Rząd planuje stworzenie społeczeństwa informacyjnego

Rada Ministrów przyjęła dokument określający założenia do zapowiadanej na 2001 r. strategii rozwoju społeczeństwa informacyjnego w Polsce.

Rada Ministrów przyjęła dokument określający założenia do zapowiadanej na 2001 r. strategii rozwoju społeczeństwa informacyjnego w Polsce.

Dokument programowy przedstawia ogólne tendencje rozwojowe w zakresie nowych technik komunikacyjnych i gospodarki elektronicznej. Przewiduje także skutki zastosowania technik cyfrowych w różnych sferach życia społecznego. Jego autorami nie są jednak przedstawiciele sfer rządowych, lecz specjaliści ze środowiska akademickiego. Przekazany do Sejmu dokument "Cele i kierunki rozwoju społeczeństwa informacyjnego w Polsce" opracowali naukowcy z Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie, Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie oraz warszawskiej Wyższej Szkoły Przedsiębiorczości i Zarządzania.

Zawarte w nim stwierdzenia mają charakter uniwersalny. Równie dobrze jak do sytuacji w Polsce, mogą odnosić się do sytuacji w innych krajach europejskich. Stanowią w istocie rejestr zagadnień związanych z powszechnym rozwojem cywilizacji teleinformatycznej. Traktują przy tym społeczeństwo informacyjne jako statyczny, docelowy model, którego osiągnięcie będzie uzależnione jedynie od spełnienia określonych warunków prawnych, administracyjnych, organizacyjnych czy edukacyjnych.

<B>Ogólnie pasujące</B>

Przedstawione materiały nie uwzględniają w dostatecznym stopniu polskich realiów. Nie pokazują naszych atutów i szans na rozwój bądź barier nie do pokonania. Konieczność stworzenia nowych regulacji prawnych, potrzeba przygotowania odpowiednich programów kształcenia, dostosowania rynku pracy do nie znanych dotąd wymagań pracodawców czy zapewnienia wystarczającej infrastruktury technicznej to problemy, z którymi - w różnym stopniu - borykają się również i inne kraje, łącznie z USA.

Jeżeli Polska chce być krajem nowoczesnym, to nie ma innego wyjścia, jak dołączyć do grona próbujących już dzisiaj zmagać się z wyzwaniami przyszłości. Ma jednak możliwość wyboru własnej formy tego udziału. Wydaje się, że znacznie efektywniejsze, dające większe szanse na rozwój byłoby wspieranie jednego, wybranego obszaru aktywności ekonomicznej czy społecznej. Polska nie jest przecież pustynią informatyczną. Jest wiele przedsiębiorstw i instytucji, które wdrażają potrzebne im systemy komputerowe, nie czekając na rządowe rozstrzygnięcia. Z pewnością udałoby się wybrać jedną lub dwie najbardziej obiecujące bądź potrzebne dziedziny i wspierać je tak, aby mogły dać impuls do rozwoju innych sfer życia gospodarczego czy aktywności publicznej.

Zamiast szukać tzw. lokomotywy, rząd jednak chce zająć się od razu wszystkim. Do końca maja przyszłego roku ma przygotować "Strategię rozwoju społeczeństwa informacyjnego w Polsce na lata 2001-2006 - ePolska" stanowiącą połączenie strategii cząstkowych opracowanych przez poszczególne ministerstwa.

<B>Potrzebny architekt</B>

Czy proponowane przez rząd resortowe podejście ma szansę na sukces w odniesieniu do rzeczywistości, w której coraz bardziej zacierają się podziały, a dominującą jej cechą staje się interdyscyplinarność? Czy można zbudować w całości coś, co nie jest do końca określone i uformowane? Wszak społeczeństwo informacyjne to proces, to ciągłe tworzenie i przekształcanie, dostosowywanie się do wciąż zmieniających się - za sprawą nowych technologii - okoliczności.

Może zamiast zlecać cząstkowe projekty poszczególnym ministrom, lepiej byłoby zamówić jeszcze jedną ekspertyzę czy raport. Niech zostaną określone nasze rzeczywiste największe atuty i najsłabsze punkty. Niech zostanie podjęta decyzja, na czym nam najbardziej zależy, na czym chcemy się w pierwszym rzędzie skupić, jakie są nasze największe potrzeby czy też szanse na sukces.

Uaktywnienie całości wymaga najpierw ruszenia jednego, napędowego elementu. Jeżeli problem zostanie postawiony w kategorii ogólnego rozwoju kraju, a nie w perspektywie partykularnych interesów resortowych, łatwiej będzie dokonać wyboru, czy stawiamy na edukację, czy na rozwój infrastruktury technicznej, czy na zastosowania w administracji, czy na wdrożenia w małych firmach itd. W innym przypadku, zanim zrealizujemy nieśmiertelny plan pięcioletni, społeczeństwo informacyjne może tak się zmienić, że będziemy potrzebowali kolejnego programu dostosowawczego.

***

Społeczeństwo informacyjne: nie tylko prawo

Sejm przyjął uchwałę w sprawie budowania podstaw społeczeństwa informacyjnego w Polsce