnej sieci administracji publicznej przedstawiono w dokumencie pt. "Sieć teleinformatyczna administracji publicznej (STAP). Założenia kierunkowe", przyjętym przez rząd 15 stycznia 2005 r.

Tyle że wtedy nie było mowy o tym, że gdy MSWiA ogłosi przetarg pod ogólnokrajową sieć teleinformatyczną na potrzeby Centralnej Ewidencji Pojazdów i Kierowców (CEPiK), to ta okaże się zalążkiem STAP. Ta uchwała pozbawiła MNiI ostatecznie resztek kompetencji.

Co dało tymczasowe powierzenie ministrowi spraw wewnętrznych i administracji obowiązków operatora sieci STAP? Pamiętajmy, że CEPiK jest finansowany z tzw. środka specjalnego, czyli 1 euro od ubezpieczenia pojazdu. Gdyby rząd chciał te pieniądze wydać otwarcie na budowę STAP, miałby na karku Najwyższą Izbę Kontroli za niezgodne z przeznaczeniem wydatkowanie publicznych pieniędzy. Toteż Gustaw Pietrzyk, dyrektor Departamentu Rejestrów Państwowych, świadom, że bez sensu jest budować dwie oddzielne sieci - jedną pod CEPiK, drugą jako STAP - wynalazł furtkę, która umożliwia w przyszłości budowę STAP na bazie WAN CEPiK. Siłą rzeczy Specyfikacja Istotnych Punktów Zamówienia (SIWZ) mówiła o nadmiarowych przepustowościach... Przetarg w końcu nie został rozstrzygnięty przed wyborami. Teraz, gdy dział Informatyzacja jest już oficjalnie w MSWiA, nic nie stoi na przeszkodzie, by to postępowanie zakończyć.

Na tym tle bledną wszelkie inne działania w rządowej informatyce. Dlaczego? Tylko Ludwik Dorn i Zbigniew Ziobro rzeczywiście przygotowywali się sumiennie od roku do przejęcia władzy. Reszta ministrów jest z łapanki. Nie tak miało być.

Słowo się rzekło

Zgodnie z przedwyborczymi zapowiedziami politycy PiS przystępują do realizacji planu reorganizacji Urzędu Regulacji Telekomunikacji i Poczty oraz Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. Docelowo ma powstać tzw. zintegrowany regulator, czyli Urząd Komunikacji Elektronicznej. Ponieważ fizyczna likwidacja KRRiT wymagałaby zmiany Konstytucji (do czego potrzeba 2/3 głosów w Parlamencie), to najpierw jej znaczenie ma zostać zmarginalizowane przez ograniczenie liczby jej członków do trzech. Antoni Mężydło, poseł PiS, zapowiedział również, że w ramach programu Tanie państwo, jednego ze strategicznych celów nowego rządu, liczebność urzędników KRRiT miałaby zostać ograniczona o 1/3 (ze 150 do ok. 100), zaś w przypadku URTiP z 600 do 400 osób, głównie za sprawą likwidacji regionalnych delegatur urzędu. Na stanowisko prezesa nowego urzędu typowana jest Anna Streżyńska, dyrektor Centrum Studiów Regulacyjnych.

(peg)

Polska resortowa

W Ministerstwie Finansów nie należy się spodziewać dymisji wiceministra Grzegorza Stanisławskiego. Toteż wszystkie rozpoczęte przez niego projekty, jak e-podatki czy MIS będą toczyć się dalej. Warto zwrócić uwagę, że MF 24 listopada br. organizuje kolejne spotkanie w ramach Otwartych Dni Informatyki. Tym razem chodzi o systemy informatyczne na potrzeby administracji celnej. Jak wiadomo Ministerstwo Finansów planuje przeprowadzenie otwartego postępowania przetargowego w tym zakresie, by sprawdzić rynek, czy jest coś lepszego od rozwiązań firmy Systemy Komputerowe Główka SA z Bielska-Białej, dotychczasowego monopolisty w tej dziedzinie.

Znowuż Krzysztof Michałkiewicz, nowy minister pracy i polityki społecznej, zmierzy się z budowanym od kilku lat Syriuszem. Ale może nie mieć nań czasu, ponieważ jego główny architekt - dyr. Zbigniew Olejniczak, formalnie podlega wciąż pod ministra gospodarki. Musi nastąpić kosztowna reorganizacja.

Niewiele wiadomo, co się stanie w Ministerstwie Zdrowia. Jeśli utrzyma się prof. Zbigniew Religa jako minister, to swoje kadry informatyczne będzie prawdopodobnie budował na fachowcach z Instytutu Kardiologii z Anina. Ale czy PiS w osobie sekretarza stanu Bolesława Piechy, dopuści do głosu zwolenników Andrzeja Sośnierza?

PS

Na śmierć zapomnieliśmy o dziale łączność, ale na razie zniknął on w zawierusze dziejowej w czeluściach nowego Ministerstwa Transportu i Budownictwa. Jak odnajdzie się jego właściciel, czyli podsekretarz stanu, damy znać. Jednym z jego pierwszoplanowych zadań będzie przygotowanie rozwiązań legislacyjnych pozwalających na uzyskanie przez Urząd Komunikacji Elektronicznej dodatkowych kompetencji, pozwalających na efektywne wprowadzenie konkurencji na polskim rynku telekomunikacyjnym.


TOP 200