Rząd cyfrowy czy analogowy?

Lepsze warunki dla unowocześnienia państwa, gospodarki i społeczeństwa z wykorzystaniem technologii cyfrowych wymagają kompetentnego przywództwa i wsparcia premiera lub wicepremiera.

Światowy kryzys gospodarczy trwa i trudno wykluczyć, że się nie pogłębi. Można jednak uznać, że w pewnej mierze jest to również czas szans. Wszyscy świadomi uczestnicy gospodarki, polityki, życia społecznego są umotywowani, aby szukać innowacyjnych koncepcji zmian dotychczasowych sposobów działania. Sporo nadziei pokłada się w technologiach informacyjnych. Chyba nigdy w historii gospodarczej świata, nawet w okresach przełomowych, takich jak pojawienie się maszyn parowych czy elektrycznych, nie roztrząsano tak dogłębnie potencjalnego znaczenia i wielorakich zastosowań jednego obszaru technologicznego. Po kilku latach mglistych intelektualnie rozważań o budowaniu społeczeństwa informacyjnego, zaczęto mówić o konkretnych rozwiązaniach sieciowych, które rozruszają różne sektory gospodarki, usług, handlu i produkcji przemysłowej.

Parcie na szkło

Innowacyjne rozwiązania dostarcza głównie rynek prywatny, ale polityka bywa potrzebna, aby biznes działał lepiej. Warto pamiętać, że to w dużej części wynik zapoczątkowanej ponad 20 lat temu liberalizacji sektora telekomunikacji, który przez większą część XX wieku działał w formie ociężałych narodowych monopoli, a także częściowej liberalizacji sektora mediów. Oba rynki są nadal częściowo regulowane, ale zamysł zunifikowania i połączenia systemów regulacyjnych wciąż się nie do końca udał, przynajmniej Polsce.

Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji ma konstytucyjne umocowanie, gwarantujące działanie niezależne od rządu, ale nie od polityki. Koncepcje zmiany jej statusu budzą histeryczne reakcje działaczy partyjnych, zatroskanych o parytet obecności w publicznej telewizji. Przesłanki takiej konstytucyjnej niezależności KRRiT nieco już zwietrzały. Pochodzą z zupełnie innej epoki budowania w Polsce gwarancji dla demokracji, kiedy przejęcie władzy nad mediami utożsamiano z odsunięciem funkcjonariuszy reżimu komunistycznego.

Gdzieś tam w tle, poza wiedzą szarego człowieka, buzują bardziej przyziemne, materialne interesy twórców żyjących z pieniędzy publicznych mediów elektronicznych. Dlatego główny punkt kontaktowy KRRiT z rządem znajduje się w Ministerstwie Kultury i Dziedzictwa Narodowego, całkowicie bezradnym w sprawach mających jakikolwiek kontekst techniczny. Pokazało to, próbując wdrożyć przepisy unijnej dyrektywy audiowizualnej. Pomysł zapanowania nad mediami w Internecie okazał się porażką. Na dodatek ministerstwo, któremu przypisano w niejasnym podziale kompetencji budowanie kapitału społecznego, w ogóle nie radzi sobie z konsultowaniem projektów. Przykładem może być brak jakiejkolwiek debaty nad stanowiskiem rządu w negocjacjach nad międzynarodowym porozumieniem ACTA.

Wszędzie światłowody

Jednym z pierwszych zadań nowego Sejmu będzie zatwierdzenie wyboru regulatora rynku telekomunikacyjnego, prezesa UKE, ponieważ kadencja Anny Streżyńskiej skończyła się w maju br. W związku z tym jest jeszcze trochę czasu na podsumowania. Już teraz warto skomentować pozycję resortowego partnera UKE w rządzie. Dotąd było to Ministerstwo Infrastruktury, które niedawno zaczęło odzyskiwać właściwość centrum kompetencji w sprawach polityki telekomunikacyjnej, m.in. dzięki środkom unijnym na tzw. projekt systemowy wywalczonych w boju z MSWiA. Te miało własny pomysł na asystowanie samorządom w budowie sieci szerokopasmowych. Przy okazji tuż przed wyborami wyartykułowano koncepcję skupienia dodatkowych kompetencji wobec polityki rozwoju technologii informacyjnych. Czy w ramach nowego rządu rzeczywiście powstanie ministerstwo pełniące nie tylko rolę administracji łączności, czyli odpowiadające za politykę telekomunikacyjną oraz wspieranie rozwoju sieci szerokopasmowych budowanych przez samorządy, ale i elektroniczną administrację?

Minister właściwy w sprawach łączności, dotąd był to Minister Infrastruktury, który nominalnie odpowiada za wdrażanie unijnej strategii Agenda Cyfrowa, firmował formalnie wymyślony w UKE projekt ustawy szerokopasmowej, niezbędnej do sprawnego wydatkowania środków unijnych. To jednak UKE przypisano cały szereg kompetencji regulacyjnych wobec samorządowych sieci szerokopasmowych. Z kolei niebanalne kwestie dopuszczalności pomocy publicznej w sieciach szerokopasmowych pozostają kompetencją UOKiK, bo wynika to z konstrukcji unijnej administracji chroniącej konkurencję.

Rządy komputerów

Pomysł na wydzielenie problematyki elektronicznej administracji z dotychczasowych struktur MSWiA to poważny dylemat, ponieważ staje się coraz bardziej jasne, że pomimo wciąż niełatwych w realizacji technicznych i infrastrukturalnych wyzwań nie można już planować modelu państwa w kategoriach informatyzowania usług administracji. Lepiej sformułowanym celem jest reformowanie administracji z innowacyjnym wykorzystaniem możliwości stwarzanych przez technologie informacyjne. Tworząc ewentualne nowe centrum kompetencji w sprawach elektronicznej administracji, mające zintegrować wysiłki rozproszone w wielu różnych urzędach, nie można popsuć tego, co już się nieźle udaje, np. projektów realizowanych z powodzeniem w resortach sprawiedliwości i zdrowia. Takie potencjalne wyjątki od zakładanej reguły zintegrowania polityki e-administracji w jednym urzędzie poddają w wątpliwość całą koncepcję.

Agenda Cyfrowa dla Europy wskazuje dobitnie państwom członkowskim, że technologie informacyjne są narzędziem do osiągnięcia wspólnych celów gospodarczych. Wiąże się z tym cały szereg poważnych wyzwań, wymagających wsparcia polityki, w tym zapewnienie szybkiego, nielimitowanego Internetu wszystkim Europejczykom, również tam, gdzie do dzisiaj nie działają mechanizmy rynkowe. To nie tylko budowa nowych sieci na rozległych obszarach zapóźnień w Polsce, ale również znoszenie innych barier w mobilności, cenach roamingu, handlu elektronicznym, dostępie do treści, edukacji, ochrona mniejszości kulturowych. Jednolity rynek to też przecież unia walutowa, system bankowy, finansowy, transport, bezpieczeństwo, obronność. To strategiczny projekt polityczny dla całego rządu.


TOP 200