Rozliczanie danych wrażliwych

Trybunał Konstytucyjny może decydować o konieczności poprawy przepisów o uprawnieniach operacyjnych służb. Nie da się jednak uregulować tego, by wszyscy obywatele ufali, że służby działają wyłącznie w granicach przepisów.

Rozstrzygnięcie na początku kwietnia przez Trybunał Konstytucyjny sprawy podsłuchiwania obywateli oraz wykorzystywania przez służby specjalne danych osobowych przetwarzanych w systemach telekomunikacyjnych urosło w komentarzach niektórych protagonistów swobód obywatelskich do rangi fundamentalnego konfliktu aksjologicznego. Czy poza wyjątkowymi przypadkami najcięższych przestępstw, terroryzmu, szpiegostwa państwo powinno mieć prawo podglądania strefy uznawanej przez każdego za prywatną? Wszak większość z nas nigdy nie ociera się o działania, które mogłyby być poddane ściganiu i penalizacji.

Państwo dysponuje instytucjami o specjalnych uprawnieniach, mogącymi z użyciem technologii informacyjnych coraz szerzej i skuteczniej gromadzić i przetwarzać informacje o obywatelach. Czy musimy się obawiać, że państwo nie powstrzyma się przed pokusą przekroczenia tego ulotnego kredytu zaufania, jaki daje demokratyczny wybór, nadużywając służb mających skrajnie inne priorytety i zadania niż strzeżenie wolności poglądów, słowa, prywatności?

Państwo lubi wiedzieć

W powracającej dyskusji, jaką wywołał w mediach termin rozprawy przed Trybunałem Konstytucyjnym, znowu powraca się do Edwarda Snowdena, który ujawnił istnienie technicznych narzędzi prawie nieograniczonego pozyskiwania informacji z sieci, stworzony przez amerykańską NSA. Znowu bez refleksji, że nagłośnione rewelacje byłego funkcjonariusza tajnych służb tylko potwierdziły budowane od dawna wyobrażenia o potencjale NSA, a znalezienie ochrony w Moskwie nabiera być może nowego kontekstu, kiedy odsłaniają się nowe mocarstwowe scenariusze pisane dla Rosji przez tajne służby rosyjskie.

Tak czy inaczej debata o uprawnieniach służb specjalnych i w Polsce, i w Ameryce, a także w wieli innych krajach musi się odbywać w czasie, kiedy nieoczekiwanie zmieniły się nasze wyobrażenia o globalnym bezpieczeństwie i na dodatek blisko polskich granic. Nie jest to powód, by kwestię stosowania technik operacyjnych przez dziewięć różnych państwowych służb odsuwać na zaś. O naszej demokracji nieźle świadczy, że możemy podejmować tak ważkie tematy, pomimo wzrostu zewnętrznych zagrożeń.

Jedną z kluczowych kwestii wrażliwego obszaru uregulowań dla technik operacyjnych stosowanych przez uprawnione organy państwa jest kontrola związanych z tym działań. Politycy rządzącej koalicji lubią się teraz chwalić, że w ostatnich latach udało się uniknąć afer związanych z nadużywaniem służb specjalnych dla skrytej walki z opozycją, a poprzednikom się to przecież zdarzało. Warto jednak przypomnieć, że nawet w czasach rządzącego PiS nie wszyscy skupiali się na szukaniu haków na przeciwników politycznych. Zarówno wcześniej, jak i wówczas podejmowano wysiłki zmierzające do prawnego uporządkowania działań organów uprawnionych do wspierania się podsłuchami i innymi sposobami technicznego pozyskiwania informacji.


TOP 200