Rynek PC

Bieżący rok zaczął się dość pomyślnie dla nabywców komputerów typu PC. Bowiem już w styczniu pod wpływem rosnącego zainteresowania środowiskiem MS Windows z naszych sklepów zaczęły znikać komputery wyposażone w procesory i386SX, ustępując w ten sposób miejsca wydajniejszym i lepiej dostosowanym do pracy w środowiskach graficznych maszynom spod znaku 486. Najszybsze komputery (486DX2/50-66MHz) zaczęły stopniowo tanieć, a większość klientów była zachęcana do zakupów korzystnymi formami płatności i gwarancji.

Bieżący rok zaczął się dość pomyślnie dla nabywców komputerów typu PC. Bowiem już w styczniu pod wpływem rosnącego zainteresowania środowiskiem MS Windows z naszych sklepów zaczęły znikać komputery wyposażone w procesory i386SX, ustępując w ten sposób miejsca wydajniejszym i lepiej dostosowanym do pracy w środowiskach graficznych maszynom spod znaku 486. Najszybsze komputery (486DX2/50-66MHz) zaczęły stopniowo tanieć, a większość klientów była zachęcana do zakupów korzystnymi formami płatności i gwarancji.

Jakby tego było mało, producenci nasi zaczęli się przymierzać do produkcji notebooków (najpierw Optimus, a potem Inwar i JTT) zaś inne firmy np. Yes Service rozpoczęły starania o uzyskanie certyfikatów ISO 9000. Zewsząd tchnęło więc optymizmem. Zapowiadał się zatem dla wszystkich kolejny, bardzo dobry rok.

Iść z duchem czasu

W bieżącym roku niemal wszystkie firmy krajowe zrezygnowały z montowania w swych komputerach płyt głównych wyposażonych li tylko w przestarzałą, acz sprawdzoną magistralę ISA, napędów "dużych" (5,25") dyskietek, twardych dysków o małej pojemności (poniżej 120 MB) itd., oferujące bogatsze konfiguracje. Większość producentów przyjęła też do wiadomości, że komputery mające mniej niż 4 MB pamięci RAM, pozbawione magistrali VLB lub PCI, gniazda ZIF oraz karty wideo co najmniej Trident 9000, stały się przeżytkiem.

W wprowadzaniu nowych technologii do krajowych produktów przodowały jak zwykle Inwar, JTT i Optimus. Firmy te jako pierwsze zaczęły stosować w swych wyrobach rozwiązania znane dotychczas z notebooków np. Advanced Power Management i tzw. "zielone" płyty główne, uzupełniając swe zestawy o monitory opatrzone znaczkiem EPA Energy Star. Fachowców zaś zaczynało dręczyć pytanie o dalszy rozwój procesorów (Pentium czy Power PC) oraz o skutki ewentualnej wojny między największymi producentami.

Skrzecząca rzeczywistość

Niestety, jak to zwykle w naszym kraju bywa, opisane trendy miały co najwyżej drugoplanowe znaczenie dla niemałej rzeszy użytkowników indywidualnych i drobnych przedsiębiorców, którzy rok lub dwa wcześniej zdołali nabyć komputer. Ich bowiem, wskutek znowelizowanych przepisów podatkowyych (ryczałt i VAT) po prostu nie było stać na ponowny zakup drogiego, nowoczesnego sprzętu. Nie pmagało dołączanie przez firmy hardware'owe DOS-u, MS Windows i niektórych aplikacji do nowych komputerów.

Mniej więcej w połowie roku sytuacja nieco się wyjaśniła (Intel rozwinął produkcję Pentium i DX4, a Apple, IBM i Motorola produkcję Power PC). Tak więc oba wrogie obozy zostały przy swoim. Na rynku natomiast znacznie podrożały kości pamięci RAM, wskutek pożaru, który wybuchł w jednej z fabryk na Tajwanie. Jego skutki najlepiej zaobserwować można było na szarym rynku. Na giełdzie za 1 MB kość pamięci sprzedający zaczęli niemal z dnia na dzień żądać dwukrotnie więcej pieniędzy. Na dokładkę jeszcze za sprawą "pełzającej inflacji" dość szybko zdrożał dolar oraz rozpoczął się kolejny zmasowany atak na nasz rynek znanych producentów komputerów "z górnej półki" (IBM, Compaq, HP, Dell itd). Jak się okazało było tokolejnym "gwoździem do trumny" wielu drobnych dealerów oraz producentów. Ceny komputerów osobistych w Polsce, jak na złość, utrzymywały się długo na stosunkowo niskim poziomie za sprawą kolejnej rezygnacji wszystkich ogniw zaangażowanych w pośrednictwo z części przysługujących im marż. W praktyce, zarówno hurtownicy, jak i sprzedawcy zadowalali się minimalnym (7-8%) zyskiem, li tylko w imię "kręcenia się interesu" i utrzymywania swej obecności na rynku, a sporo małych firm padło lub zawiesiło działalność.

Można wprawdzie powiedzieć, że wydarzenia te miały też swoje dobre strony. Wielu krajowych sprzedawców zarzuciło wyposażanie zestawów w tańsze, lecz bardziej szkodliwe dla zdrowia monitory wysokoradiacyjne. Rozpoczęto też współzawodnictwo na polu sprzedaży ratalnej oraz udzielania korzystniejszych niż wcześniej warunków gwarancji. Pamiętajmy jednak, że omawiane zjawiska miały miejsce w czasie, gdy na świecie komputery PC cały czas taniały w szaleńczym tempie (np. w USA można było kupić wiele "przyzwoitych" konfiguracji za cenę prawie dwukrotnie niższą niż w Polsce, natomiast krajowi nabywcy oraz firmy dystrybucyjne stawiane były w tak niekorzystnej sytuacji wyłącznie na skutek decyzji administracyjnych).

Moim zdaniem

Dobrnęliśmy do końca roku. Wszyscy zacierają ręce i próbują wygryźć swój kawałek z rynkowego placka. Kolejne zmiany kursu dolara sprawiają jednak, że część firm szykuje się do ponownego podawania cen oferowanych przez siebie urządzeń w tzw. "twardej" walucie - by w ten sposób choć trochę ochronić własne interesy przed zgubnym w skutkach obniżaniem się kursu złotego i denominacji). W dodatku ostatnio zamknięto jedną z większych fabryk produkujących obudowy, a nasz rząd zarządził iż do maja przyszłego roku wszystkie PC-ty mają być certyfikowane znakiem bezpieczeństwa B. Należy się zatem spodziewać, nie tylko kolejnej, skokowej podwyżki cen komputerów, lecz także kolejnego, znacznego rozchwiania rynku.

Na razie jednak wszyscy tryskają optymizmem. W bieżącym roku, jeśli wierzyć zapewnieniom największych firm komputerowych obroty na naszym rynku wzrosły bowiem o kolejne 50%.


TOP 200