Rynek wielkich nadziei

Nie od dziś wiadomo, że sektor małych i średniej wielkości przedsiębiorstw jest najbardziej perspektywicznym klientem branży teleinformatycznej w Polsce. Badania rynku pokazują, że w dalszym ciągu ten potencjał jest niewykorzystany.

Nie od dziś wiadomo, że sektor małych i średniej wielkości przedsiębiorstw jest najbardziej perspektywicznym klientem branży teleinformatycznej w Polsce. Badania rynku pokazują, że w dalszym ciągu ten potencjał jest niewykorzystany.

Czy polskie małe i średnie przedsiębiorstwa potrzebują nowoczesnych technologii informatycznych? Tak. Czy dostawcy informatyki potrzebują silnego sektora MSP? Bezwzględnie tak. Dlaczego więc, skoro obie strony mogą tak wiele zyskać na współpracy, proces wkraczania informatyki do świata małych i średnich przedsiębiorstw napotyka przeszkody?

Ważny mały klient

Determinacja, z jaką producenci i dystrybutorzy rozprawiają o potencjale małego biznesu w Polsce, od kilku lat zwraca uwagę analityków rynku. Nic dziwnego. Liczba dużych kontraktów w sektorze finansowym czy administracji państwowej jest skończona i trzeba poszukiwać klientów także poza listą 500 największych polskich przedsiębiorstw.

Małe i średnie przedsiębiorstwa jawią się jako klienci idealni. Wolni od nacisków politycznych, inwestujący z przekonania, a nie w pogoni za modą. Zarządy firm z sektora MSP najczęściej wydają na informatykę własne pieniądze, a nie anonimowych akcjonariuszy, więc łatwiej przekonać je racjonalnymi argumentami. Teoretycznie wystarczy pokazać, jak dzięki pomocy systemu zaoszczędzić na wydatkach albo pomnożyć zysk.

Największe krajowe i zagraniczne firmy IT opracowują produkty specjalnie z myślą o MSP, organizują dedykowane zespoły zajmujące się edukacją klientów i sprzedażą.

Nieopłacalna informatyka?

Po przystąpieniu do Unii Europejskiej i konieczności stawienia czoła nie tylko krajowej, ale i zagranicznej konkurencji, inwestycje przedsiębiorców w podnoszenie wydajności wydają się nakładem niezbędnym. Niestety, to w dużej mierze teoria. Nakłady sektora MSP na technologie informatyczne w dalszym ciągu rozczarowują, przynajmniej jeśli oceniać je na podstawie badań statystycznych.

Polski oddział Microsoft we współpracy ze Szkołą Główną Handlową przygotowuje co kwartał badania koniunktury na produkty informatyczne w sektorze MSP. Ostatnie opublikowane badania przeprowadzone w maju 2005 r. przynoszą dość pesymistyczny obraz inwestycji informatycznych sektora małej przedsiębiorczości. Okazuje się, że całkiem dobra koniunktura gospodarcza nie zachęciła przedsiębiorców do podnoszenia wydatków na informatykę. Autorzy badania twierdzą, że pod względem skłonności do zakupów produktów informatycznych, firmy z sektora MSP są na poziomie takim samym jak w listopadzie 2003 r. Nie są to pozytywne dane, zważywszy na fakt, że dwa lata temu duża część gospodarki była pogrążona w kryzysie.

Znamienna jest kiepska ocena wystawiona przez ankietowanych produktom informatycznym. Miarą niezadowolenia jest przeważająca opinia, że wzrost nakładów na IT w żaden sposób nie znajduje odzwierciedlenia w przychodach firmy. Niespełna 20% spośród ponad 500 ankietowanych przedsiębiorców odpowiedziało, że dostrzega pozytywną zależność między wydatkami na IT a wynikami finansowymi. Podobne opinie wyrażają przedsiębiorcy w kwestii przydatności informatyki jako narzędzia służącego obniżeniu kosztów działalności firmy. Aż 35% ankietowanych zadeklarowało, że w okresie objętym badaniem informatyka nie przyczyniła się do redukcji wydatków firm.

Z kolei wykorzystanie technologii IT w mikroprzedsiębiorstwach badała Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości. Również najmniejsze firmy (zatrudniające od 1 do 9 osób) nie wypadają dobrze. Mniej niż połowa dysponuje komputerem! Tam gdzie przedsiębiorcy mają komputer, wykorzystują go wyłącznie do prostej ewidencji wymaganej przepisami prawa. Trudno w tej sytuacji mówić, że informatyka jest narzędziem kreującym przewagę nad konkurentami.

Wydajność do poprawki

W ostatnim czasie przeprowadzono wiele badań dotyczących produktywności. Najczęściej cytowane to badania wykonane przez ośrodek statystyczny Unii Europejskiej - Eurostat i OECD. Wyłaniający się z tych badań obraz polskiego pracownika jest taki - pracowity, ale mało wydajny.

Według OECD, Polak poświęca na pracę 1984 godziny rocznie. W tym rankingu lepsi są tylko Koreańczycy, którzy przepracowują prawie 2400 godzin. W ujęciu godzinowym Polacy pracują więcej od Japończyków, nie mówiąc już o obywatelach innych krajów Unii Europejskiej (średnia 1550 godzin). Na tym jednak kończy się dobra pozycja w rankingach.

Biorąc pod uwagę wydajność pracy w porównaniu z liczbą przepracowanych godzin, znajdujemy się na szarym końcu. W 2003 r. dla średniej europejskiej wartości 100, polska wydajność wyniosła 43. Gorsi od nas byli jedynie Litwini. Pozytywnym sygnałem płynącym z cytowanych badań jest prognoza mówiąca, że polska produktywność w przeliczeniu na zatrudnionego będzie szybko rosła. W 2006 r. wyniesie 62,9% średniej dla krajów EU. Branża informatyczna liczy, że efektywność ta będzie wzrastać dzięki wzmożonym inwestycjom w nowe technologie.


TOP 200