Rysowanie wielkich wizji

Złożoność współczesnego świata jest zbyt wysoka i najgorsza metoda, jakiej można używać do projektowania przyszłości, to ekstrapolacja trendów.

Michał Protasiuk, pisarz, za swoją drugą powieść "Struktura" uhonorowany w br. Nagrodą Literacką im. Jerzego Żuławskiego. Debiutował w 2003 r. opowiadaniem "Projekt Golgota" na łamach "Science Fiction", w 2006 r. ukazała się jego pierwsza powieść "Punkt Omega". Michał Protasiuk jest związany z poznańskim klubem fantastyki "Druga Era" oraz fanzinami "Inne Planety" i "deZinformator", publikuje także teksty krytyczne w "Czasie Fantastyki". Jak wspomina w notce na swojej stronie internetowej, zawodowo jest badaczem marketingowym, zainteresowanym m.in. statystyką i metodami analizy danych. Literacko - wielbiciel Dostojewskiego i Lema, Dukaja i Houellebecqa, Gibsona i Pynchona. Muzycznie - fan alternatywnego rocka, chciałby wypić piwo z Kim Gordon (bass i wokal Sonic Youth - red.).

Jeszcze w latach 70. intelektualiści obiecywali sobie bardzo wiele po nauce o przyszłości, czyli futurologii. Minęło kilkadziesiąt lat i futurologia kompletnie się skompromitowała. Jedyny futurolog, który może teraz spojrzeć w lustro bez wstydu, to Alvin Toffler, w przeszłości lekceważony z powodu braku konotacji z akademickim środowiskiem (choć i on zaliczył niezły blamaż, publikując na dwa lata przed finansowym kryzysem "Rewolucyjne bogactwo"). Złożoność współczesnego świata jest po prostu zbyt wysoka i najgorsza metoda, jakiej można używać do projektowania przyszłości, to ekstrapolacja trendów. Wystarczy spojrzeć choćby na prognozy kursów walutowych sprzed kilku lat i porównać je z aktualnymi notowaniami. Często wygląda to po prostu komicznie.

I tak jak świat nauki zdał sobie sprawę z nędzy futurologii, tak literatura SF również musiała tę lekcję przyswoić. Jeśli ktoś chce dzisiaj zajmować się pisaniem SF, powinien odpuścić sobie stawianie prognoz na poważnie, zwłaszcza w działce technologicznej, gdyż ryzykuje ośmieszenie, a o wartości dzieła i tak nie decyduje trafność przedstawionych tam wizji. Trafne przewidywanie przyszłości nie powinno być ambicją pisarzy science fiction.

Myślę, że prognostyczny ciężar współczesnego SF przesunął się w inną stronę. Człowiek i jego natura zmieniają się znacznie wolniej niż technologia, i to jest pole, na jakim ambitna, futurologiczna science fiction ma wiele do powiedzenia. W jaki sposób człowiek odnajdzie się w świecie przyszłości, w konfrontacji z ekspotencjalnym postępem technologicznym? Formułując problem w ten sposób, redefiniujemy zadania literatury science fiction. Przestaje ona być dziecinną zgaduj-zgadulą, a zamiast tego stawia poważne pytania o kondycję człowieka. Pytania, które zawsze warto zadawać, niezależnie od tego, czy sportretowane wizje przyszłości zostaną zrealizowane, czy nie.


TOP 200