Rozum, który ucieka

'Sztuczna inteligencja' Witolda Marciszewskiego jest 'krótkim i węzłowatym' (jak głosi tytuł serii, w której książka się ukazuje) wprowadzeniem do teoretycznych założeń sztucznej inteligencji oraz jej filozoficznych implikacji.

'Sztuczna inteligencja' Witolda Marciszewskiego jest 'krótkim i węzłowatym' (jak głosi tytuł serii, w której książka się ukazuje) wprowadzeniem do teoretycznych założeń sztucznej inteligencji oraz jej filozoficznych implikacji.

Czytelnik znajdzie w niej przede wszystkim dogłębne omówienie matematycznych, logicznych i informatycznych podstaw, na których zrodziła się sztuczna inteligencja, a także omówienie najważniejszych kontrowersji z niej wynikających. Nie znajdzie jednak zbyt wielu danych, dat czy faktów o powstaniu czy jej rozwoju (takiej książki w polskiej literaturze wciąż jeszcze nie ma).

Rozdział pierwszy "Czy już żyjemy w erze sztucznej inteligencji?" spełnia rolę wstępu do zasadniczych kwestii zrodzonych w cywilizacji informatycznej. Jedną z nich jest pytanie o to, czy inteligentne maszyny, które są już niezaprzeczalnym faktem, mogą dorównać człowiekowi także pod względem świadomości? Choć ich moce obliczeniowe przewyższają moce obliczeniowe umysłu ludzkiego, to jednak to, czy komputer jest także świadomy swych operacji, jest jeszcze pytaniem bez ostatecznego rozstrzygnięcia. Niemniej autor próbuje pokazać pewien kierunek odpowiedzi na to pytanie, poprzez zreferowanie poglądów Leibniza, zakładającego, że program danej maszyny (organizm ludzki jest maszyną doskonałą) zależy od poziomów złożoności jej materii, na której ma się dokonywać obliczanie.

Obliczaniu (liczeniu), jako kluczowemu terminowi sztuczna inteligencja, jest poświęcona główna część książki. Kwestią dyskutowaną jest to, czy ta podstawowa operacja matematyczna dokonuje się wyłącznie na bazie algorytmicznej procedury, czy również na innej drodze. Matematyczny spór w tej sprawie zostaje w książce przedstawiony poprzez omówienie stanowisk wybitnych jego uczestników - D. Hilberta, K. G?dla i A. Turinga, także współczesnego jego komentatora: R. Penrose'a. Witold Marciszewski przystępnie pokazuje, w jaki sposób główna konkluzja tego sporu - istnieją takie problemy, dla których nie ma rozwiązania i nie ma też dowodu tej nierozwiązywalności - ma znaczenie dla badania natury ludzkiego myślenia, a także, jak "kładzie to tamę skrajnie wyśrubowanym dążeniom sztucznej inteligencji".

Autor, analizując dwa teoretyczne pomysły Turinga - uniwersalną maszynę o stanach dyskretnych i grę w udawanie - analizuje krytycznie istotę pojęcia inteligencji. Najczęściej sprowadza się ją w sztucznej inteligencji do rozwiązywania zalgorytmizowanych zadań, do udzielania odpowiedzi na pytania. A przecież prawdziwie inteligentna maszyna musiałaby także stawiać pytania, mieć wątpliwości, słowem mieć nie tylko reprezentację wiedzy skończonej, ale również reprezentację NIEwiedzy. Czy jest to możliwe? Witold Marciszewski zakłada, że wobec faktu, iż obszar niewiedzy jest zasadniczo nieskończony, jego obliczenie (wymodelowanie w prawdziwą inteligencję maszyny) jest niemożliwe. Inaczej mówiąc, dopóki "konstruowana przez człowieka inteligencja nie będzie mieć problemów, dopóki nie będzie to powiązane z konstrukcją życia", dopóty tylko pozornie będzie ona zdawać testy Turinga, w istocie nie dorównując człowiekowi w jego gatunkowej dyspozycji poznawczej. Bez dążeń, niepokoju intelektualnego, bez cierpień na tym tle, nie można mówić o prawdziwej inteligencji czy świadomości. Jej mechanizacja dokonywana w procedurze dowodzenia twierdzeń matematycznych (będąca tak udziałem człowieka, jak i maszyn) nie może być przy tym wolna od twórczej inwencji, nawet szczególnego dowcipu, czyli konceptu - pomysłu na oryginalne rozwiązanie problemu.

Analizy dotyczące roli powyższych niealgorytmizowalnych czynników, obecnych tak w procedurze matematycznego dowodzenia, jak i w potocznym doświadczeniu (zwłaszcza ich informatycznej i probabilistycznej interpretacji) można uznać za bardzo wartościową propozycję programu badawczego autora do wykonania w ramach sztucznej inteligencji. Nie jest on łatwy, gdyż musi uwzględnić, obok podatnych na automatyzację rozumowań symbolicznych (wyrażonych w jakimś zapisie językowym), także rozumowania oglądowe, które w całości lub części dokonują się poza językiem w postaci wyobrażeń, myśli, także tych fikcyjnych. By go wykonać, należy rozumowania oglądowe ("przebój sztucznej inteligencji"), które same w sobie są bardzo efektywne, sprowadzić do rozumowań w pełni zmechanizowanych, co uczyni je wykonalnymi przez maszyny. W postaci algorytmów rezolucji czy rozumowań zdroworozsądkowych mogą one być następnie implementowane w sieciach neuropodobnych.

Na szczególną uwagę zasługuje ostatni rozdział książki "Internet - elektroniczny dobór naturalny", w którym Witold Marciszewski analizuje globalną sieć komputerowej komunikacji jako "aktualną, realną odmianę sztucznej inteligencji". Budowa i konstrukcja Internetu (w zasadzie rodzaj samoorganizacji, której podlega on na równi z innymi złożonymi systemami, jak wolny rynek, bakterie, wirusy czy kryształy) i zasady jego działania, szczególnie zautomatyzowane wyszukiwanie danych w bazach, oparte są na poszukiwaniu przedmiotów o określonych własnościach, co jest de facto procedurą stosowaną w sztucznej inteligencji. Patrząc z tej perspektywy na Internet, można go uznać za rodzaj interakcyjnej inteligencji zbiorowej, w której zbiór niezależnych od siebie i połączonych maszyn współdziała w ramach sieci. W sieci takiej możliwe byłoby nawet wykorzystanie komponentów organicznych, występowanie automatów komórkowych, o których mówił John von Neumann - tworów zdolnych do reprodukcji oraz samodzielnego wzrostu poprzez pobieranie informacji z zewnątrz.

Autor przyznaje, że to przeplatanie się futurologii z fantastyką, przepowiadające nowe moce stwórcze (sztuczną inteligencję, sztuczne życie), dotyka kwestii moralnych - nadziei na godne życie, a nie tylko destrukcję.

<hr size=1 noshade>Dr Marek Hetmański jest adiunktem na Wydziale Filozofii i Socjologii UMCS w Lublinie. Zajmuje się komputacyjną koncepcją umysłu oraz społecznymi i psychologicznymi skutkami informatyki.