Rozwój, czyli... Rozwój

Subiektywizm w postrzeganiu pewnych zjawisk to z natury rzeczy domena felietonistów. Ale w felietonie pt. "Bankructwo, czyli rozwój" (CW 5/2008) dotyczącym naszej spółki Pan Kuba Tatarkiewicz był aż nadto subiektywny. Oczywiście z mojego... subiektywnego punktu widzenia. Cieszy mnie, że Pan redaktor zainteresował się sytuacją spółki, sprawdził jak wyglądają jej wyniki finansowe, poświęcił czas na zapoznanie się z komentarzami zarządu. Tym bardziej szkoda, że zapoznał się jedynie z wycinkiem materiałów. Stąd nieścisłości i błędne wnioski.

Subiektywizm w postrzeganiu pewnych zjawisk to z natury rzeczy domena felietonistów. Ale w felietonie pt. "Bankructwo, czyli rozwój" (CW 5/2008) dotyczącym naszej spółki Pan Kuba Tatarkiewicz był aż nadto subiektywny. Oczywiście z mojego... subiektywnego punktu widzenia. Cieszy mnie, że Pan redaktor zainteresował się sytuacją spółki, sprawdził jak wyglądają jej wyniki finansowe, poświęcił czas na zapoznanie się z komentarzami zarządu. Tym bardziej szkoda, że zapoznał się jedynie z wycinkiem materiałów. Stąd nieścisłości i błędne wnioski.

To prawda, że wyniki finansowe spółki były w trzech pierwszych kwartałach 2007 r. słabe i spółka znalazła się w trudnej sytuacji. Nigdy nie robiliśmy z tego tajemnicy. Szkoda jednak, że Pan redaktor zapomniał wspomnieć o zapowiadanej przez nas zdecydowanej poprawie wyników w IV kwartale 2007 r. i perspektywie poprawy kondycji spółki. To dowodzi, że w dzieje się lepiej i nie jest uprawnione spekulowanie o bankructwie naszej spółki. Rzeczywiście ograniczamy zatrudnienie, o ok. 500 osób (także wśród pracowników). Nie jest to mała liczba. Proszę jednak zwrócić uwagę, że w naszej grupie na początku tego procesu pracowało ponad 3600 osób. Zatem nijak zwolnienia nie osiągają wskazanego przez Pana redaktora poziomu 20%. Obniżamy koszty, a jednym z elementów restrukturyzacji jest zmniejszenie zatrudnienia.

Nasz kurs i kapitalizacja są niskie. Jednak biorąc pod uwagę liczbę klientów i ich pozycję rynkową, listę realizowanych projektów, grupę specjalistów w firmie i produkty, te liczby nie odzwierciedlają naszej wartości. Liczymy na wzrost kursu, ale w tych niepewnych czasach giełdowych trudno o wizję kiedy i w jakim momencie się to stanie. Nasza pozycja rynkowa i możliwości - dzięki fuzji ComputerLandu i Emaksu - są zdecydowanie większe. Redaktor Tatarkiewicz uważa także, że wyjmujemy akcjonariuszom pieniądze z kieszeni, ogłaszając nowe emisje. Chciałbym jednak zwrócić uwagę na fakt, że na takie "wyciąganie pieniędzy" nasi inwestorzy zgodzili się i to jednogłośnie. Tak samo, jak wcześniej zagłosowali za projektami restrukturyzacji zgłoszonymi przez nowy zarząd i za sprzedażą produktów, które nie są zgodne z naszym modelem biznesowym. W tym samym czasie, kiedy odbywała się dodatkowa emisja akcji, spółka była w trakcie trwającego procesu głębokiej restrukturyzacji, bardzo dobrze przyjmowanego zarówno przez rynek, jak i większość mediów. I jeszcze jedno zdanie w sprawie Lumeny, nie będzie procesu, gdyż prezes zarządu tej spółki zdementował informacje podawane przez jej wiceprezes na nasz temat. Sprawa jest zakończona.

Pan redaktor pisząc o naszym dobrym samopoczuciu co do przyszłości, pyta, czy rzeczywiście rynek był "w dole" wcześniej. Niestety nie mam dobrych wieści. Podczas gdy w 2007 r. gospodarka en masse przyspieszyła, sektor IT został w tyle. Trudno byłoby wskazać w ciągu dwóch ostatnich lat spektakularne zamówienia dla firm integratorskich i usługowych z branży IT. Firmy z branży, jak my, ten brak koniunktury wykorzystały na przegrupowanie sił - zmiany organizacyjne, fuzje, restrukturyzacje. Łatwo jest pisać negatywnie o firmie, która przeżywała kłopoty. Warto jednak zauważyć pewne informacje, które pokazują, że sytuacja w Sygnity się ustabilizowała, a restrukturyzacja przynosi spodziewane efekty - emisja akcji zakończyła się powodzeniem, a nasze kłopoty są sukcesywnie eliminowane. Oczywiście przed Sygnity jeszcze sporo pracy, aby akcjionariusze byli zadowoleni, np. z poziomu osiąganych zysków. My widzimy jednak "światełko w tunelu". Naszym zdaniem rozwój może być cechą immanentną zarówno branży, jak i Sygnity.

Michał Michalski

rzecznik prasowy Sygnity


TOP 200