Rynek otwiera się na Big Data

Big Data jest coraz popularniejszym hasłem. Podczas debaty organizowanej przez Computerworld staraliśmy się ustalić, jak wygląda rynek tego typu rozwiązań w Polsce.

Zdaniem Adama Bartosa, dyrektora ds. technologii, SAS Institute, temat Big Data, świadomie tak określony przez klientów, pojawił się w ub. r. - wtedy firma zaczęła dostawać od klientów pytania o rozwiązania Big Data. Często natomiast klienci mają do czynienia z zagadnieniami, które są Big Data, choć tak ich nie nazywają.

Rośnie zainteresowanie

Coraz częściej pojawia się pytanie, co zrobić z archiwalnymi danymi, które przechowuje się np. w hurtowni danych i czy to także jest Big Data. "Z ekonomicznego punktu widzenia, już nie opłaca się ich przechowywać w standardowy sposób, co nie oznacza, że firmy nie chcą czegoś zrobić z danymi, których przetwarzanie i przechowywanie przekracza ich dotychczasowe możliwości" - podkreśla Adam Bartos.

Zobacz również:

Z jego obserwacji wynika, że niektórzy klienci przeanalizowali już temat Big Data, niektórzy go odrzucili, inni stwierdzili, że interesuje ich tylko wybrany obszar. "Często mają bardzo sprecyzowane zainteresowania - chcą np. analizować zachowania klientów serwisów internetowych. Natomiast są też osoby, które uważają, że Big Data to kolejne modne określenie, ale w praktyce wnosi niewielką wartość biznesową" - mówi Adam Bartos.

Według Daniela Mordarskiego, Business Solution Managera w firmie Qumak, pierwsze rozmowy o Big Data pojawiły się w 2008 r., choć jeszcze nie stosowano tego określenia. "Rozmawialiśmy z klientami o tym, w jaki sposób przetwarzać duże wolumeny danych, nie odcinać logów, historii z hurtowni danych, etc. Ale klienci traktowali to wówczas raczej jako potężną hurtownię danych. Pierwsze zapytania z Big Data w nazwie w pojawiły się w drugiej połowie 2012 r., teraz już trwają wdrożenia tych rozwiązań" - opowiada.

W tej chwili wszyscy duzi producenci oferują jakieś rozwiązanie do przetwarzania dużych wolumenów danych w swoim portfolio. Klienci to na razie duże firmy, które doskonale wiedzą, czego chcą, mają hurtownie danych, ale działają one niewydajnie. Przedsiębiorstwa chcą wykorzystywać możliwości związane z raportowaniem i z analizowaniem danych. "Od początku tego roku widzimy duże ożywienie. Wprawdzie rośnie świadomość Big Data, ale wciąż jest to rozwiązanie drogie, nie stać na nie wszystkich firm, poza tym nie każde przedsiębiorstwo potrzebuje czegoś więcej, niż zapewnia zwykła hurtownia danych" - tłumaczy Daniel Mordarski.

Wielkie dane przyjdą z Zachodu

Rynek polski na razie znacząco różni się od zachodniego, pytanie więc, czy polskie firmy w ogóle mają wystarczające ilości danych, aby można było mówić o Big Data?

"W Polsce nie ma tak wielu firm, które przetwarzają petabajty danych, jak w Europie Zachodniej. Natomiast niejednokrotnie w przypadku globalnych korporacji zdarza się, że decyzja o wdrożeniu rozwiązań Big Data podejmowana jest na poziomie centrali i obejmuje również ich polskie oddziały. Nawiązując do zadanego pytania - ilość danych nie jest jedynym kryterium decyzji o wyborze lub nie rozwiązania Big Data. Poza wolumenem danych istotnym czynnikiem jest również częstotliwość korzystania z tych danych jako repozytorium do różnego typu analiz bądź raportów. A takich firm w Polsce, które swoją przewagę konkurencyjną upatrują w szybkim raportowaniu, mamy naprawdę dużo. I to też są klienci na rozwiązania Big Data" - twierdzi Daniel Mordarski.

Adam Bartos uważa, że Polska pod tym względem jest nieco za Europą Zachodnią. Określone modele biznesowe, wykorzystujące duże ilości danych, już funkcjonują od jakiegoś czasu na Zachodzie, w naszym kraju dopiero zaczynają się pojawiać i powoli zdobywać popularność.

"Rynek w Europie Zachodniej doszedł do takiego punktu, że nawet konkurencyjne organizacje (operatorzy telekomunikacyjni) są w stanie zbudować konsorcjum, żeby integrować dane o klientach i w postaci pewnych usług sprzedawać te informacje na zewnątrz, np. małym lokalnym firmom. Oczywiście, towarzyszą temu wyzwania związane z data governance, bezpieczeństwem. Dane geolokalizacyjne, dane dotyczące klientów, pochodzące z różnych źródeł to właśnie Big Data. Powstają nowe modele biznesowe, które korzystają z tego rodzaju przetwarzanych danych" - opowiada Adam Bartos.

Dla kogo Big Data?

Jakie branże zaczynają korzystać z Big Data i w jaki sposób? Zdaniem Adama Bartosa, niektóre firmy chcą wykorzystywać dane z sieci społecznościowych do swoich zagadnień CRM, inne mają problem z ilością danych, które chcą przetwarzać.

Z Big Data będą korzystały przede wszystkim firmy, które muszą personalizować swoje działania marketingowe, a mają tak dużo klientów, że każde nowe źródło informacji poprawi ich efektywność sprzedażową. Modele analityczne oceniające skłonność klienta do odejścia mają pewną skuteczność, nowe źródło informacji może ją podnieść, a to z kolei łatwo przeliczyć na wzrost przychodów. Na przykład firmy telekomunikacyjne coraz aktywniej próbują wykorzystywać dane dotyczące monitorowania swojej sieci, a banki - transakcji.

Ważnym trendem jest także wykorzystanie mediów społecznościowych w różnych celach, tutaj także potrzebne są mechanizmy analityczne. Co ciekawe, te dane są dostępne publicznie, firmy, które chcą je analizować nie muszą ich przechowywać, wybierają model outsourcingowy.

"W mediach społecznościowych ludzie dobrowolnie publikują swoje preferencje - to nieocenione źródło informacji sprzedażowych dla firm. Druga ścieżka to nieustrukturyzowane dane, pochodzące z rynków, ale nie z portali społecznościowych (np. zbierane przez firmy badań rynkowych). I to podejście skutkować będzie rozwojem biznesu polegającego na zbieraniu i analizowaniu dużych wolumenów danych oraz ich sprzedaży w postaci gotowych, dedykowanych dla konkretnych klientów opracowań. Dane zewnętrzne, dostarczone przez takie podmioty będą wiązane z danymi posiadanymi przez firmę, żeby np. porównać własne portfolio z obrazem konkurencji" - prognozuje Daniel Mordarski.

Zdaniem Adama Bartosa, ciekawym wątkiem są dane generowane automatycznie. "Jeszcze kilka lat temu nie nazwalibyśmy tego Big Data. Można tu podać przykład wdrożeń z Europy Zachodniej - wykorzystanie danych pochodzących z monitorowania drogiej infrastruktury przemysłowej wydobycia gazu ziemnego. Maszyna generuje taką ilość danych, że to jest Big Data, dzięki analityce można przewidywać, kiedy maszyna się zepsuje i uniknąć przestoju czy zaplanować konserwację na podstawie zmian w monitorowanych parametrach" - opowiada.

Nowi gracze?

"Big Data oznacza nowe możliwości dla firm zajmujących się danymi. To jest na pewno rynek do wzięcia, powstaje na nim wiele nowych rozwiązań, jest pole do popisu dla innowacyjności, kreatywności" - mówi Adam Bartos.

Co w tej chwili daje możliwość osiągnięcia szybkiego sukcesu? Jak można przekonać klienta, że Big Data to słuszny kierunek, że warto w to inwestować? Zdaniem Daniela Mordarskiego, można mówić o swoistej modzie na "quick wins", klienci oczekują, że w przypadku każdego wdrożenia pierwsze sukcesy biznesowe osiągną już po kilku miesiącach. Najczęściej chodzi o analizę różniącą się od typowego Business Intelligence - predykcyjną, opartą na bardzo dużej ilości zebranych danych. W przypadku tego typu wdrożeń na ogół celem jest zwiększenie sprzedaży. Narzędzia służą do wykonywania bardzo zaawansowanych analiz sprzedaży, klienci kupują lub sami gromadzą większą ilość danych.

Dużo mówi się o przetwarzaniu in-memory, które umożliwia bardzo szybkie działanie. "Nie uważam, że in-memory czy high performance analitics można utożsamiać z Big Data. In memory nie jest uniwersalnym rozwiązaniem. Wszystko zależy od tego, co chcemy w ostatecznym efekcie uzyskać. Jeśli zależy nam na interaktywnym data discovery, chcemy przyglądać się danym, analizować je pod różnym kątem, technologie in memory mają pewną przewagę" - wyjaśnia Adam Bartos.

Czy Big Data zmieni biznes? Dostępność dużych wolumenów danych będzie rosła, technologie się rozwijają, będą się pojawiać nowe usługi, na pewno w niektórych obszarach rynku krajobraz się zmieni. "Trzeba szukać nowych modeli biznesowych. Będą się pojawiały rozwiązania na styku różnych technologii. Na przykład firmy telekomunikacyjne dysponują wiedzą o klientach, której na razie nie są w stanie wykorzystać. Firmy poszukują rozwiązań, które pozwolą komercyjnie wykorzystać informacje" - uważa Adam Bartos. "Zmiana jest nieuchronna i nastąpi prędzej czy później. Czy będzie utożsamiana z Big Data? Pewnie tak, bo to popularny slogan" - dodaje.

Zdaniem Daniela Mordarskiego, Big Data nie jest dla wszystkich firm, Business Intelligence było bardziej powszechnie stosowane. Część firm będzie wykorzystywała już wstępnie przetworzone dane i nie będzie potrzebowała własnych rozwiązań Big Data. Duże firmy będą pionierami, za trzy lata wszystkie będą albo w trakcie albo po wdrożeniu. Przewagę konkurencyjną będą zdobywały właśnie dzięki Big Data.

***

Więcej o nowoczesnych narzędziach analitycznych: http://www.computerworld.pl/bigdata


TOP 200