Ryszard Krauze

Jest dziś prezesem Prokom Investment, przewodniczącym Rad Nadzorczych spółek Petrolinvest i Bioton. W 2008 r. sprzedał Asseco Poland akcje Prokom Software, który zakładał ponad dwadzieścia lat wcześniej, jeszcze w Niemczech.

O którym Ryszardzie Krauzem Państwo słyszeli? O tym, co 22 lata temu zakładał Innowacyjny Zakład Techniki Komputerowej Prokom, później zwanym Prokom Komputer System R. Krauze, czy o tym, co szuka ropy w Kazachstanie i inwestuje w biotechnologie? A może widzieli go Państwo na słynnym turnieju tenisowym w Sopocie, gdzie podejmował w swojej loży prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego lub na sławetnej prezentacji prokuratora Jerzego Engelkinga z 2007 r.? Wedle niego minister Janusz Kaczmarek odwiedził w hotelu Marriot apartament nr 4020, wynajmowany przez Ryszarda Krauzego, aby podzielić się z nim informacją o aferze gruntowej. Po dwóch latach okazało się to nie do udowodnienia i prokuratura umorzyła postępowanie. Choć ten "atak" na jego osobę doprowadził do jego wycofania się z branży IT.

Skąd jeszcze można znać Ryszarda Krauzego? Z informatyzacji ZUS. Ten kontrakt był dźwignią rozwoju dla Prokom Software, którego prezesem przez lata był Ryszard Krauze. Choć opinia publiczna traktuje to przedsięwzięcie wciąż nieufnie, gdyż onegdaj mówiono, że to największa klapa polskiej informatyki publicznej i przykład korupcji politycznej. Czarny PR zrobił swoje i na niewiele zdają się kolejne nagrody, które otrzymuje Kompleksowy System Informatyczny ZUS z tą największą - w tym roku ZUS wypłacił pierwsze emerytury osobom objętym reformą emerytalną z 1999 r. To najlepszy znak, że system działa sprawnie. Choć to już częściowo zasługa Adama Górala i zespołu, który przejął po Ryszardzie Krauzem.

Można by przedstawiać oblicza prezesa Ryszarda Krauzego godzinami. Czemu zawdzięczał pozycję rynkową Prokom Software? Nie autorskiej technologii i niepowtarzalnym kompetencjom, lecz intuicji i skuteczności prezesa. Konsekwentnie realizował on z pozoru prostą strategię, polegającą na informatyzacji największych instytucji i firm o państwowym rodowodzie. Dążąc do celu, potrafił "odwiedzać" o 2 w nocy w ich domu osoby odpowiedzialne za informatyzację administracji. Choć - co potwierdzają jego partnerzy i przeciwnicy - jak już coś robił, to najlepiej, jak był w stanie. Silna osobowość, legendarna umiejętność zjednywania ludzi oraz doskonałe kontakty w świecie biznesu i polityki stwarzały poczucie bezpieczeństwa wszystkim, którzy polegali na sukcesach Prokomu. Niezależnie od zmieniających się konstelacji politycznych, firma i powiązane z nią spółki miały pod dostatkiem zleceń. To oblicze prezesa Prokomu jest dobrze znane opinii publicznej.

Drugie oblicze, chętnie utrwalane przez firmowy PR, to wizjoner, który lubi ryzyko. Ryszard Krauze zbudował wielką firmę, będącą potentatem na rynku informatyki publicznej. Naczelny Informatyk Kraju, jak czasami ironicznie się go nazywa (w niektórych kręgach bywa też nazywany "największym płatnikiem"), o kilka kroków wyprzedził konkurentów, w tym zagraniczne koncerny. On informatyzował, kiedy inni tylko sprzedawali. Kiedy konkurenci zaczęli go doganiać, wykonał kolejny manewr wyprzedzający - postawił na agresywną konsolidację rynku IT. Kupił udziały w kilkudziesięciu firmach, których kapitalizacja w czerwcu 2007 r. przekraczała 8 mld zł! A potem doszło do fuzji stulecia. Prokom połączył się z .

Trudno zatem oceniać, kogo widzimy w Ryszardzie Krauzem: wizjonera, milionera czy biznesmena lat minionych? On sam - gdy został ostatnio uhonorowany Wektorem 20-lecia przez Konfederację Pracodawców Polskich za "łączenie sukcesów gospodarczych z pracą na rzecz dobra publicznego, twórczy mecenat nad ojczystą kulturą, troskę o losy dziedzictwa narodowego oraz wspieranie polskiego sportu i sportowców, za działalność charytatywną niosącą radość i uśmiech niepełnosprawnym dzieciom" - powiedział dziennikarzom, iż największy sukces jest ciągle przed nim. Czy będzie to ropa, czy leki?


TOP 200